Bitwa Carmen 1988. Katarina Witt vs Debi Thomas

Rok 1988, igrzyska olimpijskie w Calgary i pojedynek, który przeszedł do historii jako "Bitwa Carmen". Katarina Witt z NRD. fot. Bundesarchiv_Bild_183-1988-0227-128

Rok 1988, igrzyska olimpijskie w Calgary i pojedynek, który przeszedł do historii jako „Bitwa Carmen”. Katarina Witt z NRD i Debi Thomas z USA zmierzyły się w rywalizacji, która wykraczała daleko poza olimpijski lód. Kulisy tego starcia do dziś budzą emocje.

Rok 1988. Na olimpijskim lodzie w Calgary były dwie faworytki. Katarina Witt z Niemieckiej Republiki Demokratycznej i Debi Thomas z USA. Ich sportowe starcie w rywalizacji solistek określano mianem „Bitwy Carmen”. Dlaczego dwie delikatne kobiety wrzucono w wojenną nomenklaturę? Bo był to czas ostatnich zimnowojennych podrygów…

Skąd wzięła się nazwa „Bitwa Carmen”?

Określenie „Battle of the Carmens” nie było rzecz jasna oficjalną nazwą zawodów. Stworzyły je media i to jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji. Skąd ten pomysł? Okazało się, że łyżwiarki przygotowały programy dowolne do tej samej muzyki: opery „Carmen” Georgesa Bizeta. W realiach końca lat 80. natychmiast nadano temu znaczenie symboliczne. Wschód kontra Zachód. Socjalistyczna mistrzyni kontra amerykańska gwiazda. Ileż to razy tak robiono?

Sportowo współzawodnictwo miało solidne podstawy. Rok wcześniej, podczas mistrzostw świata, Witt zdobyła złoto, a Thomas była jedną z jej najgroźniejszych rywalek. W Calgary stawka była jednak znacznie większa. Igrzyska olimpijskie dla wielu zawodników są imprezą najważniejszą. Do tego dochodzi ogólnoświatowa publiczność i ogromna presja medialna. W 1988 roku było coś jeszcze, bo obowiązywał jeszcze stary system oceniania. A był on mało przejrzysty i opierał się na porównywaniu zawodniczek między sobą, a nie na jasno rozpisanych punktach. Ważną rolę wciąż odgrywały figury obowiązkowe, które stanowiły aż 30 procent końcowego wyniku, program krótki 20 procent, a program dowolny 50 procent.

|Czytaj też: A miał nie startować. Åke Seyffarth i triumf w Sankt Moritz

„Obie są doskonałe”

Po programie krótkim sytuacja była napięta, ponieważ prowadziła Debi Thomas. To tylko podgrzało narrację o możliwej sensacji i odebraniu złota dominującej mistrzyni z NRD. Katarina Witt była druga, ale program krótki wygrała. Trener Amerykanki mówił po nim:

„Jestem trochę zawiedziony, ponieważ kiedy Debi zjeżdżała z tafii powiedziałem jej, że była doskonała zarówno pod względem technicznym jak i artystycznym. Jej kombinacje podwójnych i potrójnych skoków były trudniejsze niż Witt. Myślę, te obie te łyżwiarki mają swe odrębne style. Obie są doskonale. Ale obawiam się, że skład jury (7 mężczyzn) faworyzuje Katarinę, która umie używać swej urody i uroku. Niech zwycięży lepsza!”.

Katarina Witt na igrzyskach olimpijskich 1988 w słynnym programie zwanym "Bitwa Carmen" fot. Bundesarchiv Bild 183-1988-0105-018
Katarina Witt na igrzyskach olimpijskich 1988 w słynnym programie zwanym „Bitwa Carmen” fot. Bundesarchiv Bild 183-1988-0105-018

Finał, czyli program dowolny, miał więc rozstrzygnąć wszystko. Zainteresowanie kibiców duże, a bilety rozeszły się w okamgnieniu. Dość powiedzieć, że u konika za jedną sztukę płacono po 300 dolarów…

|Czytaj też: Katastrofa samolotu z łyżwiarzami USA. Stracone pokolenie

„Coś śmierdzi”?

W decydującym momencie, jadąca jako ostatnia Debi Thomas, obciążona ogromną presją oczekiwań, chciała zacząć mocno, od potrójnych skoków. Popełniła jednak błąd już w drugim z nich. Katarina Witt pojechała program bardziej zachowawczo pod względem technicznym, ale czysto, z dużym naciskiem na interpretację i prezentację. Co więcej, świetny występ zaliczyła Kanadyjka Elizabeth Manley, która wygrała program dowolny i niespodziewanie włączyła się do walki o medal, ostatecznie zdobywając srebro.

Złoto powędrowało do Katariny Witt. Debi skończyła na najniższym stopniu podium. I choć wyniki te były zgodne z zasadami obowiązującego systemu ocen, wywołały falę kontrowersji. W mediach, zwłaszcza amerykańskich, pojawiły się oskarżenia o stronniczość sędziów i faworyzowanie zawodniczki z bloku wschodniego. Trener Thomas wskazywał nawet na nos, sugerując, że „coś mu śmierdzi”. Wskazywano, że Witt „wygrała reputacją”, a nie ryzykiem.

Warto jednak podkreślić, że nigdy nie przedstawiono dowodów na manipulację sędziowską w Calgary. „Balonik” pompowały media, generując zainteresowanie. Kontrowersje wynikały raczej z natury samego systemu 6.0, który sprzyjał niejasnym interpretacjom, oraz z kontekstu politycznego epoki. I było jeszcze coś.

Debi Thomas wypalona?

Debi już po zakończeniu zawodów, już na podium nie podała ręki Niemce. Rok później w wywiadzie przyznała, że był to odruch emocjonalny. Mówiła o uczuciu zawodu, jakie ją ogarnęło. Czuła, że rozczarowała swoich rodaków. Winę za porażkę zrzucała na trenera Alexa McGowana, twierdząc, że ten rozpraszał ją swoimi uwagami przed wejściem na lód. Zarzucała mu też, że nie reagował, gdy mówiła swoich problemach. W 1989 roku powiedziała:

„To była walka. Naprawdę starał się [trener], żeby to się udało, z jego punktu widzenia. Ale nie można zmusić kogoś do zrobienia czegoś, czego nie chce. Powiedziałam mu, że strasznie nudzi mnie łyżwiarstwo, a on na to:» Jak możesz się tym nie ekscytować? «. Zanim dotarłam na igrzyska olimpijskie, byłam wypalona”.

Trener bronił się, twierdząc, że to łyżwiarka się zmieniła. Przed „Bitwą Carmen” nie narzekała na jego metody.

Debi Thomas fot. screen YouTube
Debi Thomas fot. screen YouTube

Kilka lat później rzuciła łyżwiarstwo na rzecz medycyny. Specjalizowała się w ortopedii. Wiele lat po Calgary Debi została odnaleziona w przyczepie pełnej robaków. Była bankrutem…

Dodatkowym elementem, który podsycał emocje wydarzeń z Calgary, był wizerunek Katariny Witt. Nazywana „najpiękniejszą twarzą socjalizmu” na lodzie potrafiła wykorzystać swoje wdzięki. Jej strój i sposób prezentacji odbiegały od klasycznych standardów łyżwiarstwa figurowego, co wzbudzało zarówno zachwyt, jak i krytykę. Dla jednych była ikoną nowoczesnego, widowiskowego sportu, dla drugich symbolem komercjalizacji. Kobiety, która buduje show kosztem czystej techniki.

Cokolwiek by nie napisać, po „Bitwie Carmen” Katarina została drugą kobietą w historii łyżwiarstwa figurowego (po Sonji Henie), która obroniła tytuł olimpijski. Zaś Debi Thomas została pierwszą czarnoskórą łyżwiarką, która zdobyła medal olimpijski.

0 0 Głosy
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze