130 lat od debiutu olimpijskiego maratonu. Spirydon Luis – skromny heros Greków
Za zwycięstwo miał dostać wszystko: zegarki, pistolet, maszynę do szycia Singera, baryłkę starego wina, tonę czekolady, kosztowności, stado owiec, pole, darmowe strzyżenie i golenie do końca życia, obiady w ateńskich restauracjach i kawę w kawiarniach. Do tego dochodziła jeszcze najgłośniejsza z plotek, czyli obietnica stu tysięcy drachm i ręka córki majętnego Georgiosa Averoffa, fundatora stadionu olimpijskiego. Już współcześni mieszali fakty z miejską legendą, bo część tych nagród zdawało się być zwykłą fanaberią narodu, który rozpaczliwie szukał swojego bohatera. Gdy po latach wracano do tych opowieści, on tonował nastroje. Mówił raczej skromnie, że najbardziej cieszyłby go… zwykły wóz zaprzężony w osła.
