W tym artykule:
Był 14 czerwca 1992 roku. Trwała wojna byłej Jugosławii. Sarajewska Grbavica znajdowała się wówczas pod kontrolą sił bośniackich Serbów. Po ulicach przechadzali się uzbrojeni ludzie, a jednym z najbardziej bezwzględnych był Veselin Vlahović, zwany "Potworem z Grbavicy". Goran Čengić, były piłkarz ręczny, zobaczył, że Vlahović szarpie jego sąsiada Husniję Ćerimagicia. Nie czekał. Wyszedł z mieszkania. Miał krzyknąć:
"Co robicie z tym człowiekiem, w czym on wam przeszkadza?!".
Odpowiedź napastnika była krótka.
"Ooo, jeszcze ciebie nam brakowało!".
Goran próbował stanąć w obronie sąsiada. Od lat dzielił z nim przecież tę samą ulicę. Nie zastanawiał się, czy warto ryzykować. Zareagował tak, jak reagował całe życie – stanął po stronie słabszego.
"Potwór z Grbavicy" zabrał również jego. Obaj mężczyźni zostali później zamordowani. Čengić miał wtedy 46 lat. Był byłym reprezentantem Jugosławii w piłce ręcznej i jednym z lepiej znanych sportowców w Sarajewie.
Ludzkie odruchy
Jego historia przypominała los Srdana Aleksicia, młodego człowieka z Trebinja, który kilka miesięcy później stanął w obronie swojego muzułmańskiego sąsiada i został za to śmiertelnie pobity. O Aleksiciu powstały filmy, a jego imieniem nazwano ulice i place. Historia Gorana przez wiele lat pozostawała mniej znana.
Sportowo osiągnął sporo. Już jako siedemnastolatek grał w RK Bosna Sarajewo, w czasach, gdy klub zdobywał Puchar Jugosławii. Później przeszedł do Crveny zvezdy Belgrad i występował w jugosłowiańskiej kadrze.
Gordan Žigić, jego dawny kolega z drużyny, tak go charakteryzował:
"Był wspaniałym człowiekiem. Miał charyzmę. Miałem szczęście i zaszczyt grać razem z nim. Goran wyróżniał się przede wszystkim ludzkimi odruchami".
Inni, którzy go znali, widzieli podobieństwo pomiędzy boiskowym zachowaniem i tym, co zrobił w ostatnich chwilach życia. Jeden z nich mówił, że Goran "rzucał się na obronę przeciwników i w ten sposób zdobywał bramki". Później z podobną bezpośredniością poszedł bronić człowieka, bo uznał, że dzieje mu się krzywda.
Ale nie był to pierwszy taki przypadek. Sąsiedzi wspominali sytuację, gdy zobaczył chłopca, któremu ktoś siłą nie pozwalał napić się wody. Čengić natychmiast zareagował, odsunął napastnika i uspokoił dziecko, obiecując mu, że już nikt go nie zaatakuje.
Po latach podobne historie nabrały nowego znaczenia. Pokazywały, że wydarzenie z czerwca 1992 roku nie było jednorazowym, bohaterskim impulsem. Szczypiornista po prostu zachował się tak, jak wcześniej.
Takiego podejścia uczono go w domu. Jego ojciec, Ferid Čengić, po II wojnie światowej był burmistrzem Sarajewa. Matka, Nataša Zimonjić Čengić, pochodziła z rodziny o silnych tradycjach antyfaszystowskich. Kobieta wspominała, że syn nie miał w zwyczaju dzielić czy kategoryzować ludzi. Zapamiętała też pewną sytuację z dzieciństwa, kiedy mały Goran wrócił ze szkoły i zapytał, czy może chodzić do szkoły w jakimś starym swetrze, żeby nowy, biedniejszy kolega nie czuł się odosobniony.
Ale Čengić w dniu zabójstwa miał też własne dzieci…
Odkurzenie historii
Syn Gorana, Vladimir, miał zaledwie cztery lata, gdy jego ojciec został zamordowany. Po latach niechętnie używał wobec niego słowa "bohater". Nie dlatego, że kwestionował jego odwagę. Uważał po prostu, że ojciec zrobił coś, co sam traktował jako zwykły obowiązek wobec drugiego człowieka.
"Nigdy w życiu nie uważałem, że mój ojciec powinien otrzymywać jakieś nagrody. On po prostu został tak wychowany, tego został nauczony - spełnił swój ludzki obowiązek, zgodnie z tym, czego go nauczono" – mówił Vladimir.
Dlaczego jego historia przez lata była zapomniana? Jedną z przyczyn na pewno był brak ciała. Szczątki Čengicia odnaleziono dopiero dziewięć lat po jego śmierci. Jeszcze dłużej Sarajewo zwlekało z jego odpowiednim upamiętnieniem. Co prawda przyjaciele próbowali zorganizować turniej piłki ręcznej jego imienia, ale pomysł ten nie spotykał się z większym zainteresowaniem. Gordan Žigić wspominał gorzko, że gdy odnaleziono szczątki jego dawnego kolegi, ludzie z federacji piłki ręcznej nie wiedzieli nawet, jak skontaktować się z jego matką….
Dopiero wiele lat później imię Gorana Čengicia zaczęło zajmować należne miejsce w pamięci miasta. W 2021 roku jego imieniem nazwano halę sportową na Grbavicy - niedaleko miejsca, w którym w czerwcu 1992 roku zobaczył wyprowadzanego z domu sąsiada…
A co stało się z mordercą?
W 2014 roku Veselin Vlahović został uznany winnym ponad sześćdziesięciu zbrodni przeciwko ludzkości. Sąd wymierzył mu karę 42 lat więzienia.