historiasportu.info

Długie narty, czyli sposób Zeno Colò na mistrzostwo

Zeno Colò
Podziel się:

Mistrzostwo olimpijskie wygrał, bo założył długie narty. Dłuższe niż zazwyczaj. Przy papierosie Zeno Colò obmyślał kolejne „narciarskie rewolucje”.

Trasa dla odważnych

16 lutego 1952 roku. Norefjell w Norwegii. Trasa olimpijskiego zjazdu miała dwa i pół kilometra długości. Była dość stroma, do tego dochodził szereg trudnych i karkołomnych odcinków. A najgorsze były oblodzenia powstałe po podmuchach wiatru. I w tych ciężkich warunkach, trzeba było znaleźć sposób, by do mety dotrzeć na pierwszej pozycji.

Zeno Colò przed występem olimpijskim wyjął papierosa i odpalił zapałkę. Uwielbiał palić. Robił to nieprzerwanie od 1932 roku… od dwunastego roku życia. Ze swojego nałogu nigdy nie zrezygnował. Nawet w czasie II wojny światowej, gdy został aresztowany. Nigdy nie porzucił też chęci wprowadzania innowacji oraz szaleństwa, którym się charakteryzował. Bo Colò miał w sobie coś z wizjonera. Ten łysiejący włoski narciarz nieustannie szukał sposobu na szybszą jazdę. Przed igrzyskami olimpijskimi w Oslo testował jazdę na bardzo długich nartach. Próby wypadły zadowalająco. Zeno jako pierwszy wielki mistrz zastosował w zjeździe długie deski.

Start ulokowano na ponad 700 m n. p. m. Temperatura była niska, 13°C poniżej zera. I ten bezlitosny wiatr arktyczny… Austriak Egon Schöpf miał poważny wypadek. Gdyby nie kask, to pewnie by nie przeżył. Bliskie spotkanie z twardym, białym podłożem mieli też dwaj Niemcy. Wszyscy zostali zabrani do helikoptera, a następnie na szpitalny oddział w Oslo. Nie pomogły im nawet specjalne przygotowane poduszki wypełnione słomą, które Norwegowie poustawiali w newralgicznych miejscach. Swoją drogą Schöpf po tamtym upadku zakończył sportową karierę.

Długie narty i brawura

I w tak trudnej otoczce Zeno Colò ruszył. Od razu zwrócono uwagę na te jego długie narty. Miały 2,30 m długości i były ciężkie. Niwelowały tym nierówności terenu. Dzięki nim mknął jak szalony. Kontrolował każdą muldę, każdy zakręt. Do mety dotarł najszybciej, po 2 minutach i 30 sekundach. Blisko 2 sekundy szybciej niż drugi w kolejności Othmar Schneider z Austrii. Zeno jechał ze średnią prędkością 62 km/h, choć dziś nie brzmi to imponująco.

Doris Zucchetti, która miała szczęście czasem trenować z nim w tamtych latach, z nostalgią wspomina, że „Zeno kontrolował każdy szczegół torów i z niezwykłą uwagą obserwował zejścia swoich przeciwników, aby zrozumieć ich styl i poznać ich tajemnice, jeśli mieli ”. Przed zawodami przeszedł całą trasę. Z dołu na górę i z powrotem.

Przed igrzyskami ustanowił absolutny rekord prędkości w jeździe na nartach, trochę jak rekord godziny w kolarstwie lub rekord na 100 m w lekkoatletyce. Szalony zakład z Austriakiem Leo Gasperlem, kolejnym, który szalał na deskach, odbył się na Piccolo Cervino. Colò mknął 160 km/h.

Zeno Colò w Oslo miał długie narty (2,30 m) fot. domena publiczna

Po igrzyskach kontynuował karierę. Jego, poprawiające kontrolę i pomagające w rozpędzie, długie deski stały się powszechne. On sam, wykorzystując swoją sławę podpisał umowę sponsorską z producentem sprzętu narciarskiego. Złamał tym samy zasady amatorstwa i został zdyskwalifikowany. Decyzja ta wywołała protesty narciarza, który bezskutecznie starał się o rehabilitację oraz dyskusję opinii publicznej o wykluczeniu mistrza z międzynarodowych zawodów. W 1954 roku spór zakończył sam Zeno – kończąc karierę.

Co było później? Mistrz olimpijski projektował stoki narciarskie, był instruktorem i działaczem. W 1989 roku FISI cofnęło dyskwalifikację nałożoną na niego w 1954 roku. Zmarł w 1993 roku. Co było przyczyną śmierci? Rak płuc, wywołany lubością do papierosowego dymu. Na jego cześć nazwano kilka tras narciarskich, planetoidę i sztuki teatralne.

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Facebook
Archiwa

Warto zobaczyć

Young Griffo

Young Griffo – uzależniony fenomen

Podziel się:

W ringu był nieuchwytny. Szybki, przewidujący ruchy przeciwnika Young Griffo zyskał miano specjalisty od defensywy. W życiu prywatnym nie potrafił sobie poradzić z najsilniejszym przeciwnikiem. Z alkoholem…

Podziel się:
Czytaj więcej

Jan Banaś i Krok, który zmienił karierę

Podziel się:

Idolów miał kilku. Był wśród nich genialny brazylijski drybler Garrincha. Był też Gerard Cieślik. I George Best, do którego często go porównywano. Choć, jak sam przyznawał, że nie pił w przeciwieństwie do Irlandczyka

Podziel się:
Czytaj więcej
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
Scroll to Top