www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

piłkarze amatorzy
Ciekawostki Dyscypliny Piłka nożna

Przedwojenni piłkarze-amatorzy? Niekoniecznie…

Oficjalnie w przedwojennym piłkarstwie hołdowano zasadom amatorstwa. Nieoficjalnie – piłkarze-amatorzy często kombinowali, byleby zarobić.


„Pieniądze”, „kontrakty”, „żądania”, „kryzys”, „zaległości”, „upadłość” – słowa te niezwykle często łączone są z futbolem i samymi piłkarzami. Ale czy sytuacja ta jest nowa? Nie. Przeglądając cyfrowe wersje przedwojennych polskich gazet natrafiłem na pewien artykuł. Choć dotyczy on wydarzeń z 1931 roku, to jest taki – jakby to powiedzieć – aktualny.

Najogólniej mówiąc, z założenia międzywojenne piłkarstwo polskie gardziło zawodowstwem. Gracze biegający za piłką robili to z miłości, z pasji, z pobudek niekomercyjnych. Przynajmniej oficjalnie. Górnolotne idee nie mogły jednak stawić czoła rzeczywistości. Jeśli piłkarz występował w najwyższej klasie rozgrywkowej, podróżował po kraju, a lwią część własnego wolnego czasu poświęcał na treningi – nie mógł tego robić za darmo. Przecież musiał za coś żyć. Kluby starały się więc załatwić pewne sprawy „pod stołem”. Często przy tym kombinując. Rodziło to niezdrową konkurencję, której wiele osób głośno się sprzeciwiało.

W styczniu 1931 roku na łamach „Ilustrowanej Republiki” pojawił się artykuł „Emigracja piłkarzy łódzkich. Źle się dzieje w piłkarstwie grodu kominowego”. Dziennikarz opisał w niej pewne – dość powszechne, jak się okazuje – zjawisko. Oto bramkarz Falkowski z łódzkiego ŁTSG i skrzydłowy MichałowskiKlubu Turystów przechodzą do innych zespołów. Ich wybór padł na Kraków. Dalej dowiadujemy się, że ligowi potentaci już dawno zbadali Śląsk, przekonując przy okazji najlepszych graczy z tego regionu do zmiany otoczenia. Podobnie postąpią w Łodzi i jej okolicach.

Okazuje się również, że ogółem piłkarze łódzcy, poza kilkoma wyjątkami, nie znają pojęcia wierności klubowej. Uciekają tam, gdzie jest lepiej. Dalej autor artykułu „jedzie po bandzie”:

„[…] Natomiast większość footbalistów jest zdemoralizowana u nas do tego stopnia, że gotowi są w każdej chwili zdradzić swój klub, byleby tylko ubić na tym dobry interes. Z zamiłowania dziś rzadko kto gra we football.
[…] Gangrena do tego stopnia wżarła się w szeregi piłkarzy łódzkich, że w zamian za grę żądają ekwiwalentu w tej czy innej formie.
Jeśli klub nie potrafi zaspokoić często zbyt wygórowanych żądań piłkarza otrzymuje na to jedyną odpowiedź: Proszę o zwolnienie.
Dziś w okresie ogólnego kryzysu ekonomicznego kluby sportowe nie są w stanie podołać wielkim ciężarom i niestety nie zawsze potrafią zadość uczynić nawet skromnym żądaniom piłkarzy. Skutek jest taki, że w sezonie zimowym klub z trudem tylko utrzymać może pełną drużynę na następny sezon. W szczęśliwym położeniu są kluby fabryczne, które rozporządzając odpowiednimi subsydiami i posadkami są w stanie zaspokoić żądania piłkarzy […].”

Nierzadko w prasie wrzało, gdy tylko słowo „futbol” zestawiano z „pieniądzem”. Realia były jednak takie, a nie inne. A i sami “piłkarze-amatorzy”, na początku lat 30-tych. XX wieku, w dobie kryzysu ekonomicznego i związanego z nim bezrobocia (później również), imali się innych, poza piłkarskich zajęć. To tylko świadczy o tym, że z samej piłki wówczas nie dało się wyżyć.

 

Grupa zawodników na boisku na tle bramki, składająca się z zawodników klubu sportowego Wima Łódź i klubu piłkarskiego Union -Touring Łódź. źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe sygnatura: 3/1/0/14/2137/1

 

Aaa! Autor cytowanego fragmentu pewną sytuację przewidział. Na przełomie 1931 i 1932 roku podjęto decyzję o fuzji Klubu Turystów ŁódźUnionem Łódź i założeniu Union-Touring Łódź, co ostatecznie nastąpiło 5 marca 1932.

Pieniędzy brakowało. Ludzie uciekali. Klub upadł.


źródło cytatu: Ilustrowana Republika. 1931-01-12 R. 9 nr 12
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 32–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x