Złotymi czasami tej, wydawać by się mogło, dziwnej dyscypliny były rządy Adolfa Hitlera. To właśnie on zamarzył sobie, by stał się on konkurencją olimpijską, kosztem tej tradycyjnej odmiany. A skoro wódz chciał…to tak się stało. W czasie berlińskich igrzysk (1936) zaliczył swój debiut.
Dla Hitlera i jego świty Feldhandball stał się też świetnym narzędziem propagandowym. Przecież
w decydującym o złocie meczu, naprzeciw siebie wybiegły dwie reprezentacje: niemiecka
i austriacka. Dwie nacje idealne. Ukochane przez Führera. Ponoć na trybunach zasiadło wtedy 100 000 osób. Piłkarze z Niemiec zwyciężyli 10-6 i zostali mistrzami olimpijskimi.
Po II wojnie światowej dyscyplina ta powoli umierała. Na nic zdały się próby jej reanimacji poprzez stworzenie ligi, czy organizację mistrzostw świata. Mniej więcej w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia stała się dyscypliną niszową, w którą do dziś grywają nie całe rzesze jak chciał Hitler,
a nieliczni pasjonaci.
Czym różnił się od wersji halowej?
➡ Miejscem rozgrywania spotkań – mecze rozgrywano na otwartych stadionach, niekiedy grywając na pełnowymiarowych boiskach piłkarskich.
➡ Ilością zawodników – drużynę tworzyło jedenastu, a nie sześciu graczy.
➡ Wymiary bramki – wersja stadionowa wykorzystała bramkę piłkarską.