Kupili klub za milion dolarów, a po latach zarobili około… 800 milionów! Historia braci Silna i klubu Spirits of St. Louis to jedna z najbardziej niezwykłych transakcji w dziejach sportu. Kto wie, być może nawet najlepsza inwestycja w historii NBA.
Latem 1976 roku koszykarska liga ABA konała finansowo. Wymyślono więc fuzję, w myśl której do NBA miały wejść tylko cztery kluby: Denver Nuggets, Indiana Pacers, New York Nets i San Antonio Spurs. Zabrakło wśród nich Spirits of St. Louis. Drużyna miała zniknąć, gracze mieli szukać nowych pracodawców, a klub mógł zostać rozwiązany. Rządzący nim bracia Ozzie i Dan Silna postanowili jednak, że nie dadzą za wygraną. Że odejdą, ale na własnych warunkach.
Jakich?
Dlaczego Spirits of St. Louis nie trafili do NBA
By w pełni wyjaśnić okoliczności trzeba zrozumieć amerykańską koszykówkę tamtych lat. Nie była tak wielkim biznesem z miliardowymi kontraktami telewizyjnymi. Nie można też mówić o globalnym zainteresowaniu. NBA była ligą dużo mniejszą niż dziś. Przyszłość telewizji sportowej była ważna, ale raczej uznawana za nieprzewidywalną. W negocjacjach tamtej fuzji liczyło się przede wszystkim, kto przetrwa i ile dostanie gotówki „za wyjście” z ABA. Dlatego propozycja, którą ostatecznie przyjęli właściciele Spirits, początkowo wydawała się wielu ludziom… dziwna.
Silnowie zgodzili się bowiem zamknąć klub, ale nie za zwykły wykup. Zamiast tego wynegocjowali dwie rzeczy: 2,2 mln dolarów płatnych z góry oraz prawo do jednej siódmej wpływów telewizyjnych należnych każdemu z czterech byłych klubów ABA, które wchodziły do NBA. Co najważniejsze, konstrukcja umowy miała działać tak długo, jak długo istnieć będzie NBA lub jej ewentualny następca. W praktyce oznaczało to, że drużyna, która nie zagrała ani jednego meczu w NBA, siedziała przy medialnym torcie z pieniędzmi generowanymi przez ligę przez w następnych dekadach.
„Kiedy doszliśmy do porozumienia, mecze play-off NBA były transmitowane z opóźnieniem po wiadomościach o 11:00. Nie spodziewaliśmy się, że to się rozwinie do tego, co jest dzisiaj” – przyznał po latach Daniel.
Czytaj też: Zdobył więcej tytułów mistrzowskich niż Michael Jordan. Zapomniany bohater „Celtów”
Boom i fortuna
Przez pierwsze lata układ nie wyglądał jeszcze imponująco. Wypłaty dla Silnów miały ruszyć od 1980 roku, gdy cztery dawne kluby ABA zaczęły już dzielić się swoimi wpływami telewizyjnymi. Wtedy to były poważne pieniądze, ale jeszcze nie takie, które zapowiadały przyszłą lawinę – mówiono wówczas o około 520 tysiącach dolarów za pierwszy sezon. Dopiero boom na NBA w latach 80. i 90., związany z nim wzrost zainteresowania gwiazdami parkietów i rosnące kontrakty ze stacjami telewizyjnymi zamieniły zapis Silnów w jeden z najbardziej korzystnych kontraktów w historii zawodowego sportu. A może i najkorzystniejszy?

I tu historia robi się naprawdę ciekawa, bo gdzieś w Nowym Jorku, Denver, Indianapolis i San Antonio ludzie układali budżety, negocjowali pensje albo szukali wzmocnień, a z tyłu głowy musieli pamiętać o zobowiązaniu dla drużyny ze St. Louis. Dla działaczy tych klubów był to stały i irytujący element planowania, bo pieniądze co roku wypłacano ludziom, którzy nie utrzymywali hali, nie płacili trenerom, nie draftowali zawodników i nie ponosili żadnych kosztów funkcjonowania zespołu! Po prostu przez swój niezwykły ruch, inkasowali pieniądze.
Z czasem wielkość wypłat była ogromna. W 2012 roku Silnowie mogli już zarobić na umowie około 240 mln dolarów. Rok później ESPN podawało kwotę około 300 mln dolarów zarobionych łącznie przez 37 lat.
Czytaj też: Stephen Curry. Gotowy do rzutu – opowieść mistrza, który zmienił NBA
Sąd i ugoda
Jak to zwykle bywa przy tak gigantycznych pieniądzach, musiał pojawić się spór. Oryginalne porozumienie z 1976 roku spisano w czasach telewizji analogowej. Rozwój technologiczny sprawił, że dzięki cyfrowej rewolucji wiele lat później, kibice mogli śledzić mecze praktycznie w każdym zakątku świata. Silnowie twierdzili, że należą im się pieniądze także z tych nowych środków przekazu. Władze NBA nie zgadzały się z taką interpretacją i uznały, że będą płacić tylko za transmisje w telewizji tradycyjnej. Sprawa trafiła do sądu. Był rok 2012.
7 stycznia 2014 roku liga i cztery dawne kluby ABA ogłosiły warunkową ugodę. Oficjalny komunikat NBA mówił o zakończeniu sporu i o nowej strukturze. Dawne zespoły ABA miały otrzymać pakiet udziałów w Spirits, zaś Silnowie mieli dostać 500 mln dolarów zadośćuczynienia. Rodzina wycofała również pozew przeciwko lidze o udział w dodatkowych przychodach z mediów, a NBA zgodziła się przyznać im część dotychczasowych spornych środków.
Bracia, swoją drogą wielcy miłośnicy koszykówki, kupili w 1974 Spirits of St. Louis za milion dolarów. Gdy zawierano ugodę wiadomo było, że po zakończeniu sporu w sumie zarobili około 800 milionów…
