Piękne porażki – gdy hołdują pokonanym

Piękne porażki – gdy hołdują pokonanym

Wydaje się, że nie można zwyciężyć – przegrywając. Jeśli docierasz do mety za tryumfatorem, nie możesz odebrać mu aplauzu, uznania i miejsca w historii. Sport jednak to dziedzina życia doprawdy niezwykła. Taka, która obala tego typu teorie w kilka sekund. Dziś kilka przykładów sportowców, wydawać by się mogło przegranych, którym klaskano równie głośno, a może i głośniej, niż zwycięzcom. 

(więcej…)

Kuse historie – skoki narciarskie: polski mamut, list Noriakiego

Kuse historie – skoki narciarskie: polski mamut, list Noriakiego

Dzisiaj druga część „Kusych historii”, w całości poświęconych skokom narciarskim. Poznasz w nich polskiego skoczka, który marzył o „mamucie”, niemieckiego „Rudzielca” i szwajcarskiego „Harrego Pottera”, których sporo łączy. Dowiesz się także, co zabiera Noriaki Kasai na każdy konkurs olimpijski oraz jak Japończycy przygotowywali się na sukces, którego nie było.

(więcej…)

Kuse historie – koszkówka: polskie początki, król zbiórek i trzy sekundy

Kuse historie – koszkówka: polskie początki, król zbiórek i trzy sekundy

Kuse historie, czyli cykl, w którym przedstawiam dzieje sportu, w formie niedługich wpisów. Wszystkie połączone będą tematycznie. Być może staną się inspiracją do głębszego zbadania opisywanych wątków. Dzisiaj koszykówka. Czy wiesz, że w Polsce początkowo traktowano ją jako sport dla kobiet? Tak przynajmniej wynika z przekazów dotyczących historii tej dyscypliny. Poznaj też Charlesa Barkley’a, czyli król zbiórek i barowych rzutów. Na koniec przypomnienie, jak wiele może wydarzyć się na parkiecie w ciągu zaledwie 3 sekund: mecz USA-ZSRR z 1972 roku.

(więcej…)

Spowiedź mistrza: Marian Kasprzyk. Część 3: boks w PRL, niezły Meksyk i ostatnie chwile w ringu

Spowiedź mistrza: Marian Kasprzyk. Część 3: boks w PRL, niezły Meksyk i ostatnie chwile w ringu

Dziś opowiem Wam o boksie, ale tym serwowanym przez PRL. Przyznam się też ile „zielonych” zgarnąłem za olimpijskie złoto i co z nimi zrobiłem. No i dlaczego Meksyk i 1968 rok tak bardzo mnie bolą. Podsumuję też krótko moją pięściarską – pozwólcie, że użyję tego słowa – karierę.

(więcej…)

Spowiedź mistrza: Marian Kasprzyk. Część 1: początek, Kulej i rzymska śliwka

Spowiedź mistrza: Marian Kasprzyk. Część 1: początek, Kulej i rzymska śliwka

Bielsko-Biała, miasto na południu Polski.  Przez wielu nazywane „Małym Wiedniem”. To tutaj, na jednym z osiedli z codziennością zmaga się Marian Kasprzyk. Sympatyczny, starszy człowiek, który kilka dekad temu siał postrach w ringu bokserskim. O swoich początkach, karierze, trenerze Feliksie Stammie, zwycięstwach, porażkach, olimpijskich kłamstewkach, dopingu i futbolu potrafił opowiadać z taką pasją i zaangażowaniem, że nawet nie wiem kiedy minęły dwie godziny. A mieliśmy się spotkać tylko na 30 minut…

(więcej…)

Trener Gerard Cieślik i piłkarscy działacze

Trener Gerard Cieślik i piłkarscy działacze

Gerard Cieślik, wybitny piłkarz, zapytany kiedyś o swoją trenerską pracę i relacje na linii trener-działacz, odpowiedział – kto wie – czy nie ponadczasowo i proroczo. Czy jego opinia o piłkarskich działaczach jest nadal aktualna?

„Działacze klubowi opierają swoją opinię o zawodniku niejednokrotnie na podstawie sporadycznego, błyskotliwego zagrania lub jednej nieudanej akcji, sytuacji podczas niedzielnego meczu. Mają swoje sympatie i antypatie, mają ambicje wylansowania swego pupila na gwiazdę. Są niecierpliwi. Często przenoszą na teren działania w sporcie swoje zawodowe nawyki. A że kierują w wielu przypadkach ogromnymi zakładami pracy, mają władzę nad setka i ludzi, przeto
i tu, w zupełnie odrębnej, rządzonej innymi prawami dziedzinie, na której w dodatku nie zawsze najlepiej się znają, chcą narzucać swój punkt widzenia. Stąd konflikty między trenerami
i działaczami. Jest to jeden z mniej widocznych, ale wysoce szkodliwych w polskiej piłce nożnej konfliktów. Bo czy może być coś bardziej szkodliwego niż stałe zmiany trenerów, brak stabilizacji w szkoleniu czołowych zespołów ligowych?”1

Gerard Cieślik przyznał również, że to właśnie nerwowa praca szkoleniowca zapoczątkowała jego przygodę z paleniem tytoniu. Jakoś musiał odreagować. Przytoczony cytat był też auto proroctwem. Swego czasu trener Cieślik został zatrudniony w klubie bijącym się o ligowy byt. Gdy obejmował stery zespół zdobył 7 punktów w 9 potyczkach. Włodarze przedstawili ambitnemu i sumiennemu szkoleniowcowi cel: utrzymać drużynę w ówczesnej II lidze. Kilkanaście rozegranych meczy przyniosło całkiem pokaźną ilość punktów i ów zespół znalazł się piątym miejscu w tabeli. A że do końca rozgrywek pozostało jeszcze trochę gier, to irracjonalni działacze cel zmienili. W klubowym gabinecie pan Gerard usłyszał, że pora powalczyć o awans. W czasie tamtej rozmowy Cieślik wytknął działaczom słabą sytuację kadrową, brak zaplecza i mocno naruszone fundamenty klubu. W zamian zaproponował poczekać jeszcze rok lub dwa. W tym czasie panowie w garniturach mieli zająć się poprawą organizacji zespołu. Taką od podstaw. On zaś zobowiązał się wprowadzać do zespołu młodych zawodników, ogrywać ich swoją filozofię gry i dopiero później szturmować wrota I ligi.

Chyba nie trudno przewidzieć, że pomysł ten nie spodobał się działaczom, a zdobywca dwóch słynnych  bramek w spotkaniu z ZSRR, z miejsca stał się nieprzyjacielem włodarzy. Tamta sytuacja sprawiła, że musiał opuścić szeregi „ambitnego” klubu.


 

 

Źródła:
[1] Tadeusz Olszański, Za metą i dalej, wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1970

zdjęcie: www.pilkarskaprawda.pl

Tomek Sowa

Tomek Sowa

autor

Ciągle jeszcze młody, 29–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny
i ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.