Nieokiełznany. 60. urodziny Romario
„Po co mam trenować, skoro już wiem, co mam robić na boisku?” – w tym jednym zdaniu zawarł całą swoją karierę. Miał trochę racji, bo na murawie strzelał jak na zawołanie. A poza nią? Trudno było go okiełznać…
„Po co mam trenować, skoro już wiem, co mam robić na boisku?” – w tym jednym zdaniu zawarł całą swoją karierę. Miał trochę racji, bo na murawie strzelał jak na zawołanie. A poza nią? Trudno było go okiełznać…
Na Stadionie Śląskim w Chorzowie panował tłok. Ludzie przeciskali się pomiędzy sobą, bo każdy chciał obejrzeć zawody. Była niedziela, 2 września 1973 roku. Trwały indywidualne mistrzostwa świata na żużlu.
Ten bieg przeszedł do historii. Nie tylko olimpizmu, a sportu w ogóle. Bo jak inaczej klasyfikować rywalizację, w której o przejściu do panteonu najlepszych biegaczy narciarskich decydowała jedna setna sekundy…
Kobe Bryant zakończył karierę cztery lata przed tym wypadkiem. 26 stycznia 2020 roku wsiadł na pokład helikoptera. Towarzyszyła mu córka i znajomi. Czterdzieści minut później funkcjonariusze otrzymali wiadomość o wypadku. Koszykarz zmarł na miejscu. Pozostawił po sobie setki udanych akcji. Wyznaczył też ścieżkę dla swoich następców, w której to praca jest najistotniejszym elementem sukcesu…
Przez pierwsze dziesięciolecia stolicą polskich skoków było Zakopane. To pod Giewontem wykuwały się talenty. Tam przed II wojną światową organizowano mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. I wreszcie to tam rodziły się legendy, z wielkim Stanisławem Marusarzem czy Bronisławem Czechem na czele.
Podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Grenoble w 1968 roku narciarstwo alpejskie znalazło się w centrum uwagi nie tylko z powodu wyników. Bo były też kontrowersje… Jej głównymi bohaterami byli Jean-Claude Killy oraz Karl Schranz.
W sezonie 1990/1991 w pierwszoligowej stawce pojawił się Igloopol Dębica. Powstały przy Kombinacie Rolno-Przemysłowym Igloopol w Dębicy w 1978 zarządzany był przez Edwarda Brzostowskiego. Szybko wspiął się w futbolowej hierarchii…
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 1936 roku w Garmisch-Partenkirchen zapisały się w historii nie tylko jako sportowe wydarzenie najwyższej rangi, ale także jako jeden z najbardziej niepokojących momentów w dziejach olimpizmu. To właśnie tutaj sport po raz pierwszy tak wyraźnie stał się narzędziem wielkiej polityki, a olimpijski ideał został podporządkowany propagandzie III Rzeszy.
W sporcie, nawet w rywalizacji na najwyższym światowym poziomie, byli zawodnicy, którzy najpierw okazywali się ludźmi, a dopiero potem kandydatami do sportowych laurów. Dziś historia przepięknego gestu…
Kiedy mówi się o „Cudzie na Lodzie” (Miracle on Ice), przed kibicowskimi oczami pojawia się mecz hokeja z igrzysk olimpijskich w Lake Placid. W 1980 roku reprezentacja USA, złożona z amatorów pokonała ZSRR – zespół uznawany za najlepszy na świecie. Dziś ten sportowy triumf zyskał miano cudu. Ale dwadzieścia lat wcześniej, w Squaw Valley, miał miejsce inny, „Zapomniany Cud”, który pod wieloma względami był równie sensacyjny…