Pierwszy polski mistrz świata, który dowodził pociągiem pancernym. Historia Andrzeja Matuszaka

Miał 23 lata, gdy we Lwowie pokonał najlepszych strzelców świata. Przed wojną seryjnie zdobywał mistrzostwa Polski i bił rekordy kraju. We wrześniu 1939 roku zamiast na strzelnicy znalazł się na froncie, gdzie dowodził kompanią i improwizowanym pociągiem pancernym...

Andrzej MatuszakAndrzej Matuszak
Źródło zdjęć: © domena publiczna | Narodowe Archiwum Cyfrowe
Tomek Sowa
Polski Związek Strzelectwa Sportowego - patron cyklu © własne

W niemieckiej niewoli nauczył się malować. Po powrocie do kraju znów chwycił za broń sportową, zdobywał medale i pomagał odbudowywać polskie strzelectwo. Andrzej Matuszak należał do najwybitniejszych zawodników w historii tej dyscypliny, choć dziś jego nazwisko pozostaje znane głównie fanom strzelectwa sportowego.…

Lwów. 154 punkty, których wcześniej nie było

Jest początek września 1931 roku. Lwów na kilka dni staje się jednym z najważniejszych punktów na sportowej mapie Europy. Od 30 sierpnia do 6 września rozgrywane są tam mistrzostwa świata w strzelectwie. Według relacji ówczesnej prasy do miasta przyjechało około 400 zawodników reprezentujących 18 państw. Dla polskiego strzelectwa to impreza szczególna: z silną reprezentacją gospodarzy i z ambicją udowodnienia, że kraj, który odzyskał niepodległość zaledwie trzynaście lat wcześniej, może rywalizować z największymi potęgami tej dyscypliny.

Jedną z konkurencji jest strzelanie z karabinu wojskowego na 300 metrów. Regulamin przewiduje dodatkowy, niezwykle istotny dla gospodarzy element: zawodnicy wszystkich państw mają korzystać z broni produkcji polskiej - karabinu Mauser wz. 29 kalibru 7,9 mm. Nie tylko strzelcy, ale także polska broń przechodzi we Lwowie międzynarodowy egzamin. Ówczesne "Czasopismo Ilustrowane" podkreślało wprost, że wszystkie reprezentacje musiały strzelać z polskiego Mausera.

W konkurencji trzech postaw najlepszy okazuje się Szwajcar Karl Zimmermann. Ale w strzelaniu stojąc niespodziewanie wszystkich pokonuje 23-letni Polak. To plutonowy podchorąży Andrzej Matuszak.

Uzyskuje 154 punkty. Fin Uno Weckström zdobywa 149. Tyle samo ma Zimmermann. Pięć punktów przewagi w takiej rywalizacji oznacza niekwestionowane zwycięstwo.

W Polsce sukces zostaje zauważony natychmiast. Wojskowy tygodnik "Wiarus", relacjonując zawody, informował:

"Polak plut. podch. Matuszak został mistrzem świata w strzelaniu z postawy stojącej".

Nie był to przy tym medal zdobyty w konkurencji o marginalnym znaczeniu. Strzelanie z karabinu wojskowego miało w ówczesnej Europie rangę nie tylko sportową. Dyscyplina była silnie związana z wojskiem, szkoleniem rezerw i organizacjami paramilitarnymi, a wyniki najlepszych zawodników analizowano także w czasopismach wojskowych.

Matuszak został pierwszym Polakiem, który wywalczył indywidualny tytuł mistrza świata w strzelectwie. Ba, oficjalne zestawienie medalistów PZSS rozpoczyna polskie złote medale mistrzostw świata właśnie od Lwowa w 1931 roku i wyniku 154 punktów Andrzej Matuszaka. Na tych samych zawodach Polska odniosła również inne wielkie sukcesy, ale dla historii rodzimego strzelectwa to nazwisko młodego podchorążego stało się jednym z symboli lwowskich mistrzostw.

Z Zamojszczyzny do krajowej czołówki

Andrzej Matuszak urodził się 4 lutego 1908 roku w Majdanie Krynickim na Zamojszczyźnie. Uczył się w gimnazjum w Zamościu, a ze strzelectwem związał się w młodości. Już w 1927 roku zdobył mistrzostwo powiatu zamojskiego, a w latach 1928–1929 kierował sekcją strzelecką przy swoim gimnazjum. Później wybrał zawodową służbę wojskową.

Andrzej Matuszak nie był zawodnikiem anonimowym. W czerwcu 1930 roku "Dziennik Bydgoski", relacjonując mistrzostwa Wojska Polskiego, informował, że kapral podchorąży Andrzej Matuszak został mistrzem wojska w strzelaniu z broni wojskowej w postawie leżącej, uzyskując 157 punktów. Rok przed Lwowem znajdował się więc w ścisłej czołówce strzelców.

Latem 1931 roku startował również w VI Narodowych Zawodach Strzeleckich we Lwowie. Należał do czołowych zawodników zarówno w strzelaniu z karabinu wojskowego, jak i broni dowolnej. Nie był może jeszcze bohaterem pierwszych stron sportowej prasy. Kilka tygodni później wszystko się zmieniło…

Rekord Polski i mistrzostwa w różnych konkurencjach

W 1934 roku "Przegląd Piechoty" opublikował szczegółowe rezultaty zawodów strzeleckich. Nazwisko "Matuszak" pojawia się w nich wielokrotnie. W konkurencji z polskiego karabinka małokalibrowego osiągnął 379 punktów, zdobył mistrzostwo Polski i ustanowił rekord kraju. Wyprzedził Stefana Boye, który uzyskał 378 punktów, oraz Szczygielskiego z wynikiem 377. Nie specjalizował się więc wyłącznie w jednej konkurencji, w której przypadkiem trafił mu się znakomity dzień we Lwowie. Strzelał z różnych rodzajów broni, na różnych dystansach i z różnych postaw.

W maju 1935 roku wymieniano go w zaledwie sześcioosobowej grupie strzelców przygotowywanych z myślą o rywalizacji międzynarodowej i olimpijskiej. Obok niego znaleźli się m.in. Władysław Rutecki i Kazimierz Golański. Grupę określano mianem wieloboistów, zawodników, którzy mieli reprezentować wysoki poziom w kilku konkurencjach.

Andrzej Matuszak
Andrzej Matuszak © Zamościopedia

Jeszcze bardziej wymowny był rok 1936. Podczas zawodów o mistrzostwo Polski w Wilnie porucznik Matuszak zwyciężył nie tylko z broni długiej. W pistolecie wojskowym uzyskał 187 punktów i zajął pierwsze miejsce, natomiast w pistolecie sportowym wygrał wynikiem 349 punktów. Strzelec, który został mistrzem świata z karabinu, potrafił więc zdobywać krajowe tytuły również z pistoletu.

Najbardziej imponujące zestawienie pochodzi jednak z kolejnego sezonu.

Wilno 1937. Matuszak zgarnia główne nagrody

Narodowe Zawody Strzeleckie w Wilnie w 1937 roku były wielką imprezą. Uczestniczyło w nich około 750 zawodników, zużyto około pół miliona sztuk amunicji , a podczas rywalizacji ustanowiono aż dwanaście nowych rekordów Polski i osiem kolejnych wyrównano. W tej ogromnej stawce Andrzej Matuszak należał do absolutnie najważniejszych postaci.

W karabinie wojskowym na 300 metrów w trzech postawach zdobył pierwsze miejsce z wynikiem 501 punktów na 600 możliwych. W broni długiej dowolnej bez optyki, również na 300 metrów i w trzech postawach, zwyciężył wynikiem 526 punktów na 600. W konkurencji karabinka sportowego w trzech postawach uzyskał 1134 punkty na 1200 i ponownie znalazł się na pierwszym miejscu. Wygrywał również klasyfikacje poszczególnych postaw. Ówczesna prasa przedstawiała go już nie jako sportowe objawienie, ale jako uznanego championa..

Również w 1938 roku pozostawał w czołówce. Podczas XIII Narodowych Zawodów Strzeleckich w Krakowie osiągał najlepsze rezultaty m.in. z karabinu sportowego i broni małokalibrowej. Gdy wybuchła wojna, miał dopiero 31 lat. Sportowa kariera wciąż mogła trwać.

Historia potoczyła się jednak inaczej…

Mistrz świata idzie na wojnę

Andrzej Matuszak był nie tylko sportowcem, ale zawodowym oficerem Wojska Polskiego. W 1939 roku służył w 2. Morskim Pułku Strzelców, jednym z oddziałów odpowiedzialnych za lądową obronę Wybrzeża. Przed wojną, jeszcze w strukturze 2. Morskiego Batalionu Strzelców, był dowódcą 2. kompanii. Po mobilizacji i rozwinięciu jednostki do pułku we wrześniu dowodził 5. kompanią II batalionu.

W pierwszych dniach kampanii wrześniowej otrzymał jednak dodatkowe, dość nietypowe zadanie.

W Gdyni zbudowano prowizoryczny pociąg pancerny. Nie był to klasyczny, ciężko opancerzony skład wojskowy. Wagony towarowe zabezpieczono arkuszami blachy oraz skrzyniami wypełnionymi piaskiem; w podobny sposób osłonięto lokomotywę. Pociąg miał wesprzeć polskie działania na kierunku Wielki Kack–Osowa i odciągnąć uwagę Niemców od głównego natarcia. Dowództwo składu powierzono porucznikowi Andrzejowi Matuszakowi.

W nocy z 3 na 4 września 1939 roku skład ruszył do akcji. Doświadczenie sportowego strzelca może i mogło pomóc, ale po latach mierzenia do tarczy Matuszak znalazł się na linii frontu. Tu presja miała już zupełnie inny ciężar.

Prowizoryczne opancerzenie okazało się niewystarczające. Podczas powrotu w rejonie Wielkiego Kacka pociąg został ostrzelany z niemieckich karabinów maszynowych i obrzucony granatami. Kilku żołnierzy zostało rannych. Dowódca zarządził odwrót. Następnego dnia skład wycofano. Doświadczenia z tej akcji miały znaczenie przy konstruowaniu kolejnych improwizowanych składów używanych przez obrońców Wybrzeża.

Następnie Adam Matuszak bronił Gdyni. Po zakończeniu walk dostał się do niemieckiej niewoli i pozostał w niej do końca wojny.

Tak rozpoczął się kolejny, najmniej spodziewany rozdział jego życia. W niewoli Matuszak trafił m.in. do obozu w Neubrandenburgu. Tam zainteresował się malarstwem -według zachowanych relacji jeńcy zdobyli farby i pomieszczenie, w którym urządzono pracownię, a zajęcia prowadził sławny malarz ekspresjonista Marian Szyszko-Bohusz.

To nie był jedynie sposób na zabicie czasu w niewoli. Malarstwo pozostało z nim na resztę życia. Po powrocie do Polski brał udział w wielu wystawach Szczególnie intensywnie tworzył po zakończeniu kariery wojskowej. Jego obrazy do dziś krążą na rynku dzieł sztuki.

Po sześciu latach znów o nim pisano

Wojna zabrała Matuszakowi najlepsze sportowe lata. Gdy wybuchła, miał 31 lat. Gdy wrócił do Polski, zbliżał się do czterdziestki. Dla większości zawodników oznaczałoby to właściwie koniec poważnej kariery.

Ale nie dla niego.

24 lipca 1947 roku "Przegląd Sportowy" opublikował tekst pod znamiennym tytułem "Strzelać można - nie tylko do ludzi. Polski sport strzelecki wraca na arenę". Artykuł przypominał przedwojenne tradycje dyscypliny i sukces we Lwowie:

"Młody zawodnik polski, podchorąży Matuszak Andrzej zdobywa w silnej konkurencji zagranicznej mistrzostwo świata".

Kilka zdań dalej redaktor zaznaczał, że dawny mistrz jest teraz majorem i nadal zalicza się do najważniejszych postaci rodzimego strzelectwa sportowego.

W 1946 roku Andrzej Matuszakna poważnie włączył się w reaktywowanie struktur polskiego strzelectwa sportowego. Pod koniec lat 40. współtworzył także sekcję strzelecką CWKS Legia Ale nie ograniczył się do roli działacza czy trenera, w dalszym ciągu był czynnym zawodnikiem.

Podczas pierwszych wielkich powojennych zawodów o mistrzostwo Polski w 1950 roku zdobywał medale w całej gamie konkurencji: z karabinu wojskowego, karabinka sportowego oraz pistoletu. W części z nich sięgał po złoto, w innych po srebro. Dwadzieścia lat po pierwszych sukcesach nadal potrafił pokonać krajową czołówkę!

Jeszcze w 1951 roku uczestniczył w Spartakiadzie, a jednocześnie występował już jako ekspert i popularyzator swojej dyscypliny. W miesięczniku "Kultura Fizyczna" ukazał się jego obszerny tekst "Strzelectwo sportowe na Spartakiadzie". Dawny mistrz świata analizował poziom zawodów, organizację szkolenia i perspektywy rozwoju strzelectwa.

Książka "Strzelanie" napisana przez Matuszaka
Książka "Strzelanie" napisana przez Matuszaka © domena publiczna

Rok później zrobił kolejny krok. W 1952 roku ukazała się jego książka "Strzelanie", wydana przez Główny Komitet Kultury Fizycznej i Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej w serii "Popularna Biblioteczka Sportowa". Publikacja liczyła 118 stron i miała charakter szkoleniowy. W ten sposób chciał przekazać doświadczenie młodszym pokoleniom strzelców.

Jego ostatnie medale mistrzostw Polski przypadały na początek lat 50. Później koncentrował się przede wszystkim na pracy szkoleniowej i organizacyjnej. Pozostał związany z Legią, działał także w strukturach polskiego strzelectwa. Sport, który rozpoczął uprawiać jeszcze jako uczeń w latach 20., zajmował ważne miejsce w jego życiu przez kilka dekad.

Zmarł 25 września 1998 roku, mając 90 lat.

25 września 2026 roku minęło 28 lat od jego śmierci.

Wybrane dla Ciebie