"Asekuracja". Niezwykła akcja Pete'a Shoeninga na K2 

Pete Shoening wyruszył z grupą himalaistów, by zdobyć K2. Był rok 1953. Mężczyźni nie zdobyli szczytu, bo po drodze przytrafił się wypadek...

K2, góra, na której Pete Shoening uratował kolegówK2, góra, na której Pete Shoening uratował kolegów
Źródło zdjęć: © Wikipedia | Umer Ilyas
Tomek Sowa

W tym artykule:

Lato roku 1953.

Ośmiu amerykańskich wspinaczy przyjechało pod K2 z zamiarem dokonania pierwszego wejścia na drugą najwyższą górę świata. Ekspedycją kierował lekarz i doświadczony himalaista Charles Houston. Zespół był niewielki, przynajmniej jak na ówczesne standardy. Wspinał się bez dodatkowego tlenu i na początku sierpnia znalazł się na wysokości około 7600–7800 metrów. Do szczytu brakowało stosunkowo niewiele. Nagła zmiana pogody sprawiła jednak, że ekspedycja zatrzymała się w namiotach.

Przez około dziesięć dni wiatr i śnieg nie pozwalały kontynuować podróży. Zapasy prędko malały, a ludzie słabli. 27-letni geolog Art Gilkey nagle stracił przytomność. Houston rozpoznał u niego zakrzepicę, a co się z nią wiąże: skrzepy powstałe w nodze mogły przedostać się do płuc i zabić go w każdej chwili. Decyzja była natychmiastowa i bardzo empatyczna. Szczyt miał zaczekać, bo ważniejsze było życie kompana…

"To był koniec"

Problem polegał na tym, że chory nie mógł chodzić. Owinięto go w śpiwór i resztki zniszczonego namiotu, tworząc prowizoryczne nosze. 10 sierpnia, podczas zamieci, zespół zaczął opuszczać go stromym Żebrem Abruzzi. Poniżej znajdował się lodowiec Godwin-Austen. Robert Bates wspominał, że był taki moment, w którym pod wspinaczami nie było już niczego, co mogłoby zatrzymać ewentualny upadek. I właśnie wtedy… George Bell stracił równowagę!

Mężczyzna poleciał w dół i pociągnął Tony'ego Streathera. Ich lina uderzyła w linę, na której znajdowali się Houston i Bates. Oni także zostali "wyrwani" ze stanowisk. Następnie system lin zahaczył o Dee Molenaara. W jednej chwili aż pięciu ludzi spadało po stromym zboczu. Robert Bates nie miał wątpliwości, co będzie dalej.

"Wiedziałem, że nic nas nie zatrzyma. To był koniec".

Nie wiedział, że nieco wyżej stał 26-letni Pete Schoening, który asekurował Gilkeya. W pewnym momencie, widząc co się dzieje, zaparł drewniany czekan w śniegu, blisko skały, a liny poprowadził przez biodro. Tym sposobem, gdy w trakcie wypadku plątały się kolejne liny, całe obciążenie trafiło na jego stanowisko.

Co najważniejsze czekan i Pete wytrzymał!

W książce "Buried in the Sky" opisano to zdarzenie tak:

"Nad nimi stał Pete Schoening, 26-latek z Seattle. Zerwał się na równe nogi i chwycił linę przymocowaną do Gilkeya, który – z pomocą holowników, splątań i zakotwiczeń - został również połączony z pięcioma spadającymi wspinaczami. Shoening owinął linę wokół biodra i zakotwiczył drewniany trzonek czekana za skałą. Lina szarpnęła Shoeninga, ale czekan trzymał i jednocześnie zacisnął linę. Jakimś cudem ta nie pękła, a Schoening powstrzymał pęd pięciu spadających mężczyzn, dźwigając jednocześnie ciężar noszy Gilkeya. Alpiniści nazywają ten wyczyn Cudem Bealy’ego".

Nie czuł się bohaterem

Lecący w dół wspinacze zatrzymali się. Doktor Houston był nieprzytomny i miał uraz głowy. Bell stracił rękawice, a jego dłonie zaczynały marznąć. Molenaar mocno krwawił. Ale – co najistotniejsze - wszyscy żyli! Amerykański Klub Alpejski określił później tą akcję jako "The Belay", czyli "Asekurację". Do dziś jest to jeden z najsłynniejszych ratunków w historii alpinizmu…

Pete nigdy nie budował wokół tamtych wydarzeń swojej legendy. Tłumaczył później, że w górach pewne rzeczy robi się automatycznie:

"Robisz to, gdy jest konieczne, nie zastanawiając się jak ani dlaczego".


WIDEO
The Young Climber Who Saved his Entire Team on K2 

Historia miała jednak tragiczny finał. Gilkey został przytwierdzony do stoku, gdy pozostali przygotowywali schronienie. Kiedy po niego wrócili, zniknął. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie mówi o lawinie. Później pojawiła się również hipoteza, że świadomie się uwolnił, by nie narażać kolegów, choć nigdy jej nie udowodniono. Jego szczątki odnaleziono dopiero 40 lat później, w 1993 roku, niedaleko bazy pod K2.

Za swój bohaterski czyn Amerykański Klub Alpejski w 1981 roku przyznał bohaterowi nagrodę im. Davida A. Sowlesa. W uzasadnieniu uznano go za "alpinistę, który wyróżnił się bezinteresownym poświęceniem, narażając się na ryzyko osobiste lub poświęcenie ważnego celu, udzielając pomocy innym wspinaczom znajdującym się w niebezpieczeństwie w górach".

Zaś czekan, który utrzymał ciężar trafił do muzeum.

Wybrane dla Ciebie