41. urodziny Luki Modricia, piłkarza z trudnym dzieciństwem

41 lat kończy dziś Luka Modrić. Piłkarz wybitny. Fenomen fizyczny i mentalny. I człowiek, którego charakter ukształtowało piekielnie ciężkie dzieciństwo.

Luka ModrićLuka Modrić
Źródło zdjęć: © Wikipedia | Tasnim News Agency, CC BY 4.0
Tomek Sowa

Jakub Kubielas, autor książki "Ogniste serca. Opowieść o chorwackim futbolu" od Wydawnictwa SQN, której historiasportu.info jest patronem medialnym, poświęcił tamtemu okresowi w życiu Luki kilka zdań. Jakże ciekawych…

"Synku, ucałuj dziadka"

"Był grudzień 1991 roku, wojna pomiędzy Chorwatami i Serbami weszła już w bardzo poważną fazę. Wioska Kvartirić, sąsiadująca z osadą Modrići, niedaleko Zatonu Obrovackiego – wszystkie te miejsca leżą niespełna 40 minut jazdy od Zadaru, gdzie sześć lat wcześniej urodził się Luka Modrić. Tam Serbowie zamordowali jego dziadka, Lukę Modricia seniora. Sześćdziesięcioletni pracownik drogowy wracał z wypasu kóz, gdy nieopodal domu, na który cała rodzina mówiła "górny dom", napotkał paramilitarny oddział dowodzony przez jugosłowiańskiego milicjanta z nieodległego Obrovica, Zeljko Badzę. Bez żadnego powodu człowiek, który miał pilnować porządku, a w momencie wybuchu konfliktu stanął zbrojnie po serbskiej stronie, zastrzelił niewinnego starszego człowieka. Następnie Badza udał się do pobliskiej wioski Meki Doci i zamordował kolejnych sześciu Chorwatów. W 2024 roku chorwacka prokuratura postawiła mordercy zarzuty. Dlaczego tak późno? Od 10 lat człowiek ten przebywa w Australii. Dla chorwackiego wymiaru sprawiedliwości jest zatem praktycznie nieuchwytny. Takich historii po obu stronach konfliktu, który formalnie zgasł 30 lat temu, a tak naprawdę ciągle się tli, do dziś jest mnóstwo.

Mały Luka Modrić spędzał z dziadkiem, ojcem swojego ojca, mnóstwo czasu. Uwielbiał go, z wzajemnością. Gdy do "dolnego domu" w Zatonie Obrovackim, gdzie chłopiec mieszkał z rodziną, przyniesiono ciało zamordowanego seniora rodu, Stipe Modrić zaprowadził syna do trumny.

"Synku, ucałuj dziadzia" – powiedział. Luka nie do końca rozumiał, co się stało.

Mały Luka z dziadkiem
Mały Luka z dziadkiem © archiwum rodzinne Luki Modricia

Po tej tragedii rodzina została skazana na los uchodźców wojennych. "Górny dom" – albo to co z niego zostało – wciąż stoi przy zakręcie pnącej się drogi, na stokach Welebitu. To ruiny niewielkiego kamiennego domu i zabudowań, wokół których wicemistrz świata spędzał dzieciństwo. Wkrótce po dramatycznym zdarzeniu budynek został częściowo spalony. Do dziś wielu zastanawia się, dlaczego Luka Modrić się nim nie zajął. Powodów jest kilka. Po pierwsze – dom jest własnością państwową, należał do przedsiębiorstwa, w którym pracował jego dziadek. Nie istnieje już ani tamto przedsiębiorstwo, ani tamto państwo. Jest nowe, lecz – jak twierdzi piłkarz – formalnie niewiele da się zrobić, choć bardzo by chciał. Po drugie – teren do dziś nie został rozminowany. Miny, rzecz jasna, założyli Serbowie. I wreszcie po trzecie, być może najważniejsze: mówi się, że gwiazdor Milanu po prostu nie chce tam wracać. Zbyt wiele bólu wiąże się z tym miejscem. Prawdzie Sipe Modrić postawił w miejscu śmierci ojca pamiątkową tablicę, a Luka często przy niej staje i wspomina chwile spędzone z dziadkiem, lecz wspomnienia wciąż bolą.

"Choć jestem jeszcze mały, spotkało mnie już wiele przykrych chwil. Powoli uczę się zostawiać za sobą strach przed wojną i bombardowaniami. Jest jednak jedno wydarzenie, którego nigdy nie zapomnę. Cztery lata temu czetnicy zabili mojego ukochanego dziadka. Wszyscy płakali, a ja nie potrafiłem pojąć, że mojego najdroższego dziadka już nie ma. Zastanawiałem się, czy ci, którzy to zrobili, byli w ogóle ludźmi – pisał w szkolnym wypracowaniu dziesięcioletni Luka Modrić.

Jego nauczycielka z zadarskiej szkoły, Maja Grbić, była tak poruszona treścią pracy, że zachowała ją w swoim archiwum. Po latach, gdy jej uczeń stał się gwiazdą światowego futbolu, tekst trafił do mediów. Jest przejmujący, a nawet abstrahując od jego przekazu, świadczy o nieprzeciętnej wrażliwości i inteligencji autora".

Artykuł jest fragmentem książki "Ogniste serca" J. Kubielasa © materiały wydawcy
Wybrane dla Ciebie