www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Fillol broni rzut karny wykonywany przez Kazmierza Deynę. Mundial 1978.
Legendy Piłka nożna

Ubaldo Fillol – ten, który zatrzymał Deynę

Podziel się:

Ponad czterdzieści lat temu Ubaldo Fillol miał w Argentynie niemal boski status. Kibice go uwielbiali. Zarabiał godne pieniądze. Cieszył się dobrym życiem. Legendę wyrzucono jednak River Plate. Za co? Za solidarność.

Był rok 1983, kiedy bohater mundialu z 1978 r. stanął ramię w ramię z piłkarzami River Plate – klubu, w którym występował od dekady. Na finansową sytuację swoich kolegów z drużyny mógł machnąć ręką, lecz tego nie zrobił. Był solidarny. Ale od początku.

Karny Deyny

Urodzony w 1950 r. Fillol, nazywany „El Pato” (Kaczką), od najmłodszych lat dorastał w świecie futbolu. Profesjonalną karierę rozpoczął w 1969 r., w prowincjonalnym zespole Quilmes AC. Dziś określilibyśmy go mianem “naturalnego talentu”. Cechowały go – tak potrzebne przecież bramkarzowi – zwinność i skoczność. Potrafił przewidzieć zagrania rywali. Był typem walczaka. Do tego umiał ciężko pracować. Nie dziwi więc, że chrapkę na pozyskanie takiej perełki miało kilka większych klubów. Ubaldo wybrał River Plate.

Ubaldo Fillol źródło: domena publiczna
Ubaldo Fillol źródło: domena publiczna

W 1978 r. został mistrzem świata, będąc czołową postacią argentyńskiej kadry. Podczas tego mundialu obronił rzut karny wykonywany przez Kazimierza Deynę. Tak, tak – tę legendarną jedenastkę, którą chciał wykonywać młody Zbigniew Boniek, ale starszy „Kaka” się nie zgodził. Przy stanie 1:0 dla Albiceleste Fillol złapał źle uderzoną, skierowaną w swoją lewą stronę, futbolówkę. Następnie wstał i szybko wznowił grę. To był moment, w którym Argentyńczycy zobaczyli w nim nowego bohatera, a Polacy faceta, brudzącego pomnik Wielkiego Deyny.

Polacy ulegli gospodarzom 0:2. Stefan Szczepłek, autor “Mojej historii futbolu” wspominał w swojej książce, że niewykorzystany rzut karny jeszcze długo ciągnął się za Kazimierzem Deyną:


Część polskich kibiców, wśród których byli zapewne gwiżdżący na stadionie w Chorzowie, oskarżyli Polaków o sprzedaż meczu Argentyńczykom. Głównym winowajcą miał być Deyna, bo kiedy nie wykorzystuje się rzutu karnego, to oczywiste, że nie bezinteresownie. Takie plotki krążyły po kraju. Deyna odczuł je na własnej skórze. Nie tylko na niego gwizdano, ale próbowano też wybić szyby w mieszkaniu na rogu Świętokrzyskiej i Emilii Plater w kochającej go, wydawałoby się, Warszawie.


Czytaj też: Recenzja książki: “Polska na mundialach”

Oszukani

Znana jest polityczna otoczka tamtych mistrzostw, choćby dowody na kupienie przez gospodarzy meczu z Peru (6:0), ale abstrahując od tego, turniej przyniósł Ubaldo indywidualne wyróżnienia – został wybrany najlepszym bramkarzem rozgrywek. Całkiem zasłużenie, bo faktycznie na swojej pozycji, w wymiarze światowym, miał wówczas niewielu konkurentów. Sportowo się obronił.


Tyle że i jemu, i członkom mistrzowskiej ekipy zarzucano, że – może i nieświadomie – zostali aktorami w teatrze krwawej wojskowej dyktatury. Łatka ta przyległa do nich na lata. Jeszcze w 2018 r. gracz musiał bronić siebie i kolegów:

– Byliśmy wtedy skupieni. Koncentrowaliśmy się przez pięć miesięcy, aby dobrze zagrać na mundialu, od 4 stycznia. Mieliśmy te same informacje, co nasi rodacy. Dziś, 40 lat po mistrzostwach, nadal dowiadujemy się czegoś nowego o tamtym okresie. Wszyscy zostaliśmy oszukani.

Po mistrzostwach gwiazda Filloli świeciła jeszcze mocniej. I jeśli ktoś zarzuca mu, że w 1978 r. został marionetką polityków, to swoją późniejszą postawą udowodnił, że jest człowiekiem odważnym, mającym zasady.

Czytaj też: Historia braci Dassler

Negocjacje i bunt

W 1979 r., w trakcie negocjacji z River Plate przedstawiciel klubu, Carlos Alberto Lacoste, chcąc pomóc bramkarzowi szybciej podjąć decyzję o przedłużeniu umowy, wyciągnął na biurko pistolet. Początkowo na Ubaldo nie zrobiło to większego wrażenia, lecz gdy Lacoste zaczął mu grozić i postawił ultimatum czasowe (30 sekund na decyzję), złamał się. Podpisał. Ale rana powstała po tym wydarzeniu już nigdy nie chciała się zagoić.

Cztery lata później znów doszło do starcia z kierownictwem klubu. Tym razem władze same rozwiązały jego kontrakt. Łagodnie rzecz ujmując: bez skrupułów i zbędnych sentymentów, wyrzucając go z pracy. Dla Filloli była to kara za godną naśladowania postawę wobec konfliktu na linii zarząd-piłkarze. Poszło o pieniądze.

Ubaldo Fillol w meczu mistrzostw świata przeciwko Holandii w 1978 r.
Ubaldo Fillol w meczu mistrzostw świata przeciwko Holandii w 1978 r. źródło: domena publiczna

Ubaldo, w przeciwieństwie do swoich „mniej rozpoznawalnych” kolegów z zespołu, pensję – zresztą dość sporą – otrzymywał na czas. Wobec pozostały graczy klub miał jednak zaległości. Część piłkarzy postanowiła więc odmówić występu w zbilżających się spotkaniach, do momentu uregulowania zobowiązań. Bramkarz, w akcie solidarności, zdecydował się na podobny krok. Został za to zdyskwalifikowany.

Kiedy kara łącznej dyskwalifikacji przekroczyła 31 dni, zgodnie z obowiązującym wtenczas w Argentynie prawem, klub uzyskał prawo do zerwania kontraktu, z którego skorzystał. Prezydent River Plate — Rafael Aragon Cabrera – powiedział potem dziennikarzom:

Fillol zrobił dla klubu wiele złego.

Pal licho, że przez dekadę zdobywał mistrzostwa. Że wygrywał mecze, dwoił się i troił między słupkami. Że kochali go kibice. Jego bunt zbyt mocno nacisnął działaczom na odcisk. W tej sytuacji bramkarz reprezentacji Argentyny nosił się z zamiarem zakończenie kariery. W jednym z wywiadów stwierdził:

Wolałbym powiedzieć futbolowi do widzenia w nieco innych warunkach, ale niestety nie miałem na to wpływu.

Argentyńczycy Alberto Tarantini (z lewej) i Ubaldo Fillol (z prawej) celebrują zdobycie mistrzostwa świata
Argentyńczycy Alberto Tarantini (z lewej) i Ubaldo Fillol (z prawej) celebrują zdobycie mistrzostwa świata źródło: Ricardo Alfieri – El Gráfico/domena publiczna

Pomocną dłoń do Filloli wyciągnął Ángela Amadeo Labruny, ówczesny trener Argentinos Juniors, który gdzieś miał polityczne ceregiele. Dla niego Ubaldo nadal był świetnym bramkarzem i dlatego chciał go u siebie. Mistrz świata zgodził się. Dzięki tej decyzji przedłużył swoją karierę.

W 1985 r. przeszedł do Atlético Madryt, z którym zameldował się w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Zdobył też Superpuchar Hiszpanii. Buty, czy jak kto woli rękawice, na kołku zawiesił w 1990 r. Odchodził w chwale. Jako bramkarz spełniony. Specjalista od bronienia jedenastek. W Polsce zaś jako ten, który zatrzymał Deynę i najlepszą Biało-Czerwoną ekipę w historii.

Najlepsze interwencje “Kaczki”


Źródła:

  1. INFOBAE, Escalofriante: Fillol relató el día que Lacoste lo amenazó con un arma sobre la mesa para que firme su contrato con River (dostęp: 16.11.2022 r.)
  2. Kazimierz Deyna – Legendarny rzut karny (film)
  3. Gazeta Krakowska. 1983, nr 185
  4. S. Szczepłek, Moja historia futbolu t. 2, Warszawa 2007
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 33–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x