Ostatni "Remanent"

"Gra bez piłki" zamyka siedmiotomową serię "Remanent" Jerzego Chromika. Jest to książka wyjątkowa, ponieważ została wydana w dniu 70. urodzin autora.

"Gra bez piłki" to ostatni tom "Remanentu" Jerzego Chromika"Gra bez piłki" to ostatni tom "Remanentu" Jerzego Chromika
Źródło zdjęć: © materiały wydawcy
Tomek Sowa

W tym artykule:

Finałowa część "Remanentu" łączy teksty napisane przez niego w tygodniku "Sportowiec" z późniejszymi wywiadami przeprowadzonymi na łamach TVP Sport m.in. z Wojciechem Łazarkiem, Maciejem Skorżą, Sebastianem Milą, Dariuszem Mioduskim, Karolem Bieleckim, Sławomirem Szmalem czy Andrzejem Janiszem.

Doświadczony dziennikarz nie pokazuje ich przez pryzmat wyników, tylko charakterów i historii, które napisali poza stadionami.

Książka "Remanent 7. Gra bez piłki" ukazała się w serii SQN Originals i jest dostępna na ⏩

https://bit.ly/historia-remanent7

Fragment książki

Jerzy Chromik: Kiedy pomyślałeś o tym, że dziennikarstwo będzie dla ciebie wyborem życiowym numer dwa?

Sebastian Mila: Pojechałem na mistrzostwa Europy w 2016. Codziennie o 8.30 rano robiliśmy raport dla kibiców. Dotyczył reprezentacji i tego, co się dzieje przed meczami, pomiędzy nimi i po spotkaniach. Następnie dorzuciliśmy do tego krótkie rozmowy z niektórymi reprezentantami. Udało się porozmawiać z "Lewym", "Grosikiem", "Fabianem". Bardzo mi się to spodobało. Było to dla mnie swoiste antidotum. Na początku nie mogłem się pogodzić ze skreśleniem mnie z kadry na Euro 2016. Chciałem odciąć się od świata. Miałem plany, by pojechać na ryby. Rozmawiałem długo z żoną. Powiedziała, że właśnie wyjazd do Francji w innym charakterze to najlepsze lekarstwo.

Jerzy Chromik: I jak to wspominasz?

Sebastian Mila: Byłem niedaleko drużyny. Podglądałem treningi. Słuchałem ich opowieści. Przekazywali, jak się czują i jakie emocje im towarzyszą.

Jerzy Chromik: Sprawdziłeś się podczas Euro...

Sebastian Mila: Myślisz, że było dobrze?

Jerzy Chromik: Środowisko się zachwycało. Przed kolejną wielką imprezą zgłosiła się TVP. Było więcej propozycji?

Sebastian Mila
Sebastian Mila © Wikipedia | Picasa

Sebastian Mila: Miałem kilka innych możliwości.

Jerzy Chromik: Internet?

Sebastian Mila: Tak. Rozmawiałem z "Przeglądem Sportowym". Mieliśmy kilka pomysłów.

Jerzy Chromik: Na Woronicza dostałeś propozycję bycia na wyłączność?

Sebastian Mila: Jadę z ekipą telewizyjną do Soczi. Podpisałem umowę.

Jerzy Chromik: Jako piłkarz odmówiłeś kiedykolwiek wywiadu?

Sebastian Mila: Nie.

Jerzy Chromik: Miałeś kłopot z nazwiskiem?

Sebastian Mila: Długo nie miałem żadnej ksywki. Każdy zwracał się do mnie po nazwisku. Na boisku najfajniejsze było "Roger". Pojawiło się w Gdańsku. Chodziło oczywiście o Rogera Millę.

Jerzy Chromik: A później?

Sebastian Mila: "Milowy".

Jerzy Chromik: A kiedy najbardziej "kochano" Milę? Po golu z Niemcami?

Sebastian Mila: Myślę, że tak. Nie broniłem się przed mediami. Cieszyłem się razem z nimi.

Jerzy Chromik: Jest coś, czego nie powiedziałeś jeszcze o tym golu?

Sebastian Mila: Mogę dodać, że kiedy masz 33 lata, to nie wierzysz, że taki gol może się przytrafić. Kiedy powtarzam, że tamta bramka jest nas wszystkich, to niektórzy myślą, że mówię pod publikę. Tak nie jest. Siostra mówiła mi, że obcy rzucali się sobie w ramiona. To była i jest bramka nas wszystkich!

Wybrane dla Ciebie