Ryszard Szurkowski. Ostatni taniec w Wyścigu Pokoju
Ryszard Szurkowski. Ostatni taniec w Wyścigu Pokoju
Ostatnie dni maja 1975 roku. Kibice w Polsce żyją wielkim kolarskim sukcesem. Ryszard Szurkowski zwyciężył w XXVIII Wyścigu Pokoju, na trasie Berlin–Praga–Warszawa. Była to jedna z najważniejszych imprez kolarskich bloku wschodniego, rozgrywana w formule reprezentacji narodowych. W tamtej edycji wystartowało 102 kolarzy z 17 państw, po sześciu zawodników w drużynie. Polskę reprezentowali: Stanisław Boniecki, Jan Brzeźny, Tadeusz Mytnik, Janusz Nowicki, Stanisław Szozda i Ryszard Szurkowski.
Wyścig składał się z prologu i trzynastu etapów. Łączny dystans wynosił około prawie dwa tysiące kilometrów. Trasa prowadziła z Berlina przez Czechosłowację do Polski. Finał był w Warszawie. Zwycięstwa etapowe odnosili biało-czerwoni m.in. Jan Brzeźny, Ryszard Szurkowski, Stanisław Szozda, Tadeusz Mytnik i Stanisław Boniecki. Polska drużyna była aktywna przez cały wyścig. Nie ograniczała się tylko do obrony lidera. Sam Ryszard Szurkowski wygrał 8. etap z Třinca do Opola.
Decydujące było jednak utrzymanie przewagi w klasyfikacji generalnej. Trzeba było jechać szalenie równo. Ryszard zakończył wyścig z czasem 44:25:30. Drugie miejsce zajął Hans-Joachim Hartnick z NRD, tracąc 46 sekund, a trzecie Aavo Pikkuus z ZSRR, ze stratą 1 minuty i 4 sekund. Ostatni etap z Łodzi do Warszawy wygrał Walerij Lichaczow z ZSRR, ale nie zmieniło to układu czołówki.
W klasyfikacji drużynowej najlepsi byli kolarze z ZSRR, przed NRD i Czechosłowacją. Polska zajęła czwarte miejsce, mimo indywidualnego triumfu Szurkowskiego i kilku etapowych zwycięstw reprezentantów.
Tamta wygrana była czwartym triumfem Ryszarda Szurkowskiego w Wyścigu Pokoju po wygranych w latach 1970, 1971 i 1973. Nikt wówczas nie mógł przypuszczać, że to jego „ostatni, zwycięski taniec” na tej imprezie.
Fotografie z książki Ryszarda Szurkowskiego „Wyścig”.
Karol Madaj, trener reprezentacji Polski, jeszcze przed startem pierwszego etapu miał ambitne plany. Marzyła mu się wygrana w obu klasyfikacjach. Ale już pierwsze etapy mocno zweryfikowały jego cele. Na krętych berlińskich ulicach nasi kolarze uczestniczyli w kilku kraksach, tracąc sporo cennego czasu. Potem strat nie udało się odrobić. Samego zwycięzcę szkoleniowiec jednak komplementował. Mówił:
„Jeśli idzie o poszczególnych kolarzy, to na pierwszym miejscu postawiłbym Ryszarda Szurkowskiego, kolarza, którego może nam zazdrościć cały świat. Był on prawdziwym kapitanem drużyny, świetnie ją prowadził. Wygrał wyścig, już po raz czwarty, co jest wielkim osiągnięciem. Był widoczny na każdym etapie, czy to w górach, na premiach górskich, czy na etapach nizinnych. Zdobył oprócz żółtej koszulki także fioletowy trykot najaktywniejszego uczestnika Wyścigu Pokoju. Jest, poza tym doskonałym strategiem i taktykiem, bardzo rozsądny i zrównoważony, aż przyjemnie patrzeć na jazdę tego kolarza w grupie”.
W realiach sportu amatorskiego PRL sukces ten miał też dużą wagę propagandową. Chodziło o prestiż, ponieważ Wyścig Pokoju był jedną z najważniejszych imprez kolarskich Europy Wschodniej. Organizowały a potem rozpisywały się o nim partyjne dzienniki z Polski, Czechosłowacji i NRD…
Tomek Sowa
Rocznik 1988. Z dziennikarstwem związany od 2010 roku, trochę z przypadku. Sport to dla niego sprawa najważniejsza... z tych mniej ważnych. Wierzy, że rywalizacja na arenach to nie tylko wyniki. To ludzie i stojące za nimi historie. Uwielbia pisać o przeszłości, o dawnych mistrzach, meczach i wielkich imprezach. Twórca bloga historiasportu.info. Autor książki „Lekko o atletyce”, a niedawno rozpoczął „zabawę” z podcastami. Prywatnie mąż i ojciec, a także wielki kibic Beskidu Godziszka – w każdej kategorii wiekowej.