Edward Jancarz – gorzowska legenda
Wierność w sporcie jest cnotą coraz rzadziej spotykaną. W historii polskiego żużla, w historii Stali Gorzów Wielkopolski był jednak zawodnik, któremu cecha ta nie była obca. Edward Jancarz – facet, którego serce pompowało żółto-niebieską krew. 21 lat jeździł dla „Stalowców”. Nie mogło być jednak inaczej…
Miał zaledwie sześć lat, gdy pierwszy raz zasiadł na trybunach gorzowskiego stadionu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Żużel wypełnił jego życie. Jego siostra Grażyna tak wspomina jego stosunek do tego sportu:
Kwestią czasu było, kiedy szczupły chłopak dosiądzie motocykl. Gdy już to zrobił… oszołomił wszystkich. Jego odwaga, technika i talent ujawniły się natychmiast. W 1965 roku zadebiutował w ekstraklasie. Z każdym okrążeniem zjednaływał sobie kibiców. Sympatia nie brała się jednak z niczego. „Eddy” wprowadził Gorzowian na salony. Zdobywał drużynowe tytuły, łapał punkty, dwukrotnie został indywidualnym mistrzem kraju (1975, 1983). Dość wcześnie upomniała się o niego reprezentacja, dla której również stał się bezcenny; zdobył chociażby cztery medale mistrzostw świata par. Od 1977 roku ścigał się również na brytyjskich torach, w barwach Wimbledon Dons. O Edku Anglicy śpiewali piosenki. Tam też stał się legendą. W 1986 roku zorganizował w swoim ukochanym mieście pożegnanie. 6 lat później to samo miasto żegnało go na jednym z cmentarzy.
11 stycznia 1992 roku Edward Jancarz zginął od ciosów kuchennym nożem. Sprawczynią okazała się druga żona żużlowca. Do dziś wielu twierdzi, że kobieta działała w amoku, broniąc się. Przeciwnicy tej teorii również mają swoje argumenty. Jak naprawdę było? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Tajemnicą poliszynela było jednak, że po zakończeniu kariery „Eddy” nie mógł znaleźć sobie miejsca. Często zaglądał do kieliszka. Marek Cieślak, słynny polski trener i kolega Jancarza, tak wspomina jego dalsze, pozasportowe losy:
Spoczął na Cmentarzu Komunalnym w Gorzowie Wielkopolskim. Fani Stali nie zapomnieli o nim. Jego bezgraniczne oddanie pośmiertnie nagrodzono: jako pierwszy żużlowiec na świecie doczekał się pomnika, stadion i jedna z gorzowskich ulic nosi jego imię. Zawodnicy ścigają się w memoriale jego imienia.
Źródło cytatów: