Od premiery książki „Aniołowie o brudnych twarzach” Jonathana Wilsona – autora chociażby Bramkarz czyli outsider – minęło już trochę czasu. Dzięki temu, zdążyłem przemyśleć wiele spraw i nie opisywać tej pozycji na świeżo.

 

Autor, znany ze świetnego języka, opowiada o Argentynie. Nie jest to tylko  historia tamtejszej piłki nożnej. Sporo dowiadujemy się także o samym kraju, ludziach, kulturze czy polityce. Czego by tutaj nie napisać – dzisiaj jest to naród wielkich, niespełnionych nadziei. Wydawnictwo „SQN” wykonało świetny ruch, decydując się na publikację tej pozycji. Książka jest swoistą „cegłą” w atrakcyjnej oprawie graficznej. Nie czyta się jednak jednym tchem. Spowodowane jest to w dużej mierze ogromem informacji. Ale czego moglibyśmy się spodziewać po ponad 600-stronicowej „biblii” argentyńskiego futbolu? Według mnie, najlepiej czyta się ją etapami, aby wszystko sobie na spokojnie poukładać. Wertując ją, odnosiłem podobne wrażenie do tego, gdy  przewracałem ostatnią kartkę „Futebol” Alexa Bellosa: wiele ciekawych informacji, ale ciężkich do zapamiętania. Ciągle dryfujemy pomiędzy wątkami piłkarskimi, politycznymi, społecznymi i kulturalnymi, co przy kilkugodzinnym czytaniu zwyczajnie może się pomieszać lub wypaść z pamięci.

W zbiorze anegdot, niesamowitych opowieści, znajdziemy też nieco nudniejsze fragmenty. Przykład? Opisy niektórych spotkań piłkarskich. Jednak nie jest to dużą wadą, patrząc na objętość i zbiór innych – zajmujących historii. Z książki dowiemy się m.in. dlaczego kibice Albicelestes przeklinają rok 1958? Albo jak to możliwe, że w czasach terroru zdołali odnieść jeden z największych sportowych sukcesów? Niepodrabialne i wciągające są również fragmenty dotyczące Diego Maradony. Nie tylko z boiskowego punktu widzenia. O tym, że „Boski Diego” wiódł ciekawe życie pozasportowe wiedzą wszyscy. Ale co takiego  dokładnie robił? Tu już pole do popisu mają nieliczni. W książce Wilson opisał kilka sytuacji, w których piłkarska paranoja argentyńskiego geniusza miesza się z poczuciem krzywdy. Wszystko to doprawione jest narkotykami i gwarnymi imprezami. Autor nie pomija jednak tego co najistotniejsze – ogromnego, niespotykanego talentu Maradony.

Diego Maradona, Pele i Platini

 

Czy warto kupić książkę „Aniołowie o brudnych twarzach”? Zdecydowanie tak. Będzie ona zajmować szczególnie miejsce na biblioteczce każdego pasjonata futbolu, ale nie tylko. Jest to bowiem historia Argentyny widziana z perspektywy piłkarskiego kibica. Do tego napisana  świetnym językiem. Widać to z resztą od pierwszych akapitów. Dodatkowo, polskie tłumaczenie – autorstwa Michała Okońskiego – jest wyśmienite! Gdyby, każda nacja, posiadała takiego pisarza jak  Wilson, historia futbolu byłaby nie tylko obszerniejsza i wieloaspektowa. Byłaby po prostu jeszcze piękniejsza.


Tytuł: Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny

Autor: Jonathan Wilson

Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 608 i 2x8( zdjęcia )

Ocena: 9/10


 

Mariusz Zięba

Mariusz Zięba

autor

Obserwator niemieckiego futbolu. Kibic 1. FC Köln i Lecha Poznań. Kobieca piłka, również skoki narciarskie i książki sportowe. Piszę dla www.rfbl.pl

Podziel się: