www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Sport i polityka: Naim Süleymanoğlu
Cykle Sport i polityka

Sport i polityka #2: lasy miłości, kubańscy idole i Naim Süleymanoğlu

W drugiej części cyklu „Sport i polityka” znów przeniesiemy się do Berlina, gdzie naziści wpadli na ciekawy pomysł podtrzymania dzietności. Wylądujemy też na Kubie i przyjrzymy się postawie pewnego boksera. Na koniec prześledzimy bułgarsko-tureckie starcie o wielkiego sztangistę – Naima Süleymanoğlu.


 

„Lasy miłości” na igrzyskach w Berlinie

 

Berlińskie igrzyska olimpijskie były kontrowersyjne z wielu powodów. Wszędobylska polityka, propagandowa machina czy fanatyczna publiczność często przywoływane są w różnego rodzaju publikacjach. Nieco ciszej jest (i tu uwaga!) o tzw. „lasach miłości”. O ich istnieniu wspomniał kiedyś Paul Martin – szwajcarski lekkoatleta i uczestnik igrzysk z 1936 roku. W książce „All that glitters is not gold: The Olympic Games” tak opisuje te miejsca:

Lasy miłości - pomysł nazistów na igrzyska

 

„Każdy uczestnik berlińskich igrzysk traktowany był na równi z Bogiem. Staliśmy się bohaterami stadionów. Nieopodal wioski olimpijskiej Niemcy stworzyli dla tych bogów coś w rodzaju niebiańskiego lasu. Najpiękniejsze, starannie wyselekcjonowane dziewczęta oferowały tam swoje wdzięki sportowcom. Szczególnym wzięciem cieszyli się ci o aryjskich cechach. Dzieci zrodzone po tamtych spotkaniach oddawane były pod opiekę państwu. Wszystko wskazuje na to, że ów Las Miłości był w pełni przemyślanym i kontrolowanym elementem polityki III Rzeszy.

Intrygujące było to, że przed fizyczną uciechą, sportowiec był proszony przez dziewczynę o identyfikator. Musiał najpierw udowodnić, że jest olimpijczykiem. Gdy tylko zaszła w ciążę jego dane przekazywała organizacjom zajmującym się macierzyństwem lub Niemieckiemu Czerwonemu Krzyżowi. Tym samym udowadniała olimpijski rodowód swojego dziecka. Za taką postawę zostawała również wynagradzana przez państwo”.


 

Fidel Castro- Teófilo Stevenson: związek idealny?

 

Teófilo Stevenson i Fidel Castro. Hawana. Rok 1984.
Teófilo Stevenson i Fidel Castro. Hawana. Rok 1984.

Pozostańmy przy miłości. Nieco innej niż wcześniej przedstawiona. Zerknij na powyższą fotografię. Emanuje ona kubańskimi symbolami drugiej połowy XX wieku. Z jednej strony on: polityk, przywódca – Fidel Castro – uśmiechnięty i raczący się cygarem – narodowym specjałem Kubańczyków. Z drugiej sportowiec, bokser i idol tłumu.

Teófilo Stevenson – w latach 70-tych ubiegłego stulecia zdominował olimpijskie turnieje bokserskie w wadze ciężkiej. Od 1972 roku do moskiewskich igrzysk (1980), zawsze wracał do swojej ojczyzny ze złotym krążkiem. Był tam bohaterem. Ulubieńcem Fidela Castro. Ucieleśnieniem kubańskiego ideału sportowca i obywatela.

Prawdopodobnie był też jednym z najlepszych pięściarzy tamtego okresu na świecie. Kiedy w 1976 otrzymał propozycję zawodowej walki z Alim – odmówił. Zawsze odmawiał. Kiedyś zapytany o całą sytuację odpowiedział:

– Cóż znaczy milion dolarów wobec miłości ośmiu milionów Kubańczyków?

Amerykańskie media pisały wtedy, że woli być „czerwonym” niż bogatym. A on konsekwentnie nie zmieniał swojej postawy. Nawet po zakończeniu kariery, kiedy pobił pracownika obsługi na amerykańskim lotnisku, bronił Fidela Castro, którego ów pan ponoć znieważył. Prawdziwa, ideologiczna miłość. Obustronna, bo wódz również bardzo cenił sobie sportowca.


 

„Kieszonkowy Herkules” – Naim Süleymanoğlu i dyplomatyczna wojna

 

Przed igrzyskami olimpijskimi w Seulu, w roku 1988, walczyły o niego rządy dwóch państw. Afera jaka wówczas wybuchła miała zasięg międzynarodowy. I to bez Facebooków, Twitterów i Internetów. On sam z jednego kraju uciekł. Kieszonkowy Herkules – Naim Süleymanoğlu. Jeden z najlepszych ciężarowców w historii.

Urodził się w 1967 roku, w Pticzarze – niewielkiej wiosce na południu Bułgarii – wśród osiedlonej tam mniejszości tureckiej. Genetyka nie była dla niego łaskawa: od najmłodszych lat, gdziekolwiek by się nie pojawił, był najniższy. Będąc już dorosłym mężczyzną mierzył zaledwie 150 centymetrów – stąd też pseudonim „Kieszonkowy Herkules”. Uczciwie trzeba przyznać: wzrost wzrostem, ale siłą mitologicznego bohatera chyba faktycznie został obdarowany, a dzięki inteligencji wykorzystał ją w pełni.

Komunistyczne władze w Bułgarii nie akceptowały jego turecko brzmiącego nazwiska. Chcąc profesjonalnie startować, Naim musiał go zmienić. Gdy w 1983 roku pobił rekord świata w rwaniu, w kategorii koguciej, na tablicy widniał już jako Naum Szalamanow. Pod tym nazwiskiem zdobył pierwsze tytuły mistrza świata i mistrza Europy (w 1985 i 1986 roku). Był też faworytem zbliżających się igrzysk olimpijskich w Seulu, w 1988 roku. Jednak na dwa lata przed ich rozpoczęciem wydarzyło się coś, co przez kilka dni z zapartym tchem śledził cały sportowy świat.

 

Naim Süleymanoğlu
Naim Süleymanoğlu sztangista, o którego walczyły dwa państwa. źródło: https://cdn.media.gazeteduvar.com/

 

W 1986 roku nasz bohater wyjechał do australijskiego Melbourne na zawody Pucharu Świata. Po pewnym zwycięstwie Bułgarzy udali się do restauracji by świętować sukces. „Kieszonkowy Herkules” uważnie obserwował towarzystwo i czekał na moment, w którym mógłby wyjść niezauważonym. Cierpliwość popłaciła. Bezszelestnie opuścił budynek. Po jakimś czasie działacze bułgarscy zauważyli, że „ich” czempion zniknął. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania, w które zaangażowano policję.

Szybko też przekazano władzom państwowym, że sportowiec sprawił – łagodnie rzecz ujmując – kłopot. W błędzie jest jednak ten, kto myśli, że ciężarowiec działał bez jakiegokolwiek planu. Myśl o ucieczce świtała w jego głowie od blisko roku, gdy pierwszy raz usłyszał propozycję reprezentowania Turcji. Miała ona paść właśnie w Melbourne. Później przeczytał jeszcze w ogólnokrajowej gazecie sfingowany wywiad, który mocno nadszarpnął jego wizerunek. Wtedy miarka się przebrała.

Po zamknięciu drzwi restauracji udał się do znajomych, u których ukrył się do momentu odlotu bułgarskiej ekipy. Trwało to cztery dni. Następnie skontaktował się z tureckim konsulatem w Australii i poprosił o azyl. Oczywiście go otrzymał. Więcej! Ówczesny premier Turcji wysłał po niego prywatny samolot, aby bezpiecznie mógł dostać się do Ankary. Gdy wylądował w stolicy kraju swoich przodków, w Bułgarii komuniści wpadli w szał. Rozpoczęła się prawdziwa dyplomatyczna bitwa, w którą wciągnięto wszystkich, którzy formalnymi nakazami, pomogliby w odzyskaniu „Kieszonkowego Herkulesa”.

Starcie przeciągało się niemiłosiernie. Naim Süleymanoğlu (zawodnik powrócił do swojego rodowitego nazwiska) kolejne ważne zawody śledził w telewizji. I następne, i następne… Gdy wszyscy szlifowali już olimpijską formę, w 1988 roku, Bułgarzy zrozumieli, że z niewolnika nie ma pracownika. Odpuścili walkę o sportowca. Tyle, że rząd turecki musiał… zapłacić im za to milion dolarów.

Inwestycja okazała się strzałem w dziesiątkę. Kolejne lata, już jako pełnoprawny turecki zawodnik, Naim Süleymanoğlu budował swoją legendę. Trzykrotnie zostawał mistrzem olimpijskim w kategorii piórkowej: w Seulu, w BarcelonieAtlancie. Pięć razy wieszał na szyi medal mistrzostw świata. Zmarł w 2017 roku. Przez wielu uznawany jest za najlepszego sztangistę w historii.


Źródła:
Paul Martin, All that glitters is not gold: The Olympic Games
www.bbc.com
wikipedia.org
Michał Filek, Kartki z historii sportu



 

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 31–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x