Sportowe ciekawostki (część 6)

Sportowe ciekawostki (część 6)

Sportowe ciekawostki część 6, a w nich: najtragiczniejszy wypadek w historii Formuły 1, Phar Lap czyli koń – sportowiec i pewna kradzież…

Tragedia w Le Mans

Bilans katastrofy: 83 zabitych, 120 rannych

Bilans katastrofy: 83 zabitych, 120 rannych

W historii Formuły 1 możemy doszukać się wielu wypadków, także tych śmiertelnych. Najtragiczniejszy miał miejsce w Le Mans, w 1955 roku. Pierre Levegh, francuski kierowca prowadzący Mercedesa nie spodziewał się, że 33 okrążenie, które rozpoczynał będzie ostatnim w jego karierze… i życiu. Od początku wyścigu tempo narzucało trzech zawodników: Eugenio Castellotti, Juan Manuel Fangio i Mike Hawthorn. Ten ostatni dość niespodziewanie postanowił zjechać do boksu. Manewr ten, sposób jego wykonania było początkiem tragicznego w skutkach domino. Jadący za Hawthornem, Brytyjczyk Lance Macklin chcąc uniknąć zderzenia skręcił gwałtownie w lewo. Tuż za nim, z prędkością blisko 200 km/h pędzili kierowcy Mercedesa: Levegh i Fangio. Francuz widząc „co się święci” podniósł rękę do góry. Dał tym samym znak, żeby kolega z zespołu zaczął hamować, bo on sam nie mógł już nic zrobić. Z ogromnym werwą uderzył w Maserati Macklina, a jego maszyna straciła kontakt z jezdnią i wzbiła się w powietrze. Zatrzymała się dopiero na usypanym nieopodal toru wale ziemnym. Pierre Levegh zginął na miejscu. Pech chciał, że w miejscu, w którym spadł jego Mercedes stało mnóstwo kibiców. Elementy karoserii lecące w powietrzu zadziałały niczym gilotyna: raniły 120 osób, a 82 zabiły. Mimo to, wyścig kontynuowano. Ekipa Mercedesa, wstrząśnięta skutkami i zniesmaczona decyzją organizatorów po 9 godzinach zmagań wycofała swoich pozostałych kierowców – mimo, że zajmowali czołowe lokaty. Co więcej, samochody z niemieckiej stajni nie wystartowały w zawodach Formuły 1 aż do 1987 roku!

Bilans tragedii był przerażający: zginęło 83 osoby – 50 letni kierowca i 82 widzów. Szacuje się, że 120 osób zostało rannych.

 


 

Koń – sportowiec i bohater narodowy

Phar Lap i Jim Pike

Phar Lap i Jim Pike

Sport kreuje bohaterów. Niekiedy są nimi zawodnicy, innym razem trenerzy, kibice, działacze. W latach 30-tych ubiegłego stulecia prawdziwą legendą stał się… koń. Phar Lap, bo tak go nazwano urodził się w 1926 roku w Nowej Zelandii. Dość szybko przewieziono go do Australii, gdzie przeszedł szkolenie i w 1929 roku pierwszy raz stanął na starcie wyścigów konnych. Nie zwyciężył, ale z gonitwy na gonitwę znawcy tematu notowali progres wierzchowca. Wreszcie w swoim piątym wyścigu, dosiadany przez Jima Pike’a minął metę jako pierwszy. Był to początek ogromnej kariery. W ciągu czterech lat wystartował w 51 wyścigach, z których 37 wygrał! Ze swoimi dżokejami stał się kurą znoszącą złote jajka. Kto wie czy to biznes nie był główną przyczyną jego śmierci. W 1932 roku weterynarze stwierdzili jego zgon. Sporo Australijczyków twierdziło, że koń został otruty arszenikiem przez amerykańskich gangsterów, którym blokował możliwość zarobku na zakładach sportowych. Przez dziesięciolecia zwolennicy teorii spiskowej spierali się z tymi, którzy twierdzili, że Phar Lap zmarł naturalnie – w skutek bakteryjnego zapalenia jelit. Po dziś dzień każda ze stron znajduje masy argumentów na podparcie swojej tezy. Jak było naprawdę? Pewnie nie dowiemy się nigdy. Bohater tej opowieści stał się też częścią popkultury, a jego szczątki (skóra, szkielet i serce) znajdują się w australijskich muzeach.


 

Kradzież cennego trofeum

Puchar Stanley'a

Puchar Stanley’a

5 grudnia 1970 roku światem hokeja wstrząsnęła wiadomość: Puchar Stanleya został skradziony. Prawie 90 centymetrowe trofeum, o którym marzy każdy zawodowy hokeista, przepadł! Złodzieje wynieśli go z Hockey Hall of Fame w Toronto. Policja, sympatycy i działacze hokeja rozpoczęli poszukiwania, które długo nie przynosiły rezultatu. Dopiero anonimowy telefon pomógł w jego odnalezieniu. Dlaczego ktoś w ogóle go przywłaszczył? Puchar Stanleya to bezcenne i legendarne trofeum. Corocznie grawerowano na nim nazwę zwycięskiej drużyny rozgrywek NHL. Ekipa zwycięzców nigdy nie dostawał go na własność. Otrzymywała tylko replikę. Zakupiony w 1892 roku, przez gubernatora Kanady – pana Stanley’a – jest symbolem hokejowej potęgi. I pomyśleć, że gubernator Stanley zapłacił za niego tylko 48 $ – w przeliczeniu na dzisiejszą wartość około 1000 $…


Tomek Sowa – ciągle jeszcze młody, 27 – letni „wynalazca” strony, na której jesteś. Mąż Aliny i ojciec Antosia, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
Podziel się:
Strona 1 z 3123