historiasportu.info

The Den. Jaskinia „Lwów”

Podziel się:

26 kwietnia 1943 roku „The Den”, stadion Millwall FC, spłonął doszczętnie. Wystarczył niedopałek papierosa…

Większość go nie znosiła. Drużyny przyjezdne i ich kibice, dziennikarze czy oficjele drżeli na samą myśl o „The Den” i tych, którzy pokochali to miejsce. Tych, którzy dumnie zwali siebie „Lwami” – kibiców Millwall FC. Ich obiekt był dlań jaskinią. W latach 80. XX wieku demonstrowali na nim swoją siłę. Ale i frustrację, karmieni opowieściami ojców i dziadków o niespełnionych nadziejach. I relacjami jaką potęgą mógł być ten klub. Jak mądrze był zarządzany i jak dramatyczne wydarzenia zepchnęły go do piłkarskich czeluści. Naprawdę rzadko kiedy stadion tak mocno odzwierciedla historię klubu. A ta mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Wszystko zastopowała II wojna światowa oraz potężny pożar.

Otwarto go 22 października 1910 roku. Millwall FC grało z Brighton&Hove Albion. Goście nie pozwolili jednak na pełne świętowanie, bo wygrali 1:0. Porażka nie zatrzymała jednak rozwoju i klubu i obiektu, który w szczytowych momentach mógł pomieścić do 50 000 widzów. Rekord frekwencji padł 1937 roku, gdy na stadionie, na meczu Millwall FC – Derby County, zgromadziło się 48 672 widzów.

Kibice Millwall oglądają derby południowego Londynu na "The Den" przeciwko Crystal Palace w powtórce Pucharu Anglii z 1922 roku
Kibice Millwall oglądają derby południowego Londynu przeciwko Crystal Palace w powtórce Pucharu Anglii z 1922 roku

Ale meczów z tak dużą publiką „The Den” pamiętało więcej. Dość powiedzieć, że mimo gry na drugim poziomie rozgrywkowym w 1939 roku Millwall było 11. pod względem frekwencji angielskim klubem. Do tego zarządzanym w mądry sposób. Bogatym. Mającym szalenie korzystne perspektywy.

Ale przyszła wojna…

Nie bomby, a niedopałek

14 kwietnia 1943 roku niemieckie Luftwaffe przeprowadziło naloty bombowe. Wielkie maszyny frunęły w kierunku Londynu, ale na ich drodze stanęli piloci RAF, którzy niemal perfekcyjnie odparli szarżę. Nad angielską stolicę przedarł się tylko jeden bombowiec. Samotny najeźdźca, który zrzucił dwie bomby w kierunku centralnego Londynu. Pierwsza z nich nie dotarła do celu. Druga trafiła bezpośrednio w North Terrace w Millwall, w pobliżu końcowego rogu Old Kent Road. To tam znajdowało się „stare The Den”.

Obiekt natychmiast odwiedzili dyrektorzy Millwall FC, przedstawiciele wojska i mediów. Obraz, który zobaczyli był przerażający: dachy zostały zdmuchnięte, a na jednej z trybun znajdował się ogromny, powybuchowy krater, obejmujący swym zasięgiem część pola karnego. Szczątki trybuny zostały rozrzucone po całym boisku. Po chwilowym załamaniu ludzie związani z klubem zabrali się do pracy. W niespełna tydzień przygotowali „The Den” na kolejny mecz. 26 kwietnia 1943 roku na stadionie rozgrany został finał Pucharu Seniorów pomiędzy Tooting i Dulwich.

Stadion "The Old Den" w 1988 roku fot. domena publiczna
Stadion „The Old Den” w 1988 roku fot. domena publiczna

Pod koniec tamtego spotkania ktoś zauważył niewielki ogień, który błyskawicznie rozprzestrzeniał się po trybunach. Trzydzieści minut później zostały one całkowicie pochłonięte: 8000 miejsc siedzących i charakterystyczny szczyt w 350-metrowej drewnianej konstrukcji, ginęły w płomieniach, a kłęby czarnego dymu uniosły się wysoko ku niebu. Zwiastowały też ogromny smutek w całym południowo-wschodnim Londynie. Co za ironia, że rzucony przez któregoś z kibiców papieros zdołał poradzić sobie z tym, czego tydzień wcześniej nie potrafiła zniszczyć bomba od Luftwaffe…

Wszyscy się ich boją

Te dwa ciosy zwaliły z nóg angielskiego kolosa. Kilka lat wcześniej Millwall FC zebrał świetną drużynę. W latach 1938-39 klub zarobił więcej pieniędzy niż jakikolwiek inny klub w Londynie. Na arenie ogólnokrajowej był tylko jeden, który szczycił się lepszym bilansem bankowym. W związku z tym planowano inwestycje, które miały sprawić, że „The Den” będzie najlepszym stadionem w kraju. Miejscem, o którym marzyć miał każdy gracz. Po wybuchu wojny postanowiono odłożyć pracę. Plan był taki, że gdy tylko w Europie zapanuje pokój, budowlańcy wbiją pierwsze łopaty. A tłuste lata Millwall FC będą kontynuowane.

Kilka lat po zakończeniu wojny zraniony londyński lew znalazł się na czwartym poziomie ligowym. Mozolnie odbudowywał swoją siłę. Być może nie byłoby to możliwe, gdyby nie ludzie przychodzący na „The Den”. Ci sami, którzy zupełnie za darmo stawiali ten obiekt na nogi. Ci sami, którzy nawet po wojnie mieli swoje momenty radości. Ot, chociażby zwycięstwo w meczu Pucharu Anglii w sezonie 1956/1957. To wtedy skazywane na porażkę, grające w Division Three South, Millwall FC ograło znacznie wyżej notowane Newcastle United. Na trybunach „The Den” zebrało się wówczas 45 646 osób.

Stare „The Den” zastąpił nowy obiekt. Został oddany do użytku w 1993 roku. I na starym i na nowym stadionie kibice wciąż marzą o potędze. I wciąż śpiewają: „No One Likes Us, We Don’t Care”…

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Facebook
Archiwa

Warto zobaczyć

Andrés Escobar

Andrés Escobar. Przeklęty samobój

Podziel się:

Był jednym z najzdolniejszych obrońców kolumbijskiego futbolu. Tej generacji, która uchodziła za najlepszą w dziejach. Jego życie i kariera, naznaczone były zarówno niezwykłymi osiągnięciami, jak i tragedią, którą ciężko zrozumieć nawet dziś.

Podziel się:
Czytaj więcej
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
Scroll to Top