Monachium 1972: otwarcie, które miało być przeciwieństwem Berlina

Skojarzeń z berlińskimi igrzyskami z 1936 roku organizatorzy starali się bezwzględnie unikać. W trakcie otwarcia IO w Monachium - udało się. Gorzej było kilka dni później...

Otwarcie igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972Otwarcie igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972
Źródło zdjęć: © domena publiczna
Tomek Sowa

Otwarcie igrzysk olimpijskich w Monachium nie miało wiele wspólnego ze sztywną, państwową ceremonią. Wyglądało niemal jak wielki, kolorowy piknik. Organizatorzy świadomie usuwali z widowiska wszystko, co mogło kojarzyć się z igrzyskami berlińskimi z 1936 roku. Tradycyjne marsze zastąpiła muzyka rozrywkowa, flagę olimpijską wniosło ośmiu młodych wioślarzy zamiast żołnierzy. Więcej, mundurów wojskowych niemal nie było.

Monachium miało swój kolor - żółty. Reporter "Przeglądu Sportowego" donosił, że "co najmniej co druga kobieta" nosiła żółtą sukienkę, bluzę albo spodnie. Nawet policjanci pilnujący porządku występowali w żółtych kombinezonach, wyglądając bardziej jak służba organizacyjna. Ten zabieg był celowy. Też miał łagodzić wojskowe skojarzenia. Nad widownią rozciągał się słynny akrylowy dach, który nie był rozsuwany.

Pieniądze, muzyka i... gołębie

Dostanie się na samą ceremonię graniczyło z cudem. Ceny biletów na czarnym rynku dochodziły nawet do 700 marek, czyli ponad 200 dolarów. Kto nie wszedł, oblegał pobliskie wzgórze pełniące rolę naturalnej trybuny. Pojawili się nawet przedsiębiorcy wypożyczający lornetki za 50 marek. Pierwsi widzowie zajmowali miejsca już rano, a dwie godziny przed początkiem wiele sektorów było pełnych.

Sama defilada była daleka od monotonii. Kurt Edelhagen przygotował dla ekip melodie kojarzące się z ich krajami: Grekom zagrano "Zorbę", Polakom polkę, reprezentacji ZSRR "Kalinkę", a Kubie "Guantanamerę". Hiszpanów prowadził Francisco Ochoa, świeżo upieczony mistrz zimowych igrzysk w Sapporo. Polacy weszli na stadion dokładnie o 15.57, 26 sierpnia 1972 r. Biało-czerwoną flagę niósł sztangista Waldemar Baszanowski. Rodzimi obserwatorzy zachwycali się czerwonymi kostiumami Polek i granatowymi strojami mężczyzn.

Organizatorzy policzyli nawet młodzież uczestniczącą w pokazie: było jej dokładnie 3200. Jeszcze dokładniejsza liczba dotyczyła gołębi, bo wypuszczono 5583. Ten efektowny symbol pokoju miał jednak mniej wzniosły ciąg dalszy. Wśród sportowców wybuchła mała panika, bo ptaki odlecieć nie chciały i… zabrudziły stroje części zawodników! Polacy żartowali, że poszkodowanym przyniesie to szczęście.

Reprezentanci NRD w trakcie ceremonii otwarcia igrzysk z 1972 r.
Reprezentanci NRD w trakcie ceremonii otwarcia igrzysk z 1972 r. © domena publiczna

Co ciekawe, wielu olimpijczyków wcześniej zdjęło buty, stało boso albo leżało na trawie; część fotografowała się nawet podczas oficjalnych przemówień.

Największe emocje wywołało zapalenie znicza. Ogień przebył ponad 5 tysięcy kilometrów i był ponoć niesiony przez 5976 sportowców. Na stadion wniósł go Günter Zahn, któremu towarzyszyli biegacze symbolizujący kontynenty. Po schodach do czaszy wbiegł już sam, wywołując burzę oklasków. Później przysięgę zawodników złożyła Heidi Schüller.

Piękni na otwarciu, piękni na arenach

Polski akcent pojawił się także w finale uroczystości. Z głośników zabrzmiał chorał olimpijski Krzysztofa Pendereckiego, nagrany w studiu Polskiego Radia przez Eugeniusza Rudnika. Prace studyjne trwały ponad trzy miesiące, próby na stadionie odbywały się kilkakrotnie, ale sam chorał wykonano podczas otwarcia tylko raz.

Jeszcze przed otwarciem własnego "złotego medalistę" mieli organizatorzy: astronautę Jamesa Lovella. Cztery godziny przed ceremonią otrzymał szczerozłoty medal pamiątkowy jako symboliczny rewanż za umieszczenie na Księżycu flag olimpijskiej i Monachium. Olimpijska gorączka objęła zresztą całe miasto: samoloty z kibicami lądowały podobno co 150 sekund.


WIDEO


Całe widowisko rozpoczęło się punktualnie o 15.00. Sędziwy Avery Brundage, człowiek widzący wcześniej niejeden olimpijski spektakl, miał płakać jak dziecko. Działacz wpadł w zachwyt: cztery tysiące dziennikarzy, pełne trybuny, tłumy na wzgórzu i ceremonia tak swobodna, że niewiele brakowało, by skończyła się "ogólną zabawą".

Czas pokazał, że sportowe święto i radość ustąpiły miejsca tragedii…

Igrzyska olimpijskie w Monachium kojarzone są z dużymi sukcesami Polaków. Pływacy otwarcie przyznawali, że na medale raczej nie liczą, wioślarzy czekała bardzo trudna rywalizacja, a koszykarze marzyli przede wszystkim o miejscu w najlepszej ósemce.

Ostatecznie biało-czerwoni zdobyli aż 21 medali: 7 złotych, 5 srebrnych i 9 brązowych, zajmując siódme miejsce w klasyfikacji medalowej. Najbardziej pamiętnym sukcesem było złoto piłkarzy Kazimierza Górskiego. W finale Polska pokonała Węgry 2:1, a obie bramki zdobył Kazimierz Deyna. Piłkarz stołecznej Legii z dziewięcioma golami został nawet królem strzelców całego turnieju.

Dwa złote medale wywalczył florecista Witold Woyda - indywidualnie oraz w drużynie. Był pierwszym Polakiem, który podczas jednych igrzysk dwukrotnie stanął na najwyższym stopniu podium. Złoto zdobyli także kulomiot Władysław Komar, bokser Jan Szczepański, ciężarowiec Zygmunt Smalcerz oraz strzelec Józef Zapędzki, który obronił tytuł olimpijski.

Do tego doszły m.in. srebra Ireny Szydłowskiej i Antoniego Zajkowskiego oraz brąz Ireny Szewińskiej na 200 metrów. W Monachium udowodniono wszechstronność polskiego sportu, bo medale Biało-Czerwoni zdobywali w 11 dyscyplinach…

Wybrane dla Ciebie