31 marca 2026 roku zmarł Borisław Michajłow, bułgarski bramkarz, który był jednym z najlepszych piłkarzy swojej reprezentacji na mundialu w 1994 roku.
10 lipca 1994 roku. W 49. minucie ćwierćfinałowego meczu piłkarskich mistrzostw świata pomiędzy Bułgaria i Niemcami sędzia wskazuje na wapno. Do futbolówki podchodzi kapitan, rozgrywający 117 spotkanie w reprezentacji, Lothar Matthäus. Naprzeciwko niego, pomiędzy słupkami stoi Borisław Michajłow, na co dzień grający we francuskim drugoligowcu – FC Mulhouse.
To zderzenie dwóch futbolowych światów. Niemcy i Matthäus to światowa czołówka. Obrońcy tytułu i jedna z najrówniej grających reprezentacji. Bułgarzy z Borisławem w bramce uchodzą za kopciuszka, który w czasie amerykańskiego mundialu, zaczyna przeistaczać się w piękną księżniczkę.
Niemiec mógł się obawiać. Michajłow karne bronić potrafił, co udowodnił w 1/8 finału, gdy w serii jedenastek obronił trzy pierwsze strzały Meksykanów. To on zaniósł swoich rodaków do ćwierćfinału. A potem mówił tak:
„To najszczęśliwszy dzień w moim życiu! Uściskałem wszystkich moich rodaków. Rozegraliśmy zdecydowanie najlepszy nasz mecz od początku mundialu. Włożyliśmy wszystkie siły w to, aby wywalczyć awans w tak trudnym pojedynku. Niemcy mają pewną przewagę – mogą dłużej regenerować siły, ale nie powinni z góry cieszyć się z awansu do półfinału. Oczywiście są faworytami – przecież to obrońcy tytułu. Nasza wygrana jest też możliwa”.
W tej pierwszej ćwierćfinałowej bitwie górą jest Lothar. Niemcy prowadzą 1:0.
Bułgarska sensacja
To mógł być ich kolejny marsz po swoje. Jeszcze jeden chłodny, wyrachowany wieczór mistrzów świata, którzy nawet jeśli nie olśniewali, potrafili przechylać szalę na swoją stronę. A jednak mecz ten przyniósł widowisko, po którym futbolowi romantycy znów grzmieli, że sport nie uznaje nazwisk, tytułów czy stereotypów. I bułgarski bramkarz miał w tym swój niezaprzeczalny wkład.
Pierwsza połowa była twarda. Bułgarzy, którzy po fatalnym początku turnieju przeciw Nigerii wydawali się skazani na rolę statystów, zagrali bez respektu wobec obrońców tytułu. Nie cofnęli się, nie oddali pola i nie pozwolili Niemcom narzucić swojego stylu gry. Sami też potrafili zagrozić bramce rywali. Najbliżej szczęścia był Krassimír Bałakow, który trafił w słupek. Mistrzowie odpowiadali. Klinsmanna uderzał głową, ale Michajłow był na posterunku.
Do przerwy bezbramkowy remis.

Druga połowa zaczęła się dla Bułgarów źle. Jordan Leczkow sfaulował w polu karnym Jürgena Klinsmanna. I wtedy właśnie Lothar Matthäus stanął oko w oko z golkiperem Bułgarii. Uderzył pewnie. Niemcy objęli prowadzenie. Wydawało się, że może być już po wszystkim.
Ale Bułgaria nie zwykła się poddawać. Już w czasie eliminacji do mundialu pokazała charakter. Z Francuzami przecież też przegrywała 0:1, a… odwróciła wynik na swoją korzyść – i to w jednej z ostatnich akcji meczu. Miała też w swoich szeregach piłkarza, który czarował w USA. Nazywał się Christo Stoiczkow. Był niesforny, ale zarazem znakomity. W 76. minucie to on podszedł do rzutu wolnego. Uderzył tak precyzyjnie, że Bodo Illgner mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Futbolówka wpadła do siatki. W niemieckie szeregi wkradła się nerwowość.
Pewnie zbyt wielka…
Borisław Michajłow? Ostoja!
Ledwie trzy minuty później nastąpił cios decydujący. Bohaterem został ten sam Leczkow, który wcześniej sprokurował rzut karny. Odkupił winy w najpiękniejszy możliwy sposób. Wyszedł do dośrodkowania i uderzeniem głową pokonał Illgnera. Nagle zrobiło się 2:1 dla Bułgarii. Niemcy, jeszcze przed chwilą spokojni i przekonani, że kontrolują wydarzenia, dostali obuchem po głowie.
Mistrzowie świata ruszyli do ataku. Próbowali odpowiedzieć. Szukali wyrównania. Przez chwilę wydawało się nawet, że zdołają wrócić, ale drugi gol nie został im uznany, bo Rudi Völler znalazł się na spalonym. I Borisław grał bardzo dobre spotkanie.
Gdy sędzia zagwizdał ostatni raz w Nowym Jorku, a i pewnie na całym świecie, kibice przecierali oczy ze zdumienia. Bułgarzy awansowali do półfinału! Tym meczem na stałe zapisali się w historii rodzimego i światowego futbolu.
W półfinale Bułgarzy przegrali z Włochami 1:2. W meczu o trzecie miejsce wysoko ograła ich Szwecja – 4:0. To w tym spotkaniu Borisław nieco zawiódł i w przerwie został zmieniony przez Płamena Nikołowa. Nie zmienia to faktu, że był jednym z najlepszych bramkarzy tamtego turnieju. Przez wielu obserwatorów uznawany nawet za filar drużyny.
To był szczyt jego kariery. Później został piłkarskim działaczem. 31 marca 2026 roku dowiedzieliśmy się, że zmarł…
