Były piłkarz Werderu Brema i wieloletni trener reprezentacji Danii, 85-letni Sepp Piontek, zmarł dziś po krótkiej chorobie. O jego śmierci poinformował w Duński Związek Piłki Nożnej.
Futbol zna trenerów, którzy są specjalistami od zgarniania trofeów. Ale zna i takich, którzy zmieniają sposób myślenia o samej grze. Rewolucjonistów. Sepp Piontek należał bez wątpienia do tej drugiej grupy.
Kiedy w 1979 roku obejmował reprezentację Danii, przejmował drużynę pozbawioną wielkich tradycji i międzynarodowego prestiżu. Kibice w Kopenhadze i innych miejscowościach latami czekali na awans na mundial. Na Euro obejrzeli swoich chłopców ledwie raz – w 1964, kiedy Duńczycy zajęli 4. miejsce. I tyle. Kiedy Piontek schodził z ławki selekcjonera (w 1990 roku) świat mówił już o „radosnym futbolu” Duńczyków, a skandynawska ekipa stała się jedną z najbardziej elektryzujących reprezentacji Europy.
„Radosny futbol”
Trener Piontek od samego początku postawił na ideę, która w tamtych czasach była innowacyjna. Uznawał atak za najlepszą formę obrony. W latach 80. sporo zespołów budowało swoją siłę na szczelnej defensywie i cierpliwym czekaniu na błąd rywala. On zaś kazał swoim piłkarzom grać odważnie, szybko i kreatywnie. Wprowadził pressing na połowie przeciwnika, płynne przechodzenie z obrony do ataku. Mówił swoim piłkarzom, że nie są „przywiązani” do boiskowych pozycji. Wszystko to tworzyło obraz drużyny, która nie kalkuluje i jednocześnie bawi się piłką.

Dania zaczęła wygrywać nie tylko mecze. Swoim stylem zaczęła przyciągać ludzi na trybuny i przed telewizory. Kibice i dziennikarze dostrzegli w jej grze powiew świeżości. Połączenie dyscypliny taktycznej z elementów artyzmu. Sepp Piontek wierzył, że piłkarz musi czuć radość z przebywania na boisku. A jeśli jedenastu połączyło to samo uczucie, to gra musiała się podobać. Andrzej Gowarzewski w 1986 roku pisał o Danii tak:
„Trudno uwierzyć niektórym, te można wychodzić na boisko, czy też na każdą inną arenę sportową, aby nie tyle bronić swej skóry, ile starać się zalać sadła za skórę rywalom. Można, co udowodnił Sepp Piontek ze swą ekipą, grać po prostu ładnie, efektywnie, z autentyczną radością wykonywać piłkarski fach ciesząc nie tylko widzów, ale i siebie”.
Od outsidera do europejskiej potęgi
Największym dowodem na skuteczność rewolucji Piontka były kolejne turnieje mistrzowskie. Duńczycy przestali być tłem dla silniejszych rywali, a zaczęli ich eliminować. Zespół z północy Europy imponował intensywnością i odwagą, a nazwiska jego piłkarzy coraz częściej pojawiały się na łamach europejskiej prasy. Na Euro 1984 Dania zameldowała się w półfinale, wygrywając w grupie z Jugosławią 5:0 i Belgią 3:2. Tylko Francja dała radę piłkarzom Seppa. Wygrała nieznacznie, bo 1:0. W boju o finał Duńczycy przegrali dopiero po serii jedenastek z Hiszpanią. Dwa lata później fantastycznie grali w grupie mistrzostw świata rozgrywanych w Meksyku. Wygrali mecze z Niemcami (2:0), Urugwajem (6:1) i Szkocją (1:0). W 1/8 na drodze znów stanęli Hiszpanie. I znów to oni awansowali dalej. Ale, patrząc wstecz, Dania zrobiła olbrzymi krok naprzód. Porównywano ją nawet do Polski z roku 1974 i 1982…
Sukces ten nie był dziełem przypadku. Piontek zbudował fundamenty poprzez długofalową pracę. Podróżował po Europie, szukając odpowiednich zawodników do kadry. Budował relacje poprzez zgrupowania. Prowadził selekcję zawodników pasujących do jego wizji oraz konsekwentnie wdrażał swoją filozofię gry. W efekcie powstała drużyna, która rozumiała się niemal bez słów.
|Czytaj też: Duński Kopciuszek. Piłkarskie mistrzostwa Europy 1992 r.
Sepp Piontek – trener, który wierzył w ludzi
Jedną z największych zalet Piontka była umiejętność dostrzegania potencjału tam, gdzie inni dostrzegali przeciętność. Potrafił zaufać piłkarzom, dać im swobodę, ale jednocześnie jasno określić wymagania. Nie budował zespołu wokół jednej gwiazdy. Raczej tworzył kolektyw, w którym każdy gracz miał znaczenie.
Jego metody pracy bywały bezkompromisowe. Dyscyplina, profesjonalizm i pełne zaangażowanie nie podlegały negocjacjom. Ta surowość była też jednoznaczna z wiarą w rozwój zawodników. Ale nie tylko w nich. Bo Sepp wychowywał swoich następców.
Gdy odchodził z reprezentacji Danii jego następcą został wieloletni asystent, Richard Møller-Nielsen. I to on zdobył mistrzostwo Europy w 1992. Po duńskiej rewolucji wyjechał do Turcji. Selekcjonerem tamtejszej reprezentacji był trzy lata. Również mocno zmienił mentalność piłkarzy i… na swojego następcę namaścił Fatiha Terima. Ten w 1996 roku awansował z Turkami na mistrzostwa Europy. Pierwszy raz w historii.
Jego usługami w 1986 roku interesował się Real Madryt. Tyle że duńska federacja postawiła zaporową kwotę odstępnego. Przypuszczano też, że obejmie reprezentację Niemiec. Nigdy nie dostał tej szansy.
Polskie korzenie
Choć Piontek był Niemcem, miał związki z Polską. Urodził się we Wrocławiu, 5 marca 1940 roku. Po zakończeniu II wojny światowej i ponownym przejęciu miasta przez Polaków, on, jego rodzice i pięcioro rodzeństwa przeprowadzili się do wsi Leer we Wschodniej Fryzji, niedaleko granicy niemiecko-holenderskiej. Ojciec rozpoczął pracę na poczcie i dostał połowę domu. W domu pilnowano ustalonych zasad. Może stąd wzięła się ta żelazna dyscyplina Piontka w przyszłości?
W 1991 roku, będąc w Warszawie, został zapytany przez dziennikarza PAP-u o swoje polskie korzenie. Mówił tak:
„Urodziłem się 51 lat temu we Wrocławiu, wówczas mieście niemieckim. Mój dziadek mówił płynnie po polsku i po niemiecku. Ja umiem jeszcze powiedzieć po polsku „chleb”, „na zdrowie” „dzień dobry”, „dziękuję” – ale to wszystko. Cóż, los tak chciał”.
Polskiego futbolu nie liznął. Wychowały go niemieckie murawy. W młodości uprawiał również lekkoatletykę. Sam twierdził, że całkiem dobrze skakał w dal. Piłkę poznał jako dzieciak w VfL Germania Leer. Potem, od roku 1960, przez dwanaście lat reprezentował barwy Werderu Brema. W zielono-białym trykocie grał w Bundeslidze, wystąpił w 203 meczach i strzelił 15 goli. Zdobył też mistrzostwo kraju w sezonie 1964/1965 i Puchar Niemiec. Sześć razy zagrał w reprezentacji RFN. W 1971 roku został grającym trenerem Werderu. Później szkolił jeszcze graczy Fortuny Düsseldorf, reprezentacji Haiti i FC St. Pauli. Ale to Dania pozwoliła mu rozwinąć skrzydła. Przekuć filozofię w realne poczynania na boisku. Prowadził ją w 115 meczach, zostając legendą tamtejszej piłki.
Był Piontek zawodnikiem solidnym. Ale nie wielkim. Szkoleniowo zaś wspiął się na piedestał. Potwierdzał tym słowa wypowiedziane w 2008 roku:
„Wielcy piłkarze nie mogą być wielkimi trenerami. Tylko ci niespełnieni na boisku mają dość motywacji, by nimi zostać”.
Fot. główne: DBU/Fodboldbilleder.dk/Per Kjærbye
Źródła:
Trybuna Robotnicza, 1986, nr 135, s. 6.
Gazeta Krakowska. R. 2 (2008), Nr 144, s. 36.
Echo Krakowa: pismo popołudniowe. R. 46 (1991), nr 74, s. 6.
https://www.dbu.dk/nyheder/2026/februar/mindeord-for-sepp-piontek/ (dostęp: 19.02.2026 r.).
