historiasportu.info

Dlaczego Karl Schranz nie wystartował na igrzyskach?

Mal, nie powinno cię tu być, zabijesz się jak twój brat — powiedział zatroskany Karl Schranz
Podziel się:

31 stycznia 1972 roku Austriak Karl Schranz nie został dopuszczony do zimowych igrzysk olimpijskich w Sapporo. Decyzja ówczesnego prezydenta MKOl-u, Avery Brundage’a, miała być przykładem dla innych sportowców.

Brundage był wielkim sportowym tradycjonalistą. Sprzeciwiał się upolitycznianiu sportu, przejmowaniu zawodników przez sponsorów, komercjalizacji, a także uczestnictwu kobiet w igrzyskach olimpijskich.

Schranz zaś był legendą nart. Zdobywał Puchar Świata w slalomie, w zjeździe, a także mistrzostwo globu. Nigdy jednak nie zdobył olimpijskiego złota. Sapporo miało być ostatnią szansą Austriaka. Popełnił jednak błąd, bo tuż przed imprezą wystąpił w reklamie. Do tego stwierdzono, że jego roczny dochód z reklamy nart firmy Kneissl wyniósł blisko 50 tysięcy dolarów. MKOl uznał, że stał się zawodowcem i wyrzucił go z list startowych w Sapporo.

„Zarabialiśmy lepiej niż murarze, ale to i tak nie były duże pieniądze. Gdy była mowa o kwotach, gazety licytowały się nawzajem, zawsze w górę. Ale liczby te nigdy nie odpowiadały rzeczywistości” – mówił po latach Schranz.

Czytaj też: Jeff Hastings: „silne skoki w USA, to korzyść dla wszystkich”

W 1971 roku jedna z gazet zamieściła duży nagłówek: „Milionowy kontrakt dla Schranza z Kneisslem”. Trzykrotny mistrz świata i srebrny medalista olimpijski w Innsbrucku w 1964 roku faktycznie był sportową figurą tyrolskiej firmy narciarskiej, gdzie zaczynał jako praktykant handlowy, a później był doradcą technicznym w dziale testowym. Rzecz w tym, że tak jak inni narciarze, oprócz treningów i dawana radości kibicom, musiał z czegoś żyć.

Decyzja o dyskwalifikacji wywołała oburzenie, ale samym japońskim igrzyskom pozwoliła się zareklamować na niespotykaną dotąd skalę. Narciarz znalazł też obrońców. Wiedeńczycy postanowili, że gdy tylko ich reprezentant wróci do kraju, to zgotują mu iście mistrzowskie powitanie, bo uważali, że został skrzywdzony. Że stał się „kozłem ofiarnym”. To dlatego na lotnisku w austriackiej stolicy, po powrocie z Sapporo, witało go 100 tysięcy osób.

„Wykluczając mnie, obrazili także mój kraj” – podsumował narciarz.

Karl Schranz fot. domena publiczna
Karl Schranz fot. domena publiczna

Po tym wydarzeniu Karl Schranz zakończył karierę, a Avery Brundage kilka miesięcy później przestał sprawować swój urząd. Narciarz został miejskim radnym, przedsiębiorcą i działaczem, bo w końcu pogodził się z MKOl-em. Dziś praktyki stosowane w 1972 przez Schranza są normą, a on sam mówił tak:

 „Jestem dumny, że to, czego wtedy się domagałem, zostało teraz w pełni wprowadzone do praktyki”.

Michael Killanin, następca Brundage’a, wybrany we wrześniu 1972 roku, obiecał Schranzowi, że przepisy zostaną złagodzone. Długo to trwało, bo dopiero w 1990 roku MKOl zdecydował o całkowitej swobodzie sportowców w sprawach finansowych…

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Facebook
Archiwa

Warto zobaczyć

0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
Scroll to Top