W tym artykule:
12 sierpnia 1936 roku polscy koszykarze mieli rozegrać w Berlinie najważniejszy mecz w historii młodej wówczas reprezentacji. Stawką spotkania z Peru był awans do olimpijskiego półfinału. Polacy jednak ani razu nie rzucili w kierunku kosza. Peruwiańczycy nie pojawili się bowiem na boisku, ponieważ ich kraj wycofał całą ekipę z igrzysk. Powodem nie był spór związany z koszykówką, ale zdarzenia w innej dyscyplinie.
Piłkarski cyrk
Kilka dni wcześniej piłkarze Peru pokonali po dogrywce Austrię. Przegrani zaprotestowali przeciwko wynikowi, a FIFA nakazała powtórzenie spotkania. Sprawa przerodziła się w konflikt, który dotarł aż do prezydenta Peru. Jego skutkiem było między innymi to, że polska reprezentacja koszykarzy znalazła się w najlepszej czwórce igrzysk bez rozegrania ćwierćfinału.
Koszykówka w Berlinie debiutowała jako pełnoprawna konkurencja olimpijska. Mecze rozgrywano na odkrytych kortach tenisowych Reichssportfeldu, a w turnieju uczestniczyło 21 reprezentacji. Pierwsze dwie rundy rozgrywano w systemie podwójnej eliminacji, więc jedna porażka nie oznaczała jeszcze końca zawodów.
Polacy szybko przekonali się, jak ważny był ten przepis. Na inaugurację przegrali z Włochami 28:44, lecz otrzymali wolny los w repasażu. W kolejnej rundzie ulegli Japonii 31:43. Później pokonali Łotwę 28:23, a następnie Brazylię 33:25 i znaleźli się w ćwierćfinale.
Peru radziło sobie bardzo dobrze. Wygrało z Egiptem 35:22 i Chinami 29:21, a później otrzymali wolny los. Do ćwierćfinału z Polską przystępowaliby jako drużyna niepokonana.
Tyle że wybuchła awantura w turnieju piłkarskim.
Protest Austrii był punktem kulminacyjnym wydarzeń. Oficjalny raport podawał, że podczas meczu widzowie wtargnęli na boisko, a jeden z nich miał kopnąć austriackiego piłkarza. FIFA uznała, że nie można było zapewnić normalnych warunków rywalizacji, i zdecydowała o powtórzeniu spotkania.
Sprawę widziała strona peruwiańska. Przedstawiciele Peru argumentowali, że nawet gdyby potwierdziło się wtargnięcie kibica i zaatakowanie Austriaka, odpowiedzialności nie można było przerzucać na drużynę. Ich zdaniem za porządek na stadionie odpowiadali organizatorzy, a reprezentacja Peru wygrała zgodnie z przepisami.
FIFA obstawała jednak przy swoim, a powtórzony mecz miał zostać rozegrany bez publiczności.
Peru odmówiło.
Konsekwencje
Spór bardzo szybko przestał być wyłącznie sportowy. W Limie rozpoczęły się demonstracje przeciwko decyzji FIFA. Tłum obrzucił kamieniami budynek niemieckiego konsulatu, a z konsulatu austriackiego zerwano flagę olimpijską. Demonstranci mieli następnie przejść pod rezydencję prezydenta Óscara Benavidesa.
Benavides wystąpił do zgromadzonych i zapowiedział zdecydowaną obronę "honoru sportowego Peru". Prasa donosiła również o decyzji o wycofaniu całej peruwiańskiej ekspedycji z igrzysk. W kraju napięcie było na tyle duże, że według prasowych relacji niemieckie statki znajdujące się w porcie Callao ogłosiły bojkot portu, a niemiecka kolonia w Peru apelowała do Berlina o znalezienie rozwiązania konfliktu.
Dla peruwiańskich koszykarzy oznaczało to koniec turnieju, choć sami nie mieli z całą sprawą nic wspólnego. Wygrali oba swoje mecze i sportowo nadal pozostawali w walce o medal.
Ćwierćfinał Polska–Peru nie został rozegrany. Oficjalne zestawienia olimpijskie zapisują po prostu zwycięstwo Polski walkowerem.
Następnego dnia Polacy wyszli już na boisko w półfinale. Rywalem była Kanada. Tutaj żadnego prezentu nie było. Kanadyjczycy wygrali zdecydowanie 42:15. W drugim półfinale Stany Zjednoczone pokonały Meksyk 25:10.
Polsce pozostał mecz o brąz. 14 sierpnia Meksykanie prowadzili do przerwy 23:8 i zwyciężyli 26:12. Biało-czerwoni zakończyli więc igrzyska na czwartym miejscu.
Rezultat pozostał najlepszym olimpijskim osiągnięciem polskich koszykarzy. Co ciekawe, drużyna zakończyła cały turniej z bilansem dwóch zwycięstw i czterech porażek w faktycznie rozegranych spotkaniach. Do półfinału doprowadziły ją specyficzny system pierwszych rund, zwycięstwa nad Łotwą i Brazylią oraz seria zdarzeń, której przed igrzyskami absolutni nikt w reprezentacji nie mógł przewidzieć…