Larry Holmes-Tim Witherspoon. Jedna z najbardziej niedocenianych walk w historii boksu

Jeszcze przed pierwszym gongiem mówiono o tym pojedynku, jak o czymś pewnym. Rozstrzygniętym. Larry Holmes był mistrzem świata od pięciu lat. Odebrał pas Kenowi Nortonowi, a potem bronił go raz po raz. W sumie było piętnaście obron tytułu. To ogromne doświadczenie. Tim Witherspoon miał piętnaście zawodowych walk. Był w nich niepokonany, a jedenaście z nich kończył przed czasem, co świadczy o jego o wielkiej sile ciosu.

Larry Holmes vs. Tim Witherspoon fot. Antique Prize Ring > Harry Shaffer's Boxing ArchivesLarry Holmes vs. Tim Witherspoon fot. Antique Prize Ring > Harry Shaffer's Boxing Archives

Tim Witherspoon: sala była odskocznią

Pretendent był też młodszy i szybszy. Ale ekspertów i tak to nie przekonywało. Przewidywali, że szybko zostanie odprawiony z kwitkiem. Tim miał zrobić kilka rund. Dlaczego? Padały konkretne argumenty: nie walczył od prawie roku, niedawno wyleczył kontuzję szczęki, a jego profesjonalna kariera była krótka, zaś doświadczenie amatorskie niemal zerowe. Witherspoon wchodził na wielką pięściarską scenę dość późno, mając blisko dwadzieścia lat, wielu zachowań dopiero się uczył.

Ale miał w sobie niebywałe pokłady ambicji i sportowej złości.

Tim Witherspoon fot. domena publiczna
Tim Witherspoon fot. domena publiczna

Do boksu trafił z Filadelfii. Pracował jako kelner w szpitalnej stołówce dla lekarzy. Jego matka była tam technikiem elektrokardiografii. Lekarze, jak mówił, traktowali go jak śmiecia. Upokarzali. Poszedł więc na salę i zaczął obijać worek. Nie marzył wówczas o wielkich galach. Chciał po prostu odreagować.

Na sali treningowej poznał Slima Jima Robinsona, byłego pięściarza. To on zauważył, że Tim ma talent. Wiedział też, że wielkość składa się z mniejszych elementów, z detali. Miał pomysł na mistrza Larry’ego: zneutralizować jego ciosy proste, wejść w półdystans i bić po żebrach. Chciał zmusić stare nogi mistrza do pracy.

Larry Holmes, plan i bójka

Larry Holmes też miał swojego mędrca. Eddie Futch oglądał trening Witherspoona i odczytał plan. Podpowiedział swojemu podopiecznemu, żeby używał ciosów podbródkowych. Bo przy próbie wyłapywania jego ciosów prostych, będą momenty, w których Tim odsłoni głowę.

W teorii wszystko było jasne…

W tygodniu walki napięcie wzrosło. Holmes nazwał Witherspoona punkiem i rzucił w niego ręcznikiem. Brat pretendenta odrzucił ręcznik z powrotem. Dwie noce przed walką na czternastym piętrze hotelu, wybuchła awantura. Rodzina Larry’ego mieszkała blisko jego apartamentu. Ale niedaleko ulokowano też córkę Tima. Ktoś zapukał do niewłaściwych drzwi. Ktoś krzyknął. Pojawiła się ochrona. Witherspoon usłyszał, że doszło do bójki, a tam przecież była jego mała córka. Pobiegł.

Znalazł dziecko. Na szczęście dziewczynce nic się nie stało. Potem pojawił się Larry i zażądał, żeby pretendent i jego ludzie opuścili piętro. Tim tłumaczył, że w tym miejscu śpią jego najbliżsi, że nic nie zrobią. Lary utrzymywał swoje stanowisko. W korytarzu padły przekleństwa. Ktoś sięgnął nawet pod marynarkę. Tim Witherspoon był wściekły. Chciał zejść na dół i od razu załatwić sprawę. Trener Robinson zatrzymał go. Tłumaczył, że jest zawodowcem i takie sprawy załatwi w ringu. I jeszcze dostanie za to gażę.

Larry Holmes (z prawej) fot. domena publiczna
Larry Holmes (z prawej) fot. domena publiczna

Właśnie, co do pieniędzy i liczb. Larry Holmes miał zagwarantowane 2,1 miliona dolarów. Tim Witherspoon 250 tysięcy. Mistrz ważył 96 kilogramów, tyle co w walce z Nortonem. Później uznał, że był za lekki. Po ważeniu zjadł więc obiad złożony z kukurydzy, ryżu i steku. Rano dopadła go biegunka. Wyszedł do walki nie tylko lżejszy, ale i osłabiony.

Gong, walka rozpoczęta

Pierwsze ciosy Larry’ego były próbą narzucenia swojego stylu. Kombinację dwa proste i prawy sierp Witherspoon dość łatwo zbił. Widząc to mistrz cofnął się, a na twarzy Tima pojawił się szeroki uśmiech. Być może w tamtej chwili mocniej uwierzył w siebie. I pod koniec tej rundy uderzył Holmesa mocno w żebra.

W następnych odsłonach pojedynek nadal był napięty. Larry Holmes wyprowadzał proste. Tim wiele z nich zbijał, ale nie wszystkie. Kilka razy sowicie odpowiedział, obijając korpus czempiona. Ale te ofensywne wypady były… rzadkie. Pretendent zdawał się bazować na defensywie. Czekał na ten jeden moment.

Mistrz punktował. Na pewno był pracowitszy. Nie był olśniewający, ale nie można odmówić mu efektywności. W dziewiątej rundzie stało się coś, czego na pewno nie zaplanował trener. Laryy wychodził z klinczu i odwrócił się do sędziego Millsa Lane’a. Chciał poskarżyć się na zachowanie rywala. A ten uderzył prawą ręką!

Holmes był oszołomiony. Cofnął się do narożnika. Pretendent ruszył wściekle na niego. Bił z obu stron. Ciosy były silne. Larry chciał przetrwać, ale tak, żeby sędzia nie uznał go za bezbronnego. Musiał oddać. Z narożnika Futch krzyczał, żeby szybko klinczował.

Larry Holmes-Tim Witherspoon - plakat fot. domena publiczna
Larry Holmes-Tim Witherspoon – plakat fot. domena publiczna

Nie robił tego. Za to nagle odzyskał jasność umysłu. Wyprowadził prawy sierp i trafił szarżującego rywala w czoło. Ten był w szoku. Potem Larry ruszył z odpowiedzią. Przez chwilę walka straciła wcześniejszy rozsądek. Obaj bili tak, jakby nie chodziło wygraną o rundę, tytuł mistrza świata albo o pieniądze. Wyglądali, jak dwaj rozjuszeni mężczyźni, chcący załatwić swoje sprawy w hotelowym korytarzu.

Publiczność zerwała się z miejsc. Gdy emocje sięgały zenitu, obaj nagle… przestali. Stanęli blisko siebie na środku ringu. Trzymali się lewymi rękami. Każdy czekał na ruch tego drugiego. Holmes uderzył pierwszy. Potem jeszcze dwa razy przed gongiem.

Po 9. rundzie Tim Witherspoon nadal walczył bardzo odważnie. Ruszał się, próbował sprawiać wrażenie świeżego. Ale widać było, że jest co raz wolniejszy. Futch uznał potem, że chciał oszukać punktowych. Nie oszukał. Dwóch sędziów widziało zwycięstwo Larry’ego Holmesa. Jeden dał walkę pretendentowi. Decyzja była niejednogłośna, ale dobrze odzwierciedlała ringowe wydarzenia.

„Byłem lepszy”

Nazajutrz Larry tłumaczył się. Mówił, że może to znak spadku formy i wieku:

„Mam 33 lata i 43 wygrane i 0 przegranych, piętnaście obron tytułu i jestem mistrzem świata. Może to wystarczy. Nie wiem. Pójdę do domu i to przemyślę. Od dawna myślałem o przejściu na emeryturę. Teraz raz jeszcze o tym pomyślę. Dam ci znać”.

I faktycznie coś w tym było. Bo Larry był mistrzem, ale został również właścicielem hotelu w New Jersey. Z sali treningowej najczęściej biegł do biura, gdzie czekała papierkowa robota albo zarządzał remontami. Sam rozumiał, że jeśli ma dalej być wielki, musi oddzielić fach pięściarza od biznesu. Przecież za jego plecami stali już młodsi: Greg Page, Michael Dokes i właśnie Tim Witherspoon. Ten ostatni tak powiedział po ich pojedynku:

„Byłem pewny, że wygrałem. On jest wielkim mistrzem, ale wydaje mi się, że jestem lepszy. Ba, wiem, że jestem!”.

Larry Holmes ostatecznie zakończył karierę w 2002 roku, po kilku odejściach na emeryturę i powrotach. Zajął się biznesem. Tim Witherspoon ostatni raz walczył w marcu 2003 roku. Później zajął się szkoleniem swoich następców.

Wybrane dla Ciebie