Wimbledon był łatwiejszy niż życie? Björn Borg - "Iceman"

Pięćdziesiąt lat temu Björn Borg wygrał Wimbledon, mając nieco ponad 20 lat. I zrobił to bez straty seta w całym turnieju!

Björn Borg w 1979 rokuBjörn Borg w 1979 roku
Źródło zdjęć: © Wikipedia | Rob Croes
Tomek Sowa

Jego rywal Ilie Năstase, już po finale, nie krył uznania:

"My gramy w tenisa, a on w coś innego" – podsumował.

Finał Wimbledonu w 1976 roku zaczął się dla Björna Borga źle. Ilie Nastase wygrał trzy pierwsze gemy i od razu przełamał serwis Szweda. Rumun miał większe doświadczenie, szerszy repertuar uderzeń i sympatię publiczności. Był naturalnym kandydatem do tytułu. Borg miał wtedy 20 lat i skarżył się na kontuzję. Potrzebował czasu, żeby wejść w mecz. Ale tamtego dnia miał też coś istotniejszego. Nie tracił głowy.

Finał, w którym nie dał się sprowokować

W trakcie turnieju na trawiastych kortach mówiło się, że ma naderwany mięsień brzucha i bierze zastrzyki. Nastase próbował to wykorzystać po swojemu. Gdy mocne serwisy Szweda zaczęły wyrzucać go z kortu, Rumun ostentacyjnie masował sobie brzuch. Była to aluzja czytelna dla wszystkich. I prowokacja. Borg nie odpowiedział ani gestem, ani burdą. Skupił się na grze, odbierając rywalowi kontrolę nad meczem.

Pierwszego seta wygrał 6:4. Odrobił stratę z początku meczu, a w dziewiątym gemie przełamał serwis Nastasego. W drugim secie przewaga była już wyraźniejsza. Rumun oddał własne podanie, Szwed trzymał tempo, a set skończył się wynikiem 6:2. Borg zamknął go gemem do zera. Grał skutecznie. Trafiał mocno i powtarzalnie.

Björn Borg w roku 1981
Björn Borg w roku 1981 © Wikipedia, domena publiczna

Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Rumun poprawił serwis i jeszcze raz spróbował wrócić do meczu. Przy stanie 5:4 Borg miał piłkę meczową, ale rywal obronił ją. Potem zrobiło się 5:5, następnie 6:5 i 7:6 dla Nastasego. Wiele osób przypuszczało, że finał może potrwać dłużej. Przy 7:7 Björn znów przełamał serwis rywala. Chwilę później utrzymał własne podanie i wygrał 6:4, 6:2, 9:7. Mecz trwał godzinę i 48 minut. Szwed został pierwszym w historii zwycięzcą Wimbledonu ze swojego kraju.

Przez cały turniej Borg przeszedł bez straty seta. Siedem meczów, siedem zwycięstw i bilans 21:0. A w finale zdobył 28 punktów bezpośrednio z serwisu!

Chłopak, który grał w coś innego

W chwili triumfu miał 20 lat i 27 dni. Młodszymi mistrzami Wimbledonu byli wtedy tylko Wilfred Baddeley i Sidney Wood. Młody Borg miał już jednak spory dorobek sportowy. Pomógł Szwecji zdobyć Puchar Davisa. Dwa razy wygrał mistrzostwa Francji. Teraz dołożył Wimbledon, i to bez straconego seta. Był zawodnikiem innego typu. Mało mówił, nie zwykł bardzo gestykulować, za to rzadko pękał. Miał taki chłodny charakter, stąd jego pseudonim – "Iceman".

"Tak naprawdę nie wiedzieli, co myślę ani co czuję, czy się śmieję, płaczę, jestem rozczarowany czy szczęśliwy. Nie wiedzieli tego, bo trzymałem to wszystko w sobie. Ale to nie znaczy, że nie kipiałam ze złości, choć nigdy nikomu bym tego nie pokazał" – opowiadał po latach.

Urodził się w Södertäljie, przemysłowym mieście nieopodal Sztokholmu. Jego kariera tenisowa rozpoczęła się dość zaskakująco, bo jego ojciec wygrał turniej tenisa stołowego. Borg miał wtedy osiem lat i mógł wybrać nagrodę, więc poprosił tatę o rakietę tenisową. Już następnego dnia grał w tenisa z przyjaciółmi i odbijał piłkę od bramy garażowej. Po latach mówił, że "kochał tę grę od samego początku… od pierwszej piłki, którą uderzył".

W kolejnych latach Wimbledon stał się królestwem. Wygrał turniej pięć razy z rzędu. Zyskał status globalnej gwiazdy. W latach 80. był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób ze Szwecji. Mianowano go honorowym ambasadorem kraju. Grywał z George’em Bushem. W Japonii, mimo zakończenia kariery, wciąż rozpoznawała go ogromna część dorosłych. Jego wizerunek sprzedawał się sam. Zdrowy, chłodny, zwycięski i skandynawski – cechy niemal idealne do reklam.

Marka

Na tej rozpoznawalności po karierze zbudował biznes. Marka Björn Borg Design Group miała sprzedawać sportową elegancję i luźny styl życia. Miała stać się konkurencją dla Lacoste i innych znanych firm odzieżowych. W Japonii chciał budować ośrodki, łączące rekreację, sport amatorski i troskę o kondycję. W tle były duże kontrakty i przekonanie, że nazwisko mistrza da się zamienić w globalną firmę. Początkowo faktycznie działało. Ludzie kupowali ubrania z jego metką, bo chcieli być częścią sukcesu.

Björn Borg w 1987 roku
Björn Borg w 1987 roku © domena publiczna | Roland Gerrits

Ale zaczęły się kłopoty. Wizerunek, na którym oparto interes, był bardzo podatny na pęknięcia. Pojawiły się informacje o problemach osobistych i konfliktach z Loredaną Bertè. Potem światło dzienne ujrzała książka dawnego współpracownika Larsa Skarkego oraz wiadomość o próbie samobójczej. Japońscy partnerzy nie chcieli ryzykować. Firma, zbudowana na twarzy człowieka sukcesu, nagle miała problem.

Powrót na korty też nie naprawił sytuacji. W 1992 roku Borg miał 35 lat i przegrywał z zawodnikami, którzy w czasie jego największych triumfów byli dziećmi. Nie był już tak spokojny, jak dawniej. Nie zdołał przykryć rakietą problemów spoza kortu. Co prawda nazwisko jeszcze się sprzedawało, ale coraz częściej nie z powodu zwycięstw. Borg pozostał jednym z największych tenisistów swoich czasów. Różnica była taka, że kort rozumiał lepiej niż świat, który czekał na niego po zakończeniu kariery.

Wybrane dla Ciebie