www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Legendy Sporty zimowe

Ingemar Stenmark – małomówny król nart

Podziel się:

18 marca 1956 roku w Josesjö urodził się Ingemar Stenmark, szwedzki narciarz alpejski, specjalista od slalomu, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii tego sportu. Chyba nie będzie w tym krzty przesady, jeśli powiem, że u szczytu swojej popularności był on dla Szwedów tym, kim Adam Małysz dla Polaków.


Fenomen socjologiczny

Gdy pojawiał się na starcie – pod koniec lat 70. – w zakładach wstrzymywano prace, w szkołach wnoszono telewizory do klas, a przechodnie na miejskich ulicach gromadzili się w okolicach sklepów z jakimikolwiek odbiornikami. Przebywając wtenczas w centrum Sztokholmu, miało się wrażenie, jakby władze wprowadziły godzinę policyjną: puste chodniki, ulice z pojedynczo przejeżdżającymi samochodami, w których zapewne i tak włączone było radio z odpowiednią relacją sportową. Bo każda szanująca siebie i odbiorcę redakcja wysyłała swoich dziennikarzy na zawody z udziałem Ingemara. Był dobrem narodowym. Aktorem na najpopularniejszej scenie. Scenie, którą sam stworzył. Każdy chciał uczestniczyć w narciarskich spektaklach z jego udziałem.

Skąd zatem jego fenomen i dominacja? Po pierwsze, niespotykana i bliska perfekcji technika i elegancja jazdy. Szwed był autentycznym monarchą, w pełni poddającym sobie narty. Oprócz doskonałej kontroli ciała i niezwykle wyraźnego, intuicyjnego wyczucia jazdy i śniegu, charakteryzował się fenomenalną równowagą. Dlatego wiele przejazdów odbierano z przekonaniem, że nie groził mu upadek lub wręcz wypadek. Ponoć Stenmark ćwiczył tę umiejętność jako dziecko, wykonując godziny akrobatycznych ćwiczeń na linie balansowej, rozpiętej między drzewami. Potem, gdy na nogi włożył buty i wpiął dwie deski, dużo szybciej i łatwiej kontrolował swoje ruchy.

Ludzie uwielbiali go nie tylko za sukcesy sportowe, ale i – czort wie, czy nawet nie bardziej – za sposób bycia i wartości, którym hołdował. W komercjalizującym się sporcie potrafił być wierny, konsekwentny i wdzięczny. Przykład? Zaczynając karierę Stenmark miał problem ze znalezieniem stałego dostawcy sprzętu. W świecie sportu Szwedów raczej kojarzono z narciarstwem klasycznym, a nie alpejskim i to w konkurencje klasyczne wpompowywano większe pieniądze.

Mało znany, ale za to bardzo obiecujący chłopak nie mógł więc liczyć na podobne wsparcie, co skoczkowie czy biegacze. Z pomocą przyszła mu – założona w 1945 roku przez stolarza i skoczka narciarskiego Rudiego Finžgara – jugosłowiańska firma „Elan”. Szwed otrzymał od niej potrzebny sprzęt, a kiedy zyskał światową sławę i status supergwiazdy, mimo licznych i korzystniejszych finansowo propozycji od innych producentów, nadal śmigał na „Elanach”. Tak bardzo był wdzięczny tym, którzy wyciągnęli do niego dłoń na początku drogi.

Ingemar Stenmark zwyciężył w 86 zawodach Pucharu Świata źródło: domena publiczna

Cechowała go też wrodzona skromność. Uciekał od blasku fleszy, nie udzielał dziesiątek wywiadów. A jeśli już stawał przed kamerą, to ważył każde słowo. Mówił lapidarnie, a przy tym merytorycznie. Niektóre z jego wypowiedzi znane są do dziś. Choćby ta o szczęściu:

Nic nie wiem o szczęściu, poza tym, że im więcej trenuję, tym mam go więcej.

Irytowały go pytania o sprawy niezwiązane ze sportem. Albo o takie, na które nie miał najmniejszego wpływu. Pewnego razu przed startem w Oslo wylosował numer 13. Redaktorzy przy pierwszej okazji zaczęli pytać o symbolikę tej liczby. O pecha, którego rzekomo przynosi. Szwed wysłuchał, wziął głęboki wdech  i odparł:

Nie szkodzi. Już dwa razy w tym sezonie wylosowałem ten numer.

I tyle. Nie wdawał się w dalszą polemikę.

Aż trudno uwierzyć – tym bardziej dziś, kiedy cisi i utalentowani atleci ustępują popularnością tym bazującym na kontrowersji, wyzwiskach i kolejnych „krzywych akcjach” – że taki charakter jak Ingemar porywał tłumy. Ba, w kibicowskich plebiscytach pokonywał rodaków uchodzących za międzynarodowe gwiazdy. Chociażby równie małomównego Björna Borga, którego w plebiscycie na najlepszego sportowca Szwecji pokonał blisko siedmiokrotnie większą liczbą głosów.

Czytaj też: Jan Mysłajek. Nie wiek, lecz pasja – na nartach przez życie (reportaż)


Szusem przez karierę

Ingemar zaczął jeździć na nartach w Tärnaby, w wieku pięciu lat, by trzy lata później wygrać swoje pierwsze zawody krajowe. W życiu często ważnym jest, aby trafić na odpowiedniego człowieka w odpowiednim czasie. Dla Stenmarka kimś takim był Hermann Nogler, który jako pierwszy dostrzegł drzemiący w nim potencjał, został jego trenerem oraz mentorem. Od 13. roku życia przyszły mistrz  szkolił się w szwedzkiej drużynie narodowej juniorów, a pod koniec 1974 roku wygrał swój pierwsze zawody Pucharu Świata, rozpoczynając tym samym piętnastoletnie pasmo sukcesów.

Książka – tylko w niej można drobiazgowo opisać wszystkie popisy Szweda. Spróbuję zrobić to najkrócej, jak się tylko da.  7 grudnia 1973 roku Ingemar po raz pierwszy stanął na linii startu w Pucharze Świata, w Alpach. Miał 17 lat i rozpoczynał naukę w branży. W slalomie gigancie w Val d’Isere zajął 46. miejsce. Austriak Hans Hinterseer, który wówczas wygrał, wyprzedził go o ponad 13 sekund. Dziewięć dni później nastąpił przełom w szwedzkim narciarstwie zjazdowym. Ingemar był dziewiąty w Zell am See.

W 1976 roku Ingemar został pierwszym Szwedem, który wygrał alpejski Puchar Świata – składający się wówczas z wyścigów w slalomie, slalomie gigancie i zjeździe. Triumf ten powtórzył w sezonie 1977/1978. Swój najlepszy sezon zaliczył w 1979 roku, kiedy wygrał trzynaście indywidualnych zawodów Pucharu Świata, bijąc tym samym rekord Francuza, Jean-Claude’a Killy’ego (12 wygranych w 1967 roku). Na zimowych igrzyskach olimpijskich w Innsbrucku (1976) zdobył brązowy medal w slalomie gigancie, a w 1980 roku z Lake Placid przywiózł złote medale w slalomie i slalomie gigancie. Do tego dochodzi pięć tytułów mistrza świata.

Swoją jazdą czarował przez całą dekadę lat 80. Karierę zakończył na swoich warunkach, wciąż będąc w bardzo dobrej dyspozycji, mając status legendy.

Jeżdżę na nartach, żeby wygrać. Kiedy nadejdzie dzień, w którym nie będę w stanie wprawić się w bojowy nastrój i tym samym nie będę w stanie zwyciężyć, przestanę się ścigać.

Karierę zakończył w 1989 roku, wciąż będąc w bardzo dobrej dyspozycji

Taki dzień nie nadszedł. Do ostatnich przejazdów walczył o czołowe lokaty. 19 lutego 1989 roku w Aspen zwyciężył w slalomie gigancie. Po cichu, bez rzeszy dziennikarzy. Tak jak lubił najbardziej. Kilka tygodni później rzucił buty, narty i kijki w kąt.

Bilans jego kariery był imponujący. 86 wygranych w zawodach Pucharu Świata to najlepszy rezultat w historii dyscypliny. Wydaje się, że długo nikt go nie pobije. Może nawet nigdy. Dla rodaków nadal jest ważną i uznaną postacią. Występuje w programach telewizyjnych, startuje w zawodach, udziela trochę obszerniejszych wywiadów. Ingemar Stenmark był, jest i będzie autentyczną legendą w Szwecji.

Czytaj też: Eddie „Orzeł” Edwards. Najlepszy „najgorszy skoczek narciarski w historii”


Źródła:

  1. https://www.britannica.com/biography/Ingemar-Stenmark (dostęp: 18.03.2022 r.)
  2. https://www.fjallvinden.com/foreningen/artiklaromfjallvinden/ArenmedIngemar1974-1979 (dostęp: 18.03.2022 r.)
  3. Praca zbiorowa, Kronika Sportu, 1993
  4. Stenmark nigdy nie kłamie [w:] Przekrój nr 12/1979

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 33–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x