www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Sarajewo, igrzyska olimpijskie
Igrzyska olimpijskie Sporty zimowe

Jak Sarajewo organizowało igrzyska

Podziel się:

Sarajewo zorganizowało XIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 1984 roku. Mówiąc o tej edycji redaktor Włodzimierz Szaranowiczowi wspominał załamanego po porażce skoczka narciarskiego Primoža Ulagę, którego zresztą miał pocieszać. Inni zaś z nostalgią wspominają oficjalną maskotkę imprezy, wilka Vučko. To było wyjątkowe wydarzenie, w wyjątkowym i naznaczonym później przez wojnę mieście.


Historyczna decyzja

Wpisując dziś w wyszukiwarce internetowej frazę „Sarajewo igrzyska olimpijskie 1984” natrafimy na setki zdjęć zniszczonych, olimpijskich obiektów. Masywne betonowe konstrukcje, często „odrestaurowywane” przez kolorowe malunki graficiarzy, stały się symbolem tego miasta. Miasta, które w ciągu kilku lat przeszło drogę pomiędzy skrajnościami: radością i smutkiem, igrzyskami i wojną, świętem i żałobą.


Święto rozpoczęło się już w 1978 roku, gdy MKOL powierzył tej miejscowości organizację zimowych igrzysk olimpijskich w 1984 roku. Pierwsze godziny po rozpoczęciu imprezy pokazały, że narodowościowa mieszanka wybuchowa, jaką była ówczesna Jugosławia, potrafi się zmobilizować i zrealizować wspólny cel. Do znajdującego się przy ulicy JNA (numer 23) biurowca Komitetu Organizacyjnego, płynęły gratulacyjne depesze. Ochoczo przyjmował je Branko Mikulic, szef całego przedsięwzięcia. Obserwatorzy podkreślali, że mimo trudnej sytuacji gospodarczej, w Sarajewie udało się – za mniejsze pieniądze niż dotychczas – stworzyć olimpijczykom wyśmienite warunki. Ba! Nawet aura dopisała.

Igrzyska olimpijskie, Sarajewo: Tor bobslejowy i saneczkowy w 2014 roku. Źródło: spacebirdy/CC BY-SA 3.0
Igrzyska olimpijskie, Sarajewo: Tor bobslejowy i saneczkowy w 2014 roku. Źródło: spacebirdy/CC BY-SA 3.0

Wspólna praca

Mikulic i spółka z ogromną rozwagą wydawali każdego dinara, co sprawiło, że koszty organizacji imprezy były niższe niż zakładano – o dwadzieścia milionów dolarów. Swoje wsparcie zaoferowały też zagraniczne firmy. I tak: Coca-Cola przekazała trzy miliony dolarów, Swiss Timing zainstalował supernowoczesne urządzenia pomiarowe, Mitsubishi pomagało w transporcie, a jedna z angielskich firm fotograficznych zobowiązała się wykonać, zupełnie bezpłatnie, kopie zdjęć. Dla niektórych wydawało się być dziwnym, że Jugosławia – państwo komunistyczne – przy pracach przygotowawczych wykorzystuje metody kapitalistyczne. Organizatorzy ripostowali, że chodzi o sport, o międzynarodową jedność, więc należy korzystać z dobrych rozwiązań.

Prawdziwym motorem napędowym okazali się wolontariusze. Bośniacy, jak tylko mogli, wspierali inicjatywę. Przykład? Na początku lat 80-tych pewien jubiler, człowiek dość majętny, wszedł do budynku Komitetu Organizacyjnego i postawił na stole sztabkę złota:


To na igrzyska – powiedział i wyszedł.

Złoty medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich 1984. Źródło: Christophe95/CC BY-SA 4.0
Złoty medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich 1984. Źródło: Christophe95/CC BY-SA 4.0


Kto mógł – ten dawał. Inni pracowali. Ochotnicy stworzy „Vuczkowe brygady”, które podejmowały się każdych zadań. Od karczowania lasów, wyrównywania terenu, transporcie śniegu na olimpijskie areny, po pomoc przy budowie obiektów sportowych. Każdy chciał mieć udział w tym święcie i towarzyszącej mu radości. Do pomocy zgłaszali się też zagraniczni mieszkańcy miasta. Przykładowo Pani Agata Milianovic – Polka, która wyszła za mąż za Jugosłowianina. Jako że doskonale mówiła po polsku, a przy tym znała Sarajewo i zwyczaje jego mieszkańców, została opiekunką naszej reprezentacji.

– Nie mam żadnych kłopotów ze sportowcami. Współpraca układa się nam bardzo dobrze. Moim zadaniem jest służenie pomocą naszej ekipie m.in. wspólnie programujemy zajęcia pozasportowe. Zawodnicy byli już na koncercie, w planie mamy wycieczkę do Sarajewa. Opiekować się będę drużyną olimpijską do czasu jej odlotu do kraju. Nie muszę dodawać, jak chciałabym, by nasi sportowcy osiągnęli w Sarajewie jak najlepsze wyniki.

Dziennik Łódzki. 1984-02-08 R. 40 nr 33

Niestety, Biało-Czerwoni nie wrócili do kraju z medalami.

Przeczytaj też: Z trybun na front. Kibice piłkarscy na wojnie domowej


Vučko, ponadczasowy symbol

Kibice z nostalgią wspominają wilka Vučko, który został nie tylko maskotką tamtych igrzysk, ale i ich ponadczasowym symbolem. Wyboru maskotki dokonano spośród 836 innych propozycji. Wilk stworzony przez słoweńskiego malarza, Jože Trobeca, został wybrany po konkursie zorganizowanym w prasie i pokonał sześciu finalistów: śnieżkę, kozicę, łasicę, jagnięcinę i jeża. Nieco starsi z was doskonale pamiętają, jak przed każdą relacją z igrzysk, na ekranie telewizorów pojawiał się Vučko i, przecinając przestrzeń kosmiczną, z nartami przypiętymi do stóp, krzyczał:


– Saraaaajeeeeewooooooooooooooooooo! Saraaaajeeeeewooooooooooooooooooo!


Swoją drogą, maskotka ta ma polski akcent. Produkowano ją w Spółdzielni Pracy “Miś” w Siedlcach.
Wśród sympatyków organizacji igrzysk był Mer Sarajewa. Emerik Blum, bo o nim mowa, przewidywał, że impreza będzie inwestycją, która przyniesie miastu nie tylko prestiż, ale nade wszystko pieniądze. Ludzie mu wierzyli, przecież jeszcze przed objęciem władzy, nieźle zarządzał wielkim przedsiębiorstwem „Energoinwest”. No i miał rację: w końcowym rozrachunku organizatorzy zarobili na imprezie blisko 10 milionów dolarów. Jeszcze jednym, wartym odnotowania działaniem pana Bluma było jego wspólne stanowisko z burmistrzem Los Angeles, miasta-organizatora letnich igrzysk w 1984 roku. Politycy z dwóch stron żelaznej kurtyny apelowali, by sport łączył, nie dzielił.

Przeczytaj też: Helsinki 1940, Londyn 1944 i inne skradzione igrzyska


Sukces, a później…

XIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie były udane. Pod wieloma względami były rekordowe. Miały wielu bohaterów. Dla niektórych gwiazdą była Marja-Liisa Hämäläinen – fińska biegaczka narciarska. Dla innych Karin Enke – panczenistka z NRD. Włodzimierz Szranowicz zapamiętał załamanego skoczka narciarskiego, Primoža Ulagę, do którego zresztą podszedł i pocieszał po porażce. Osiem lat później wszystkie plany i założenia diabli wzięli. Rozpoczęła się wojna domowa, która na Sarajewie odcisnęła niezwykle bolesne piętno. Radość zamieniła się w żałobę, a obiekty w ruinę.

Pierwszymi obiektami zniszczonymi w Sarajewie były obiekty olimpijskie. Bardzo trudno było żyć w mieście, bez wody, jedzenia, ciepła. Na sport oczywiście nie był to dobry czas. Ale olimpijski duch miasta dał ludziom siłę, by wytrzymać kolejny dzień, kolejny tydzień, kolejny miesiąc. Ludzie pomagali sobie nawzajem, jak tylko mogli.

www.olympics-com

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 32–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x