www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Historie

Mecz otwarcia. Polska klątwa

Podziel się:

Mecz otwarcia na mundialu. W Polsce powinien być synonimem niespełnienia, falstartu, a od 20 lat wręcz porażki i niszczenia nadziei. W przeciwieństwie do naszch dzisiejszych meksykańskich rywali, nie potrafimy w wygrywać pierwszych mistrzowskich gier.


Jeden jedyny raz swoje otwarcie na mistrzostwach świata Biało-Czerwoni wygrali w pamiętnym World Cup 1974, pokonując na Neckarstadion w Stuttgartcie faworyzowaną Argentynę 3:2. W 1938 r. pokonała nas Brazylia, co prawda po dogrywce, ale jednak. 5:6 i pojechaliśmy do domu.


W czasach futbolowego prosperity, kiedy polscy kibice czterokrotnie obserwowali swoich reprezentantów na mistrzostwach świata, a więc od 1974 do 1986 r., oprócz wspomnianego triumfu nad Argentyną, pozostałe mecze otwarcia kończyły się bezbramkowym remisem. I o ile 0:0 z RFN (1978) czy z Włochami (1982) można uznać za wyniki niezłe, to bezbramkowa potyczka z Marokiem z 1986 r. była rozczarowaniem. Przynajmniej tak twierdzono po ostatnim gwizdku.


Antoni Piechniczek mówił:


„Na pewno przy ocenie należy brać pod uwagą warunki atmosferyczne w jakich odbywał się mecz: brak, tlenu, słabą nawierzchnią boiska — na trawie stadionu w Monterrey gra sią bowiem inaczej. Nie wykonano też założeń taktycznych, czego dowodem jest rezultat meczu. W sumie nasz zespół zagrał bardzo słabo i nie na miarą swoich możliwości. W drużynie zbyt wiele było słabych ogniw. Szwankowała współpraca poszczególnych formacji. W takiej sytuacji trudno o lepszy wynik. Mimo to sądzą, że mamy szanse awansować do II rundy. Zakładam bowiem, iż Anglia i Portugalia wygrają z Marokiem. Pierwsze mecze mistrzostw są zawsze trudne. Przypomnę, że i RFN przegrała z Algierią, a potem zdobyła tytuł wicemistrza świata.”

Mecz otwarcia Polski z Maroko 1986 r.
Mecz otwarcia Polski z Maroko 1986 r.


Trener Maroka, Jose Faria, był zachwycony:

“Ten remis to sukces całego afrykańskiego piłkarstwa. Być może nadejdą wkrótce czasy, gdy najpoważniejsi potentaci światowej piłki nie będą już z lekceważeniem podchodzić do spotkań z zespołami Czarnego Lądu. Wydaje mi się, że o tym czy awansujemy zadecyduje nasz ostatni mecz w grupie z Portugalią…”


Faria miał rację. W Meksyku Polacy (i w sumie nie tylko oni) przekonali się, że afrykańskie drużyny rosną w siłę. Marokańczycy szanowali piłkę, okazali się niezłymi technikami. Po meczu z Polską, zachwycony ich postawą król Hassan II zadzwonił do swojej drużyny i złożył jej gratulacje. Polski falstart okazał się marokańskim sukcesem i początkiem drogi tej reprezentacji do awansu z grupy. Bo to Maroko wcale takie słabe nie było. Po remisie z Polską, podzieliło się punktami z Anglią i wygrało z Portugalią i z pierwszego miejsca awansowało dalej!

Mecz otwarcia. Polska niemoc


Następnie, 16 lat naród czekał na kolejny mecz otwarcia. W Korei i Japonii musieliśmy mierzyć się z gospodarzami. W Polsce czekano na ten bój z nieprawdopodobnymi wręcz nadziejami. Udane eliminacje, medialne „pompowanie balona”, kampanie reklamowe sprawiły, że – przynajmniej nad Wisłą – w kadrze Jerzego Engela upatrywano Czarnego Konia turnieju. Skończyło się porażką z Koreańczykami. 0:2 w zasadzie zamykało nam drogę do fazy pucharowej.

Korea Południowa – Polska


W Niemczech, w 2006 r. znów zawód. Ekwador okazał się być przeszkodą nie do przejścia. A wcześniej mówiono, że o pierwsze miejsce w grupie rywalizować będziemy z Niemcami. Kostaryka i Ekwador miały być tłem. Znów wszystko prysło. W 2018 r. świetna generacja Lewandowskiego, Zielińskiego czy Szczęsnego, po turnieju życia we Francji, miała w końcu zdjąć klątwę tego cholernego, pierwszego meczu. Wszyscy pamiętamy, jak polscy kibice zasłaniali twarz szalikami. Nierzadko kryjąc w ten sposób łzy. Tańczący na trybunach, kolorowi Senegalczycy byli w raju. My znów – w dupie.

Czytaj też: Jak pies Pickels uratował angielski mundial w 1966 roku

Meksyk potrafi…


22 listopada 2022 r. zaczynamy grę w Katarze. Rywalem jest Meksyk, który mundiale otwierać potrafi. W 2018 r.? Wygrana 1:0 z Niemcami. W 2014 r.? 1:0 z Kamerunem. W 2010 r.? 1:1 z gospodarzami z RPA. W 2006 r.? 3:1 z Iranem, a cztery lata wcześniej, 1:0 z Chorwacją. Dziś Meksykanie spotkają więc na swojej drodze zespół zupełnie sobie przeciwny. Regularnie przegrywający, tak ważne przecież, premierowe starcia na mistrzostwach. Historycznie i statystycznie patrząc, dziś nie mamy szans. Przegramy 1:0 i z Arabią Saudyjską zagramy „o wszystko”. A z Argentyną? Czas pokaże.


Ale te mistrzostwa są inne. Nadzieje kibiców jakby mniejsze. Eksperckie opinie zdają się być wyważone, pozbawione huraoptymizmu. Polacy zapowiadają, że zagrają brzydko, ale skutecznie. I niech tak będzie. 1:0 dla nas, po brzydkiej, wyrachowanej grze. To bierzemy taki wyniki i okoliczności „w ciemno”. Każdy z nas jest przecież kibicem. A kibicowanie to emocje i one dzisiaj biorą górę. Możemy kreować się na realistów, rzucać statystykami, przypominać mecz z Chile. Mówić o prawach serii, ale gdzieś tam wewnątrz, głęboko wierzymy, że dziś klątwa zostanie zdjęta.


Do przodu Polsko! Mimo wszystko…

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 33–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x