Polska-Albania 1949. Pierwsze starcie

Polska-Albania 1949, fragment meczu fot. "Życie Warszawy"

Polacy zagrają dziś z Albanią o finał barażów piłkarskich mistrzostw świata. Pierwszy mecz obu reprezentacji miał miejsce w Warszawie w roku 1949. Było to spotkanie dość zaskakujące…

Warszawa, 6 listopada 1949 roku. Mecz Polaków z Albanią nie zapowiada się jak sportowe święto. Owszem, ma swoją symbolikę, jest przecież pierwszym w historii spotkaniem obu reprezentacji, ale stawka jest minimalna. W prasie czuć to od pierwszych wzmianek. Nie ma wielkiej ekscytacji, bo rywal nie należy do futbolowych potęg. Do tego dzień wcześniej deszcz storpedował stolicę. Ale rankiem, w dniu meczu, na Stadion Wojska Polskiego w Warszawie parły tłumy kibiców. Ludzie szli, bo chcieli nie tylko obejrzeć mecz, ale i zaspokoić ciekawość. Albańczycy byli przecież przeciwnikiem nieco „egzotycznym”. Ale czy słabym? Rzeczywistość pokazała, że nie. Sprawozdawca „Sportu” pisał po ostatnim gwizdku tak:

„Tymczasem Albańczycy okazali się dużo lepsi technicznie niż polski zespół. Lobo Borici, środkowy napastnik zademonstrował „technikę, którą przyćmił sławę Laskova i wielu innych znakomitych zagranicznych przyjaciół. Choć był on wybitną indywidualnością, nie należał do wyjątków w drużynie pod względem bezbłędnego niemal opanowania piłki”.

|Czytaj też: 68 lat od legendarnego meczu. Dwa gole, które uradowały całą Polskę

Albański kunszt techniczny

Jeszcze przed rozpoczęciem gry przez sędziego Jozefa Nemčovský’ego przed stadionem trwała giełda biletowa. Co ciekawe, ceny za wejściówki spadały, bo handlujący źle wyczuli popyt. Potem Albańczyków powitano gromkimi oklaskami, a warszawska publiczność szybko doceniła ich kunszt, szczególnie bramkarza Vogliego.

Sam mecz od początku nie układał po myśli Polaków. Silny wiatr na pewno ingerował w grę, ale Polacy sami sobie szkodzili, uparcie podnosząc piłkę wysoko. A to sprzyjało rywalom. Albańczycy lepiej bowiem opanowali sztukę gry głową. Utrzymywali się przy futbolówce. Nasi grali nerwowo, ale było widać tę chęć strzelenia gola.

Polska-Albania 1949: reprezentanci obu krajów, fot. "Sport" nr 90/1949
Polska-Albania 1949: reprezentanci obu krajów, fot. „Sport” nr 90/1949

Pierwsza bramka padła po stałym fragmencie gry. Po faulu na Wiśniewskim podyktowano rzut wolny. Sfaulowany dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej dopadł do niej Gerard Cieślik. 1:0 dla Polski! Ale bramka nie uspokoiła tego meczu. Dawała naszym prowadzenie, ale nie dawała spokoju. Albańczycy zaś szybko wrócili do swojej gry: ruchliwej, technicznej, opartej na lepszym opanowaniu piłki.

Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem Polaków.

Czytaj też: Trener Gerard Cieślik i piłkarscy działacze

Rozstrzygnęła końcówka

W drugiej połowie goście ruszyli do ataku. „Sport” relacjonował:

„Nie my, a Albańczycy grają teraz lepiej. Właśnie cały ich napad przedostał się na polskie pole karne. Pod bramka kotłowanina”.

Natarcie kończy się rzutem karnym dla rywali. Albania wyrównała i… zgasła. W kolejnych minutach to Polacy przeszli do ofensywy.

Nasi bili głową w mur. Publiczność nawoływała nawet Tadeusza Parpana do strzału. Ale w polu karnym przyjezdnym był wielki tłok. Albania broniła się całą drużyną. Starała się wybić z rytmu gospodarzy.

A jednak, mecz rozstrzygnął się po polskiej myśli! I to pod koniec spotkania. W 88. minucie, po wrzucie z autu Wieczorka, Tadeusz Świcarz przedłużył piłkę do Józefa Kohuta, a ten zdobył bramkę półwolejem. Strzał był niespodziewany, z prawie dwudziestu metrów. Piłka wylądowała w siatce.

„Po tym sukcesie Polaków ostatnie sekundy gry upływają w nerwowej atmosferze na boisku i widowni, lecz nie wpływają na końcowy wynik meczu” – pisano w „Dzienniku Zachodnim”.

Tak po raz pierwszy Polacy zagrali z Albanią…

0 0 Głosy
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze