historiasportu.info

Jimmy Barry. „Mały Tygrys”, którego rywal zmarł w ringu

Jimmy Barry
Podziel się:

W ciągu ośmiu lat stoczył 72 bokserskie pojedynki. 59 z nich wygrał, 10 zremisował, a 3 zakończyły się bez decyzji. Jedna z nich zakończyła się tragicznie, dlatego postanowił, że już nigdy nie znokautuje przeciwnika. Mimo że posturą nie wzbudzał postrachu to gdy zaczynał wyprowadzać kombinację, rywale drżeli. Tak wielką miał siłę ten Jimmy Barry zwany „Małym Tygrysem”.

Jimmy Barry urodził się 4 lutego 1870 roku w Chicago, Illinois, w Stanach Zjednoczonych. Pochodził z ubogiej rodziny irlandzkich imigrantów, co sprawiło, że od najmłodszych lat musiał walczyć o swoje miejsce w życiu. Już w wieku kilku lat wykazywał zainteresowanie boksem, a jego rodzice postanowili wesprzeć te pasję, przekonani, że może to być sposób na lepszą przyszłość dla ich syna. Ojciec nie doczekał jego wielkich sukcesów. Zmarł, gdy przyszły mistrz kończył piętnaście wiosen.

Kto wie, czy ciężkie warunki, bieda i strata nie obudziły drzemiącego w nim talentu. Pierwsze walki stoczył na zakurzonych ulicach miasta i szkolnych salach. Wzbudzał zachwyt. Niewysoki, wątły, wręcz malutki chłopak miał takie uderzenie z obu rąk, że pokonywanie kolejnych rywali przychodziło mu jakby naturalnie.

Jimmy Barry: bokser i generał

Boksu uczył się w Chicago od Harry’ego Gilmore’a, byłego mistrza Kanady w wadze lekkiej. Trener zwykł mówić, że „uczenie Barry’ego pięściarstwa było jak nauczenie kaczki pływania”. Bo Jimmy, gdy tylko zawitał na salę treningową, znał już podstawy tego fachu. Już po latach, w 1925 roku, Gilmore udzielił wywiadu magazynowi „The Ring”:

Spośród tych małych chłopców, którzy uczynili Chicago swoim domem, myślę, że Jimmy Barry był najwspanialszy. Chociaż ważył około 105 funtów (około 47 kg), byłby w stanie walczyć z każdym” – chwalił wychowanka.

Dużo w tym racji. „Mały Tygrys” w swoich 59 wygranych walkach aż 39 kończył przed czasem.

Jimmy Barry fot. domena publiczna
Jimmy Barry fot. domena publiczna

Swoją poważną zawodniczą karierę rozpoczął w czasie noworocznej gali w roku 1891, nokautując Freda Larsona. Nikt ze zgromadzonych nie mógł wtedy przypuszczać, że rodzi się legenda kategorii koguciej. Mierzący 157 centymetrów 21-latek parł od zwycięstwa do zwycięstwa. Do 1897 roku bezsprzecznie rządził za oceanem. W 17. rundzie nokautował Jacka Levy’ego. Był wówczas 5 grudnia 1893 roku. Został ogłoszony mistrzem świata w kategorii wagowej do 100 funtów (45 kg). Pół roku później w Nowym Orleanie znokautował w Jimmy’ego Gormana. Zgarnął kolejny skalp – mistrzostwo świata w kategorii do 102 funtów (46 kg). Jeszcze w tym samym roku, ledwie, 15 września, po jego ciosach padł Casper Leon, czempion w wadze do 105 funtów (47 kg).

Wygrywał. Generował zyski. Gromadził publikę i wprawiał ją w zachwyt. Bo jego styl potrafił przyciągać. Barry konsekwentnie i wytrwale wywierał presję. Wykorzystywał każdą okazję do ataku. W 1943 roku w „The Ring” pisano tak:

Był szperaczem, w pełnym tego słowa znaczeniu, dzierżącym dwie pięści obficie naładowane dynamitem. Był bokserem i generałem ringu sprawdzonych umiejętnościach i inteligencji, co stanowiło rzadkie połączenie „sluggera” i naukowca„.

Jego kariera toczyła się w czasach, gdy boks ewoluował jako sport. Brakowało zabezpieczeń czy reguł, które dzisiaj są standardem. Jimmy Barry był jednym z pionierów wprowadzających techniki obronne i unikanie ciosów. To znacząco wpłynęło na rozwój samego sportu. Ale „Mały Tygrys” zapłacił za ówczesne rozwiązania cenę wysoką…

Czytaj też: Jack Dempsey – wędrowiec, który zawojował świat boksu

Nieszczęśliwy wypadek, który zmienił życie

Ludzie z jego otoczenia, widząc, że w Stanach Zjednoczonych brakuje dlań rywala, zaproponowali mu walkę w Europie. Jego przeciwnikiem miał być Brytyjczyk Walter Croot. Jimmy ofertę przyjął.

Pojedynek doszedł do skutku. 6 grudnia 1897 roku w Londynie Jimmy Barry zwyciężył w walce o tytuł najlepszego na świecie w kategorii koguciej. Bój ten zakończył się jednak tragicznie. Po jednym z ciosów Croot padł na deski. Nie podnosił się. Został zabrany do szpitala…

Brytyjczyk nigdy nie odzyskał przytomności. Zmarł następnego dnia z powodu urazu mózgu. Oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci Barry został uniewinniony. Bo ustalono, że Walter Croot zmarł w wyniku pęknięcia czaszki, którego doznał, po uderzeniu głową o niewyściełaną podłogę zrobioną z drewna. Niefortunny incydent doprowadził do reformy. Od tamtej pory „deski” musiały być choć trochę miękkie.

„Mały Tygrys” bardzo przeżył całą sytuację. Rozważał nawet zakończenie pięściarskiej kariery. Być może był to punkt zwrotny w jego ringowych potyczkach. Mówił:

Chociaż z prawnego punktu widzenia nie była to moja wina i zaryzykowałem przecież na ringu tak samo, jak biedny Croot, to okropna jest ta świadomość, że zabiłeś człowieka. Nawet, jeśli nie celowo. Bardzo mnie to denerwuje, kiedy boksuję. Nie mogę stracić z oczu twarzy Croota, gdy leżał i był liczony. Teraz, kiedy udaje mi się rozruszać przeciwnika, nie mogę się zebrać i spróbować go nokautować tak, jak robiłem to kiedyś. Mam obawę, że znów ​​stanie się coś fatalnego„.

Czytaj też: W 1933 r. polski bokser walczył jedną ręką. „Skandaliczny werdykt”

Niepokonany

W kolejnych dziesięciu walkach Jimmy’ego werdykt wydawali sędziowie. Nie może być mowy o przypadku. Dwie z nich Barry wygrał, ale w aż ośmiu zremisował. Szczególnie kontrowersyjnie zakończył się jego ostatni pojedynek.

1 września 1899 roku w Chicago mistrz stanął naprzeciw Harry’ego Harrisa. Według wielu obserwatorów przegrał, ale będący pod presją sędziowie ogłosili remis. Wszystko po to, by kończący karierę bokser mógł zachować status niepokonanego. Jednego z niewielu mistrzów, którzy nie przegrali walki w ringu. Rywal nie miał pretensji. Tak bardzo szanował „Małego Tygrysa”.

Jimmy Barry nigdy nie został pokonany fot. domena publiczna

Po zejściu z ringu Jimmy Barry przez dwadzieścia pięć lat pracował w biurze urzędnika okręgowego. Potem przeszedł na emeryturę ze względu na zły stan zdrowia. W czasie I wojny światowej zaoferował swoje usługi departamentowi wojny. Szkolił żołnierzy w walce wręcz. Zmarł 4 kwietnia 1943 roku. Prawdopodobnie wskutek gruźlicy.

Do dziś uważany jest za jednego z najlepszych pięściarzy w historii. Nieco zapomniany, bo czas zatarł osiągnięcia. A Jimmy nigdy nie przegrał walki. Niewielu tego dokonało. Po jego śmierci pisano, że w czasie swojej szczytowej dyspozycji był „najlepszym z małych ludzi”…

Cytaty pochodzą ze strony:

http://www.cyberboxingzone.com/boxing/article-jimmybarry.htm

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Facebook
Archiwa

Warto zobaczyć

Janusz Kierzkowski

Janusz Kierzkowski – torowa ledenda

Podziel się:

Wokół jego startu na igrzyskach olimpijskich w 1968 roku działo się tak wiele, że swoimi „przygodami” mógłby obdzielić kilku innych kolarzy. Najważniejszym jest fakt, że zdobył medal – brązowy na 1000

Podziel się:
Czytaj więcej
Dan Jansen fot. https://www.facebook.com/danjansenfoundation

Dan Jansen: braterska obietnica

Podziel się:

Rok 1994. Lillehammer. Dan Jansen, amerykański panczenista, staje na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Ze wzruszeniem słucha kolejnych nut hymnu. A potem spogląda w niebo i oddaje salut. Gest ten jest

Podziel się:
Czytaj więcej
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
Scroll to Top