W tym artykule:
U siebie, w australijskim Melbourne w 1956 roku, dała kibicom morze radości. Specjalizująca się w pływaniu 100 m stylem dowolnym Fraser zdobyła dwa złote i srebrny medal olimpijski. Miała wówczas dziewiętnaście lat i świat u stóp. Do historii przeszło jej zachowanie po zwycięstwie w finale indywidualnym. Uradowana podbiegła do jednej z ekip telewizyjnych, zabrała drabinę i wspięła się po niej na trybunę, by dzielić szczęście z obecnymi na zawodach rodzicami. Australijczycy, ale chyba nie tylko oni, nie kryli wzruszenia.
Cztery lata później nastroje części widzów nieco się zmieniły.
Koleżeńska cisza
W Rzymie Dawn obroniła tytuł mistrzyni olimpijskiej na dystansie 100 m stylem dowolnym, zresztą to samo zrobi cztery lata później. Po tym sukcesie Australijka nie celebrowała medalu z bliskimi, ale "ruszyła na miasto". Fakt, stolica Włoch może wciągnąć…
Fraser wróciła nad ranem. Miała startować w sztafetach, przez co jej nieprofesjonalne podejście spotkało się z ostrą reakcją koleżanek z reprezentacji. Tak ostrą, że Dawn nie wytrzymała ciśnienia i uderzyła koleżankę z kadry Jan Andrew w twarz. Potem, jak gdyby nigdy nic, poszła na zakupy. Kiedy ponownie pojawiła się w wiosce olimpijskiej Australijki już z nią nie rozmawiały. Tak wspólnie postanowiły. A co zrobiła mistrzyni olimpijska? Wróciła do łóżka, aby odespać zarwaną noc.
W Tokio kolejny raz stanęła na podium. Dwukrotnie ze złotym i srebrnym medalem na szyi. Tamta rywalizacja była zacięta. "Przegląd Sportowy" donosił:
"Fraser natrafiła w finale na równorzędną sobie przeciwniczkę młodszą aż o 11 łat, 16-letnią Amerykankę Sharon Stouder. Trzeba było aż wyświetlenia filmu by móc się przekonać, która zawodniczka była na mecie pierwsza. Zrobiono to natychmiast by nie powtórzyć błędu z Rzymu, kiedy to złoty medal zdobyty jak najbardziej prawidłowo przez Larsona z USA zawieszono na szyi Australijczyka Devitta. Fraser i Stouder uzyskały jednakowy czas - 59,5, rekord olimpijski, pierwszą jednak była sławna mistrzyni".
Znów też było o niej głośno z niekoniecznie sportowych powodów. Miała problemy z nowym trenerem Terrym Gathercole'em i odmówiła używania oficjalnego stroju kąpielowego podczas zawodów. Z kolei Australijska Federacja Pływacka podejrzewała, że Fraser namawiała swoich kolegów z drużyny przeciwko Gathercole. Do incydentu doszło też w ostatnich dniach imprezy, gdy Fraser i inni koledzy ukradli flagę olimpijską wywieszoną przed Pałacem Cesarskim. Miała być pamiątką. Pływaczka została aresztowana przez policję i zatrzymana na jedną noc.
W Australii - kochana
Kiedy cesarz Hirohito dowiedział się o tym incydencie nakazał sprezentować Dawn tę flagę. To były jej ostatnie igrzyska, gdyż jakiś czas później rodzima federacja postanowiła ją zdyskwalifikować. I to od razu na dziesięć lat, choć niektóre źródła mówią nawet o dwudziestu! Dla 27-latki oznaczało to zakończenie kariery. W 1965 roku polska prasa pisała o możliwym anulowaniu kary:
"Związek australijski odwiesił przed miesiącem jedną z pływaczek, ukaranych razem z Fraser i w Australii krok ten przyjęto jako zapowiedź amnestiowania również i Fraser. Ta powiedziała na wszelki wypadek, że jeżeli zostanie odwieszona, to będzie się ubiegać o udział na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku".
Być może działacze trochę się przestraszyli. Bo i owszem, dyskwalifikację cofnęli, ale na krótko przed Meksykiem. Dawn miała wtedy 31-lat i - realnie patrząc - nie mogła dobrze przygotować się do tych igrzysk.
Dawn Fraser to nie tylko "drobna skandalistka", ale nade wszystko wyśmienita pływaczka. I charakterny sportowiec. Właśnie przed igrzyskami w Tokio doszło do wypadku, w którym zginęła jej matka, a ona sama zmuszona była nosić stalowy gorset. Tak poważnych doznała obrażeń. Upór i chęć zapisania się w historii pomogły jej pokonać przeszkody i wyjechać do Japonii.
Jako pierwsza kobieta, która w 1962 roku złamała tę samą barierę poniżej minuty, Fraser została okrzyknięta bohaterką narodową w Australii. Rodacy oszaleli na jej punkcie. W 1964 roku została uhonorowana tytułem Australijki Roku. W 1967 roku królowa uhonorowała ją tytułem Kawalera Orderu Imperium Brytyjskiego oraz Orderu Australii. W 1996 roku Komitet Organizacyjny Igrzysk Olimpijskich w Atlancie uznał ją za jedną z siedmiu najwybitniejszych sportsmenek olimpijskich wszech czasów.
Potem wciągnęła ją branża hotelarska. Zajęła się też trenowaniem pływania. Próbowała swoich sił w polityce oraz klubie rugby. W 2000 roku opublikowała głośną autobiografię. Była też członkinią sztafety, niosącej olimpijski ogień przed igrzyskami olimpijskimi w Sydney w 2000 roku.
Nigdy nie była byle jaka. Może dlatego była tak uwielbiana…