Nieznana historia mistrzostw świata i opowieść o piłce nożnej w Chorwacji. Mundialowe książki od SQN
Z okazji zbliżającego się mundialu Wydawnictwo SQN przygotowało dla kibiców piłkarskich kilka gorących książkowych nowości. Pierwsza z nich to „Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata” Jonathana Wilsona. Autor kultowych „Aniołów o brudnych twarzach” czy „Odwróconej piramidy” tym razem wziął pod lupę wszystkie dotychczasowe edycje mistrzostw świata, osadzając kolejne w szerokim kontekście historycznym, społecznym i politycznym. Jakub Kubielas w książce „Ogniste serca. Opowieść o chorwackim futbolu” postanawia z kolei znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zaledwie 4-milionowy kraj zdobył trzy medale mistrzostwa świata w ciągu niespełna 25 lat. Rusza przedsprzedaż obu publikacji.
Zamów książki „Potęga i chwała” oraz „Ogniste serca” w przedsprzedaży na LaBotiga.pl: https://bit.ly/historiasportu-MUNDIAL26
- z kodem SQN2550 rabat 25% na drugi lub 50% na trzeci produkt Wydawnictwa SQN;
- atrakcyjne pakiety z innymi książkami i gadżetami piłkarskimi;
- książka „Ogniste serca” z serii SQN Originals dostępna jest wyłącznie na LaBotiga.pl.
Fragment książki „Potęga i chwała”:
Prawdopodobnie już osiem lat wcześniej, w chwili wyboru Republiki Federalnej Niemiec na gospodarza mistrzostw świata, było oczywiste, że zimna wojna wpłynie na przebieg mundialu w 1974 roku. Nikt się jednak nie spodziewał, że napięcie osiągnie taki poziom – to właśnie wtedy, jedyny raz w historii, do finałowego turnieju zakwalifikowała się reprezentacja NRD.
Wśród drużyn z Europy Wschodniej znalazły się także Polska, Jugosławia i Bułgaria, ale zabrakło Związku Radzieckiego, który odmówił rozegrania rewanżowego meczu barażowego z Chile na Estadio Nacional w Santiago. Spotkanie zaplanowano na 21 listopada 1973 roku, a 11 września generał Augusto Pinochet przeprowadził zamach stanu przeciwko demokratycznie wybranemu przywódcy, marksiście Salvadorowi Allende. W ciągu następnych dwóch miesięcy na stadionie przetrzymywano co najmniej 12, a prawdopodobnie nawet 20 tysięcy więźniów. Wielu z nich torturowano, a żeby zagłuszyć ich krzyki, puszczano na pełny regulator utwory Beatlesów. Chilijska Komisja Praw Człowieka potwierdziła śmierć 41 osób, choć rzeczywista liczba ofiar wynosiła prawie na pewno ponad 100, a być może nawet 300.
Na początku października FIFA wysłała do Chile misję rozpoznawczą. Opracowała ona raport, który charakteryzował się oszałamiającym samozadowoleniem i niewątpliwie świadomą ślepotą. „Osoby przebywające w tym miejscu nie są więźniami, a jedynie zatrzymanymi, których tożsamość nie została jeszcze ustalona – stwierdzono w raporcie. – Trawa na boisku jest w idealnym stanie”.
27 października radziecka federacja piłkarska wysłała telegram do Stanleya Rousa. Stwierdzono w nim, że „faszystowska rewolucja” doprowadziła do „krwawego terroru i represji […], tortur i egzekucji”. Konkluzja brzmiała: „Radzieccy sportowcy nie mogą […] grać na stadionie splamionym krwią chilijskich patriotów”.
Jednak FIFA nalegała, aby mecz się odbył. 21 listopada, kiedy zatrzymani zostali już przeniesieni do obozu na pustyni Atakama, 15 tysięcy kibiców zgromadzonych na stadionie zobaczyło tylko jedną drużynę. Chilijscy piłkarze wyszli na boisko, po pierwszym gwizdku sędziego zaczęli podawać sobie piłkę, a ich kapitan Francisco Valdés strzelił gola do pustej bramki. Przyznano im zwycięstwo 2:0.
Dla Chile sprawa okazała się niewarta zachodu – po porażce i dwóch remisach odpadli z turnieju już w fazie grupowej. W świecie futbolu wywołało to jednak moralne oburzenie. Wszyscy mieli wrażenie, że od lat 30. XX wieku geopolityka nie była tak obecna podczas mistrzostw świata jak w 1974 roku, w czasach zamachów stanu organizowanych przez CIA, komunistycznych szpiegów i terroryzmu wewnętrznego.
O książce:
Więcej niż futbol. Odkryj nieznaną historię mistrzostw świata!
Czy wiesz, że Alexandre Villaplane, kapitan reprezentacji Francji na mundialu w 1930 roku, stanął później na czele francuskiego Gestapo i zginął przed plutonem egzekucyjnym? Albo że piłkarze Zairu w 1974 roku wychodzili na boisko sparaliżowani groźbami dyktatora Mobutu Sese Seko, a ich absurdalne zachowanie w meczu z Brazylią było w rzeczywistości walką o życie? Takich wstrząsających faktów nie znajdziesz w zwykłych sportowych kronikach.
Jonathan Wilson, wielokrotnie nagradzany autor bestsellerów, takich jak Odwrócona piramida czy Aniołowie o brudnych twarzach, powraca w swojej najwyższej formie. To kompleksowa historia mundiali, pełna historycznych, politycznych i społecznych kontekstów. Dzięki nieznanym wcześniej źródłom autor przedstawia tu informacje niedostępne w innych publikacjach. Wilson łączy analizę z niezwykle wciągającą narracją, udowadniając przy tym, że za kulisami mundiali od zawsze kryły się wielka polityka i bezwzględne machinacje.
Ta książka to nie tylko fascynująca opowieść o legendarnych piłkarzach, fantastycznych golach i niesamowitych meczach. Dzięki tej lekturze zrozumiesz przede wszystkim, że futbol to potężne narzędzie, które służy państwom i narodom do kreowania własnego wizerunku i wywierania wpływu na cały świat. Przekonasz się, jak wielką rolę odegrał ten turniej w różnych krajach oraz jak politycy bezwzględnie wykorzystują go do walki o pozycję w zglobalizowanym świecie.
Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/historiasportu-MUNDIAL26
Fragment książki „Ogniste serca”:
Na mundialu we Włoszech Jugosławia odpadła w ćwierćfinale, mimo że chorwacki bramkarz Tomislav Ivković obronił rzut karny Diego Maradony w meczu z Argentyną. Zespół nie awansował do strefy medalowej, choć dysponował składem tak silnym, że – zdaniem wielu ekspertów – był zdolny sięgnąć nawet po mistrzostwo świata. Następnie Plavi przystąpili do eliminacji do Euro 1992, jednak w tym samym czasie Chorwaci zaczęli realizować własny, trzymany w ścisłej tajemnicy plan. Podjęto działania zmierzające do powołania pierwszej reprezentacji Chorwacji, choć kraj nie był jeszcze niepodległy, a chorwacki związek nie należał ani do FIFA, ani do UEFA. Formalnie taka drużyna nie miała więc prawa istnieć. Po II wojnie światowej Chorwacja rozegrała tylko jeden mecz pod własnym szyldem: w 1956 roku Vatreni zmierzyli się na Maksimirze z Indonezją i wygrali 5:2. Komunistyczne władze Jugosławii wyraziły na to spotkanie zgodę. Odegrano nawet oba hymny, jugosłowiański i chorwacki, czyli pieśń Lijepa naša domovino, a zespół wystąpił pod chorwacką flagą. Najlepszych chorwackich piłkarzy jednak zabrakło, ponieważ kilka dni wcześniej grali przeciwko Indonezji w barwach reprezentacji Jugosławii.
Jesienią 1990 roku również nie wszyscy najlepsi Chorwaci zagrali przeciwko Amerykanom. A to dlatego, że tym razem jugosłowiańskie władze piłkarskie były całkowicie przeciwne rozegraniu meczu Chorwacja – USA. Mało tego, gdy Amerykanie – mający tydzień wcześniej zaplanowane spotkanie z Polską w Warszawie, wygrane zresztą 3:2 – zaczęli szukać kolejnego rywala, Jugosławia zgłosiła gotowość rozegrania meczu w Belgradzie. Chorwaci jednak uprzedzili ten ruch. Darko Tironi, redaktor naczelny „Sportskich Novosti”, jako pierwszy wyszedł z pomysłem sprowadzenia reprezentacji Stanów Zjednoczonych do Zagrzebia. Inicjatywę podchwycili prezes i wiceprezes chorwackiego związku, Mladen Vedriś i Rudolf Sabljak, a nieocenione wsparcie zapewniła chorwacka diaspora w USA: Vinko Hotko, Ivan Opacko i – przede wszystkim – Jure Klarić. Ten ostatni wyłożył z własnej kieszeni 90 tysięcy dolarów na pokrycie kosztów organizacji spotkania, przylotu Amerykanów i ich honorarium.
Wszystko odbywało się w wielkiej tajemnicy, choć Jugosłowianie przeczuwali, co się święci. Niepoślednią rolę w całej historii odegrał również Ante Pavlović. Za młodu ten pochodzący z Dalmacji student próbował swoich sił nawet w Dinamie Zagrzeb, ale poważna kontuzja pokrzyżowała jego piłkarskie plany. Z powodzeniem jednak rozwijał karierę działacza, aż w 1987 roku został sekretarzem generalnym jugosłowiańskiej federacji – jako pierwszy i jedyny Chorwat w historii. To on w imieniu FSJ podpisał zgodę na rozegranie meczu Chorwacji z USA, nie informując o tym nikogo w Belgradzie. Gdy reszta działaczy jugosłowiańskich połapała się, w czym rzecz, było po herbacie. Pavlović zdążył bowiem zgłosić sprawę do FIFA, która nie miała nic przeciwko. Oczywiście jugosłowiańscy działacze – w większości Serbowie – nie zamierzali odpuścić. Wszystkim piłkarzom, którzy wezmą udział w spotkaniu, zagrozili dyskwalifikacjami w rozgrywkach krajowych, więc pojawił się ogromny problem. Mianowany selekcjonerem reprezentacji Chorwacji legendarny Dražan Jerković stanął przed niemal niemożliwym zadaniem. Nie dość, że jugosłowiańskie władze groziły zawodnikom zawieszeniem, to mecz z USA odbywał się poza terminem FIFA, a kluby nie miały obowiązku zwalniać zawodników. W dodatku tego samego dnia, 17 października 1990 roku, reprezentacja Jugosławii U-21, o której sile stanowili tacy gracze, jak Robert Jarni, Robert Prosinečki, Alen Bokšić i Zvonimir Boban, rozgrywała w Symferopolu rewanż finału młodzieżowych mistrzostw Europy ze Związkiem Radzieckim. W tej sytuacji Draža zdecydował się powołać zawodników grających głównie za granicą oraz takich, których ewentualne sankcje nie przerażały. Zebrał zaledwie 14 piłkarzy, w tym dwóch bramkarzy, obu z klubów chorwackich.
- Książka „Ogniste serca” i mecz Chorwacja-USA Dowiedz się więcej Książka „Ogniste serca” i mecz Chorwacja-USA
- „Mistrzowie gry”. Polscy fani NBA wybierają najlepszą piątkę w historii i jej trenera! Dowiedz się więcej „Mistrzowie gry”. Polscy fani NBA wybierają najlepszą piątkę w historii i jej trenera!
O książce:
Dramatyczne przejścia, niebywałe sukcesy. Jak czteromilionowy naród stał się piłkarską potęgą?
Od debiutu Chorwatów na mistrzostwach świata w 1998 roku tylko dwie reprezentacje stawały częściej na podium tej imprezy: drużyny Niemiec i Francji. Słabiej od Ognistych spisywały się takie potęgi, jak Brazylia, Argentyna, Hiszpania, Włochy, Holandia, Portugalia czy Anglia. A do tego tylko jeden piłkarz w latach 2008–2021, czyli w epoce arcytytanów Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, wyrwał Argentyńczykowi i Portugalczykowi Złotą Piłkę – legenda chorwackiego futbolu, Luka Modrić.
Jakub Kubielas stara się znaleźć odpowiedź na to pytanie, jak to możliwe, że kraj, gdzie sypie się stadion narodowy, a szkoleniem na poważnie zajmują się dwa kluby, stał się piłkarską potęgą. Na podstawie wizyt w Chorwacji, analizy historii kraju i cech jego mieszkańców snuje wciągającą opowieść o futbolu spod znaku czerwono-białej szachownicy.
Co sprawiło, że żaden z trzech dyktatorów – Benito Mussolini, Ante Pavelić i Josip Tito – nie złamał ducha Hajduka Split? Czy Zvonimir Boban, atakując jugosłowiańskiego milicjanta, naprawdę ryzykował życiem? Dlaczego kibice Dinama Zagrzeb odmówili samemu Franjo Tuđmanowi, czyli pierwszemu prezydentowi odrodzonej Chorwacji? Oto niezwykła historia nie tylko futbolu od Slawonii po Dalmację, ale też próba odpowiedzi na pytanie, skąd wziął się jego fenomen w skali globalnej.
Książka jest dostępna na: https://bit.ly/historiasportu-MUNDIAL26