historiasportu.info

Stanisław Bobak, o krok od sukcesu

Stanisław Bobak
Podziel się:

Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen, Innsbruck, Bischofshofen to miejsca dla kibiców skoków narciarskich szczególne. Miasta Turnieju Czterech Skoczni – jednego z najbardziej prestiżowych cykli zimowych zmagań. Od 1953 r. rozgrzewającego kibiców. Triumf w turnieju sprawia, że zawodnicy niemal z miejsca zapisują się na kartach historii. Polacy, dopiero na początku 2001 r. za sprawą Adama Małysza, świętowali zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Nie oznacza to, że przed erą „Orła z Wisły” brakowało okazji do wielkiego sukcesu polskiego skoczka. Dziś o jednym z nich.

W niedzielę 29 grudnia 1974 r. na Schattenbergschanze w Oberstdorfie karty rozdawała aura. I dwóch nastolatków: 19-letni Willi Pürstl i o rok młodszy Stanisław Bobak. Jeśli po pierwszej odsłonie 23. Turnieju Czterech Skoczni ktoś wątpił, że oto atakuje nowe pokolenie skoczków, albo – co gorsza – uparcie przypisywał sukces młokosów przypadkowi, to po ostatnim konkursie w Bischofshofen zarówno Austriak, jak i Polak zwyczajnie zamknęli spekulantom usta. Żeby nie napisać dosadniej — gęby.

Pojechali po doświadczenie

Zacznijmy od tego, że Pürstla i Bobaka nie typowano do czołowych lokat. Will w niesamowity sposób wywalczył sobie miejsce w kadrze, po wyleczeniu nieprzyjemnej kontuzji barku, której nabawił się na jednym z treningów. Stanisław prezentował niezłą dyspozycję w trakcie zawodów krajowych, ale nie było wiadomo, czy będzie w stanie przenieść ją na międzynarodowe areny. Obaj na prestiżowy turniej wyjechali, by złapać doświadczenie. Więc sceptycy mieli pewne argumenty.

Do absolutnych faworytów tamtej edycji należeli zawodnicy z NRD, z dwukrotnym mistrzem świata Hansem-Georgiem Aschenbachem na czele. Sporo ciepłych słów napisano też o Austriakach, podopiecznych Baldura Preimla. Ich motorem napędowym miał być nie tylko utalentowany Toni Innauer, ale i nowinki technologiczne w postaci nowego materiału zastosowanego w kombinezonach oraz butów z cholewami na obcasie. Czas pokazał, że poza kontuzjowanym Innauerem, nowinki technologiczne spełniły swoje zadanie. I to z nawiązką.

Czytaj też: Z getta na igrzyska. 55 lat temu Bob Beamon wskoczył w XXI wiek

Ryzyko i upadek

Po pierwszej serii konkursowej na Schattenbergschanze, po skoku na odległość 99 m, prowadził Rainer Schmidt z NRD. Niespodziewanie po piętach deptali mi wspomniani Pürstl i Bobak. W drugiej odsłonie młodzi skoczkowie nie zawiedli swoich kibiców i skoczyli odpowiednio 97 i 95 m. Lider zawiódł i spadł na trzecią pozycję. Warto zaznaczyć, że Polak wyprzedził go tylko o 0,3 pkt.

W kraju sukces pochodzącego z Zębu narciarza przyjęto z wielką radością, ale i lekkim niedowierzaniem. Od czasów Józefa Przybyły nie mieliśmy przecież zawodnika, który tak mocno odcisnął piętno na tym turnieju. Kolejny konkurs w Garmisch-Partenkirchen był popisem Austriaków. Bobak wyskakał sobie 18. miejsce. Wygrał Karl Schnabl, a Pürstl był piąty.

W Innsbrucku, na obiekcie przebudowanym przed igrzyskami olimpijskimi, od pierwszej, treningowej próby Stanisław Bobak udowadniał doskonałą formę. Znawców zachwycała dynamika, z jaką wychodził z progu i przebojowy styl prezentowany w locie. Szósta pozycja w konkursie i czwarta w klasyfikacji generalnej sprawiła, że przed Bischofshofen polscy kibice i dziennikarze zacierali ręce. Rysowała się realna szansa na historyczny sukces. Staszek tracił do trzeciego w „generalce” Schmidta tylko 4,6 pkt. Prowadził Willi Pürstl.

6 stycznia 1975 r. na Paul-Ausserleitner-Schanze, w obecności 30 tys. kibiców, Polak oddał bardzo dobry skok, który sprawił, że do podium tracił tylko 1,1 pkt. Dlatego w drugiej próbie, w której wszyscy uczestnicy skakali z podwyższonego rozbiegu, Stanisław Bobak postawił wszystko na jedną kartę. Wiedział, że musi odpalić prawdziwą rakietę i… zrobił to. Lądował daleko za strefą bezpieczeństwa, dwa metry za aktualnym wówczas rekordem obiektu, swoją drogą należącym do Bernda Ecksteina (106 m). Niestety, kłopoty przy lądowaniu sprawiły, że upadł i ostatecznie osunął się na 22. pozycję. Rainer Schmidt również nie ustał i spadł jeszcze niżej — na 30 lokatę. W końcowym rozrachunku Polak był piąty, czym wyrównał osiągnięcia Antoniego Wieczorka i Józefa Przybyły.

Czytaj też: Jak skoczek Jan Kula bił Josefa Bradla

Triumf Austriaków

Ciekawostką jest fakt, że gdyby ten ostatni, ryzykowny skok zakończył się przyzwoitym lądowaniem, to Bobak wygrałby konkurs i został trzecim skoczkiem turnieju. Cóż, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. A jak poradził sobie jego austriacki „kolega po fachu”, Willi? Zwyciężył w klasyfikacji generalnej, stając się pierwszym Austriakiem od czasów Josefa Bradla, który zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni. Na drugim miejscu zameldował się, dobrze znany później polskim fanom, Edi Federer. Trzeci był — cudownie goniący czołówkę po niepowodzeniu w pierwszych zawodach — również Austriak, Karl Schnabl.

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Facebook
Archiwa

Warto zobaczyć

Janusz Kierzkowski

Janusz Kierzkowski – torowa ledenda

Podziel się:

Wokół jego startu na igrzyskach olimpijskich w 1968 roku działo się tak wiele, że swoimi „przygodami” mógłby obdzielić kilku innych kolarzy. Najważniejszym jest fakt, że zdobył medal – brązowy na 1000

Podziel się:
Czytaj więcej
Dan Jansen fot. https://www.facebook.com/danjansenfoundation

Dan Jansen: braterska obietnica

Podziel się:

Rok 1994. Lillehammer. Dan Jansen, amerykański panczenista, staje na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Ze wzruszeniem słucha kolejnych nut hymnu. A potem spogląda w niebo i oddaje salut. Gest ten jest

Podziel się:
Czytaj więcej
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
Scroll to Top