www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Nawal El Moutawakel w Los Angeles źródło: olympic.org
Historie Legendy Lekkoatletyka

Nawal El Moutawakel i jej medal dla ojca

Dziś Dzień Ojca. Nie byłoby wielu sportowych sukcesów, przełomów i wzruszeń, gdyby nie ojcowie. Jednym z najdobitniejszych przykładów jest historia Nawal El Moutawakel, pierwszej muzułmanki i Afrykanki, która została mistrzynią olimpijską. Jej tata, gdy tylko zorientował się, jak wielki potencjał drzemie w córce, parł pod prąd. Na przekór tradycjom, poglądom i normom społecznym. Opłaciło się.


 

Nawal El Moutawakel: złota dziewczyna

W środę, 8 sierpnia 1984 roku, nad stadionem Memorial Sports ArenaLos Angeles świeciło słońce. Liczna  publika z niecierpliwością oczekiwała na (pierwszy w historii) finał olimpijski w biegu na 400 metrów przez płotki kobiet.

Wśród walczących o najwyższe laury spiker wyczytuje nazwisko Nawal El Moutawakel, pochodzącą z Maroka, studentkę amerykańskiego Uniwersytetu Stanu Iowa. Nawal jest solidną biegaczką, ale nikt nie upatruje w niej kandydatki do tytułu mistrzowskiego. Za tą uchodzi Amerykanka Judi Brown.

Lekkoatletki ustawiają się na starcie. Słychać kolejne komendy. Pada strzał. Ruszyły. Biegnąca na trzecim torze El Moutawakel, z każdym pokonanym płotkiem, buduje swoją przewagę. Tylko czy wytrzyma? Ogromne było zdziwienie widzów, gdy Marokanka na ostatnich metrach jeszcze przyśpieszyła! Rywalki zostały daleko za jej plecami. Tym samym została pierwszą muzułmanką, do tego pierwszą Afrykanką, która zawiesiła na swojej szyi olimpijskie złoto. Swoje wielkie zwycięstwo celebrowała ze łzami w oczach i zadedykowała je zmarłemu kilka miesięcy wcześniej ojcu.

W tym samym czasie, w Casablance – największym pod względem ludności mieście w Maroku – panowała noc, a mimo to na ulicach pojawiły się tysiące ludzi. Wszyscy świętowali sukces rodaczki, a to niekontrolowane szaleństwo trwało do białego rana. Nazajutrz król Hassan II wydał dekret, wedle którego wszystkie dziewczynki urodzone tego dnia otrzymały imię Nawal. Na cześć nowej bohaterki.

Hassan II źródło: Facebook.com

 

Nawal El Moutawakel: ojciec inny niż wszyscy

Lata 60-te XX wieku, plaże w Casablance. Mohamed El Moutawakel rysuje na piasku dwie, równoległe i długie na kilkadziesiąt metrów linie. Towarzyszy mu grupka dzieci. Mężczyzna ustawia je na początku prowizorycznego toru, a sam przechodzi na jego koniec. Następnie każdemu dziecku daje znak do startu. Kilka minut później sprawdza, które z nich najszybciej pokonało wyznaczoną trasę. Okazuje się, że najlepsza była jego córka, Nawal. Kilkuletnia dziewczynka bez problemów poradziła sobie z bratem i kuzynami. To chyba wtedy El Moutawakel dostrzegł ogromny talent swojej pociechy. Wtedy też zdał sobie sprawę, że pomimo ogromnych przeszkód z jakimi będzie musiał się mierzyć, nie może go zmarnować.

W ówczesnym Maroku, jak w wielu innych muzułmańskich państwach, kobiety miały jasno określone, tradycyjne role: były posłuszne mężczyznom, miały zostać żonami, a później matkami,  musiały też dbać o dom. Kariera, wpływy, władza czy sport skupione były wyłącznie w męskich rękach. Mohamed wiedział, że tak skostniałą strukturę rozłupać będzie niebywale ciężko. Musiał przygotować się na docinki, groźby, nieprzychylne komentarze, tym bardziej, że Nawal już na początku swojej lekkoatletycznej drogi potrafiła dokopać chłopcom. Wielu ojców w takiej sytuacji spaliłoby się ze wstydu. Ale El Moutawakel był inny. On z takich osiągnięć był dumny. Muzułmańscy fanatycy nie mogli mu tego wybaczyć. Dla nich, kobieta biegająca po bieżni w koszulce i krótkich spodenkach i jej uparty tata byli ideologicznymi wrogami. Zepsutymi do szpiku kości. Przez długi czas rodzinie Mohameda i jemu samemu grożono śmiercią. Tyle że on nadal robił swoje.

Nawal El Moutawakel źródło: cyclones.com

 

Gdy Nawal skończyła 15 lat, w całej Casablance nie było rówieśnika, który biegałby szybciej. O jej wyczynach usłyszeli ludzie z marokańskiej federacji lekkoatletycznej i postanowili, że gdy tylko skończy 17 lat zostanie członkinią kadry. Pierwszy ogromny sukces nastolatki i jej nieustępliwego ojca stał się faktem. Na kolejne nie musieli czekać długo, bowiem Nawal zwyciężała bardzo często. W 1982 roku, w Kairze, zdobyła dwa tytuły mistrzyni Afryki (na 100 i 400 m ppł). Rok później zwyciężyła w igrzyskach śródziemnomorskich. Tryumf ten było o tyle ważny, że El Moutawakel została po nim  wzięta pod osobistą opiekę króla Maroka. Nic już jej nie groziło.


Nawal El Moutawakel: podróż, śmierć i złoto

W 1983 roku, przyszła bohaterka narodowa, pojechała na mistrzostwa świata do Helsinek. Medali może i nie przywiozła, ale to w stolicy Finlandii przeprowadziła rozmowę, która zmieniła jej życie: na bieżni poznała pewnego nigeryjskiego biegacza. Był nim Sunday Uti, który na co dzień studiował w Stanach Zjednoczonych. Nawal zdawała sobie sprawę, że chcąc się dalej rozwijać musi wyjechać z Maroka i trenować z lepszymi szkoleniowcami. W jej rodzinnym kraju już nikt nie potrafił „wycisnąć” z niej więcej. Jej ojciec był podobnego zdania. Gdy gawędziła z Nigeryjczykiem, ten zaproponował, że skontaktuje ją z amerykańskim trenerem. El Moutawakel nie miała nic do stracenia. Zabrała więc kartkę i zapisała Utiemu swój domowy adres.

Kilka tygodni później w jej dłoniach wylądowała ogromna koperta. Nadano ją z USA. Po jej otwarciu Marokanka pobiegła do taty. Pokazała mu formularze, które przysłali trenerzy z Iowa State. Mohamed musiał je podpisać. Oczywiście zrobił to bez namysłu. Jego córce otworzono tym samym drzwi do wielkiej kariery.

Nawal spakowała najpotrzebniejsze rzeczy. W drodze na lotnisko towarzyszył jej ojciec. To wtedy, pierwszy raz w życiu, widziała jak płacze. W jej głowie pojawiły się wątpliwości, ale Mohamed szybko je rozwiał. Wiedział przecież, że taka szansa nigdy się nie powtórzy. Na pożegnanie przytulił córkę.

Nawal El Moutawakel przybyła na lotnisko w Des Moines w srogie, styczniowe popołudnie. Był rok 1984. Trafiła do Ames, 50-tysięcznego miasta w stanie Iowa. Już w pierwszych dniach swojego pobytu w USA poznała ludzi, z którymi zaprzyjaźni się na lata. Ot, chociażby Pata Moynihana. Przez sześć kolejnych tygodni trenowała niezwykle intensywnie, a trenerzy byli zachwyceni jej postawą. I wtedy zadzwonił jej starszy brat.

– Cześć Nawal, jadę.

– Gdzie?

– Jadę zobaczyć, jak ci się wiedzie – powiedział mężczyzna

– Ale kto ci kazał? – zapytała Nawal

– Tata chciał, żebym pojechał i zobaczył jak żyjesz.

Brat biegaczki przyjechał kilka dni później. W telefonicznej rozmowie skłamał. Tak naprawdę cel jego wizyty za oceanem był zupełnie inny. Rodzina wysłała go, by przekazał lekkoatletce wiadomość o śmierci ojca. Mohamed zginął w wypadku samochodowym, nieco ponad tydzień po tym, jak wyjechała do USA. Brat kazał jej spakować wszystkie rzeczy i wracać do Maroka.

Parę godzin później El Moutawakel poszła pożegnać się ze znajomi. Opowiedziała też o powodach swojego wyjazdu. Pat i reszta sportowców przekonywali ją, by zmieniła zdanie. Wiedzieli, że start na igrzyskach olimpijskich i ewentualne medale były ogromnym marzeniem jej taty. On na pewno kazałby kontynuować to, co rozpoczęła. Nawal dała się przekonać.

W środę, 8 sierpnia 1984 roku, nad stadionem Memorial Sports Arena w Los Angeles świeciło słońce. Na bieżni stała pierwsza w historii mistrzyni olimpijska w biegu na 400 metrów przez płotki. W ręku trzymała ogromną flagę Maroka. Cały czas płakała. Nie byłoby tej chwili, gdyby nie odwaga i upór jej taty. Mohameda El Moutawakela.

Nawal El Moutawakel w Los Angeles źródło: olympic.org
Nawal El Moutawakel w Los Angeles źródło: olympic.org

źródła:

www.olympic.org

J. Cart Gold Medalist Nawal El Moutawakel Is a Symbol of Hope for Moroccans : Her Olympic Victory Was a Breakthrough [w]: Los Angeles Times z dnia 6 listopada 1985 roku

M. Filek, Kartki z historii sportu, wyd. Zysk i s-ka

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 31–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x