www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Ksawery Tartakower i Edward Lasker
Historie Legendy

Szachy, dowcip, kobiety i hazard. Ksawery Tartakower.

“Najbarwniejszy szachowy życiorys w polskiej historii” – bez wątpienia Ksawery Tartakower mógłby walczyć o zwycięstwo w tej kategorii. Inteligentny hazardzista, do którego lgnęły kobiety. A przy tym szachista, który zalazł za skórę najlepszym.


– Wy Żydzi jesteście niczym szczury. Pierwsze uciekacie z tonącego okrętu!
– Słucham?! O czym Pan mówi?
– Jesteście jak pasożyty, albo wirusy. Nie mając własnej ojczyzny mieszkacie tam, gdzie Wam to pasuje. Jak tylko przestaje pasować, natychmiast przenosicie się w inne środowisko. Teraz, kiedy za chwilę wybuchnie wojna, ucieka Pan do Argentyny. Czyżby stamtąd miał Pan zamiar oglądać wojnę?
– Mógłbym powiedzieć, że Wy Francuzi od czasów Bonapartego sami nic nie wygraliście. Trzymacie ciągle palec w tyłku Brytyjczyków. Za ich zgodą lejecie dzikusów w Afryce. Powiem jednak tyle, jeśli wybuchnie wojna, to szybciej od Pana znajdę się na froncie. Będę walczył lepiej i dzielniej niż Pan. Czas pokaże który z nas miał rację.

Być może właśnie tak wyglądała rozmowa Ksawerego Tartakowera z pewnym francuskim urzędnikiem. Pisałem już w historiach sportowych o najwybitniejszym szachiście II RP, czas napisać o najbarwniejszym z nich.


Szachy, hazard i kobiety

Ksawery, Xavier czy też Savielly Tartakower przyszedł na świat 22.02.1887 w Rostowie nad Donem. Jego rodzina miała korzenie rosyjsko-austriacko-żydowsko-polskie (Można? Pewnie, że można!). Czytając ten życiorys płyniemy między zagadką, geniuszem, ekstrawagancją, uzależnieniem i niemocą.

Największymi pasjami Ksawerego były szachy, hazard i kobiety. W szachy nauczył go grać ojciec, gdy chłopiec miał 9 lat. Poważnie zaczął grać na studiach. Studiował prawo w Wiedniu, gdzie w zadymionych od papierosów kawiarniach, zaczęła się jego przygoda z szachami. Ówczesny Wiedeń był jednym z najważniejszych ośrodków szachowych świata. Młody Ksawery miał od kogo się uczyć. Przychodziło mu to z dziecinną łatwością. Dodatkowo okazało się, że potrafi też wspaniale pisać o szachach. Robił to dla wielu pism i w różnych językach. Później został autorem wielu książek szachowych.

Ksawery, Xavier czy też Savielly Tartakower przyszedł na świat 22.02.1887 w Rostowie nad Donem.
Ksawery, Xavier czy też Savielly Tartakower przyszedł na świat 22.02.1887 w Rostowie nad Donem. źródło: domena publiczna

Pierwsze sukcesy odniósł jeszcze przed I wojną światową. Rozwój jego kariery skomplikowała śmierć rodziców oraz wybuch wojny. Rodzice zostali zamordowani w 1911,  w wyniku napadu rabunkowego. Choć nie brakuje opinii, że zginęli podczas pogromów Żydów. Mimo, że urodził się w Rosji miał obywatelstwo Austrii i to w szeregi tej armii został zmobilizowany do walki. Podczas konfliktu stracił brata.


Śmierdzący Lew Salonów

Przegrana wojna i rewolucja odcisnęła swoje piętno na Wiedniu. Tartakower zamieszkał w jednym z paryskich pensjonatów. Tak naprawdę żył w trasie, od turnieju do turnieju. W roku 1921 osiągnął swój najwyższy ranking – 2719 punktów. Dało mu to trzecie miejsce na świecie, ale nie mógł grać o tytuł mistrza świata. Z dość prozaicznych powodów. Otóż  ówczesne zasady pozwalały aktualnemu mistrzowi świata na swobodny dobór przeciwnika do walki o tytuł. Kryteria jakim się kierował mistrz, często sprowadzały się do finansów. Grało się z tym kto zapłacił najwięcej.

Ksawery natomiast, choć był świetnym szachistą, dziennikarzem, publicystą i pisarzem – „groszem nie śmierdział”. Nie pił, nie palił, nie używał narkotyków. Jednak wszystko co zarabiał przepuszczał w kasynach oraz wydawał na kobiety. Panie krążyły wokół niego, a on wokół nich. Z żadną jednak nie związał się na stałe. Ciekawostką jest fakt, że nigdy nie prał: wyrzucał po paru dniach koszulę oraz bieliznę i kupował nowe. Co robił z zresztą garderoby? Nie mam pojęcia. Podobno były okresy w jego życiu, kiedy śmierdział niczym stary cap.

Ksawery Tartakower (z lewej) w czasie partii z Edwardem Laskerem źródło: wikipedia.org
Ksawery Tartakower (z lewej) w czasie partii z Edwardem Laskerem źródło: wikipedia.org

Mimo wspomnianych wad był prawdziwym „lwem salonowym”. Słynął z ciętego dowcipu oraz bystrego umysłu. Był wszechstronnie wykształconym erudytą. Po I wojnie światowej, przez przynajmniej pewien czas, był bezpaństwowcem, Nie wiadomo co zadecydowało, że od 1926 zaczął reprezentować Polskę. Być może przekonał go przyjaciel Akiba Rubinsteina – najwybitniejszy szachista II RP. Tartakower, choć był poliglotą, językiem polskim posługiwał się słabo, lecz nie przeszkodziło mu to porozumieć się zresztą drużyny. Biegle władał rosyjskim, niemieckim i francuskim. W Polsce bywał rzadko. Wielu Polaków było niezadowolonych z faktu, że grał on w drużynie narodowej. Prawdopodobnie już jego rodzice porzucili judaizm, dla wielu był on tylko „łysym Żydem”. Nie pomogło, że po przegranej partii zdarzało mu się mówić „Jeszcze Polska nie zginęła”.


Drużyna, wojna i schyłek kariery

Był on również twórcą wielu anegdot oraz aforyzmów zwanych „tartakoweryzmami”. Jego gra pełna była finezji, agresji i ryzyka. Był twórcą, między innymi, debiutu orangutana (dziś jest on nazywany otwarciem Sokolskiego) oraz wariantu w nieprzyjętym gambicie hetmańskim. W latach trzydziestych sześć razy brał udział w olimpiadzie szachowej. Nasza drużyna była wówczas określana w prasie, zwłaszcza niemieckiej, mianem „bombowej”.  Już w 1928 zdobyliśmy brązowy medal, a nie było w tej drużynie dwóch najlepszych zawodników. Po dojściu Akiby Rubinsteina i Tartakowera, w 1930 roku, byliśmy nie do zatrzymania. Niestety już rok później choroba psychiczna Rubinsteina zaczęła brać nad nim górę. Od 1933 do 1939 na szachownicy nr 1 grał Ksawery. Niestety bez Akiby nigdy już nie zdobiliśmy złota w drużynie. Mimo to, dzięki odkryciu przez Tartakowera talentu Najdorfa, byliśmy wciąż w czołówce światowej.

Tartakower w latach dwudziestych wygrywał dużo silnie obsadzonych turniejów indywidualnych. W latach trzydziestych szło mu już trochę gorzej. Wciąż jednak był bardzo groźny. Przekonał się o tym nawet sam mistrz świata – Aleksandr Alechin, który przegrywał z nim pojedyncze partie. Ostatni raz reprezentował Polskę na olimpiadzie szachowej w Buenos Aires. Olimpiada zaczęła się 1 września 1939 roku. Po kilku godzinach przyszła wiadomość o napaści Niemiec na Polskę. Na spotkaniu kapitanów drużyn uzgodniono, żeby grać dalej. Niektóre jednak mecze z automatu kończyły się remisem. Przykład? Rywalizacja Polski i Niemiec, czy Polski i Protektoratu Czech i Moraw. Co ciekawe po zakończeniu olimpiady cała drużyna Niemiecka poprosiła o azyl.

Szachista, mając mocno w pamięci rozmowę z urzędnikiem francuskim, zdecydował się na powrót do Europy. Większość szachistów z naszej drużyny pozostała w Argentynie. Początkowo udał się do Francji, gdzie próbował wstąpić do polskiej armii. Jednak „łysy, podstarzały Żyd”, mówiący słabiutko po polsku, nie mógł zrobić dobrego wrażenia na oficerach werbunkowych. Rozgoryczony wstępuje do Legii Cudzoziemskiej. Widząc, co dzieje się we Francji, 18 czerwca 1940 roku, przedostaje się do Afryki Północnej. Stamtąd przez Gibraltar dociera do Anglii. Po wojnie przyjmuje obywatelstwo francuskie.

Ksawery nie przyłączył się do bojkotu Alechina. Alechin mistrz świata w szachach został potępiony za kolaboracje z Niemcami i artykuły antyżydowskie. Zamiast potępiać Alechina wypominał innym szachistą ich zachowanie. Wielu z nich również, w ten lub inny sposób,  współpracowało z nazistami. Jeśli chodzi o powrót do gry, to początkowo szło mu całkiem nieźle, zdobył nawet tytuł mistrza Francji. Później jednak wiek oraz słabość do hazardu wzięły górę. W ostatnich latach prezentował się podobno bardzo kiepsko. Zmarł 4 lutego 1956 w Paryżu.


Ksawery Tartakower i jego przesłania

Najbardziej znanym „tartakoweryzmem” jest cytat:

 “Moralne zwycięstwa się nie liczą” (Moral victories don’t count).

Jest on umieszczony na drzwiach wejściowych do Pentagonu, siedziby Departamentu Obrony USA.  Oprócz tego godnymi uwagi są:

 – Nigdy jeszcze nie wygrałem ze zdrowym przeciwnikiem (bo wszyscy porażki tłumaczyli chorobami).

-Partia szachów jest zawsze wygrana w następstwie błędu: partnera lub własnego.

-Partner także ma prawo mieć rację.

-Partia szachów jest zwykle opowieścią o 1001 omyłkach.

-W szachach istnieje tylko jeden rodzaj błędu: to przesadne mniemanie o swym przeciwniku.

-Wygrać jest łatwo, trudno jest przegrać.

-Zawsze istnieje właściwe posunięcie. Trzeba je tylko znaleźć.

-Zdarzają się nieudane zwycięstwa i wielkie przegrane.

-Partia ma trzy fazy: w pierwszej ma się nadzieję, że stoi się lepiej, w drugiej wierzy się, że pozycja jest lepsza, w trzeciej widzi się, że pozycja jest przegrana.


Autor prowadzi facebookową stronę, na której znajdziesz więcej, podobnych wpisów:

KLIKNIJ i SPRAWDŹ

https://www.facebook.com/HistorieSportowe


Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Michał Gordon – 43-letni historyk, archiwista i toruński przewodnik. Autor facebookowej strony „Historie sportowe”.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x