Kanada-Niemcy 1992: o milimetr od olimpijskiej sensacji

Kanada-Niemcy 1992: Sean Burke fot. screen z YouTube

Jedna sekunda, jeden strzał, jeden centymetr od nieśmiertelności. Ćwierćfinał olimpijskiego turnieju hokejowego w 1992 roku pomiędzy Kanadą a Niemcami przeszedł do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych meczów w dziejach igrzysk. Spotkanie, które miało faworyta i outsidera, zamieniło się w emocjonalny rollercoaster, gdzie o awansie do półfinału zdecydowały… milimetry.

Turniej hokejowy z igrzysk olimpijskich w 1992 miał w sobie wszystko, za co kibice kochają sport. Widoczne były niedawne zmiany polityczne, bo zmagania wygrała drużyna WNP, która wciąż grała w rytmie radzieckiej szkoły. Kanada składała się z ambitnych, nie do końca spełnionych gwiazd. Niemcom przyklejono łatkę “czarnego konia”. I nie było w tym określeniu krzty przesady.

18 lutego 1992 roku lód w Méribel stał się sceną, na której mogło dojść do kolejnego “cudu na lodzie”. To tu rozstrzygały się ćwierćfinały. Faworyzowani Kanadyjczycy mierzyli się z rzeczonymi Niemcami. Emocje wylały się poza ramy transmisji do tego stopnia, że publiczna telewizja ARD zdecydowała o opóźnieniu głównego wydania dziennika, jakby przeczuwając, że może stać się coś niezapomnianego.

“Takiego dramatu nigdy wcześniej nie przeżyłem” – zezna po wszystkim Gerd Truntschka. I będzie miał rację.

|Czytaj też: „The Great One”. Liczby Wayne’a Gretzky’ego

Generator stresu

Ćwierćfinałowe strzelanie rozpoczął Joe Juneau, który dał Kanadzie pierwszą bramkę. Ale Jürgen Rumrich i Didi Hegen wyprowadzili Niemców na prowadzenie, wciągając faworyta w grę na cierpliwość. W 54. minucie Brad Schlegel i Kevin Dahl podkręcili tempo, a Kanadyjczycy dorzucili tym samy dwa trafienia i było 3:2. Zdawało się, że doświadczenie i siła fizyczna “Klonowych Liści” pomogą utrzymać przewagę do końca. Ale na nieco ponad dwie minuty przed syreną obwieszczająca koniec Ernst Köpf Jr. oddał strzał życia. Remis 3:3 już był sensacją. Bezbramkowa dogrywka jej dopełnieniem, a konkurs rzutów karnych… emocjonalną huśtawką i wydarzeniem historycznym.

Sean Burke, jeden z bohaterów meczu Kanada-Niemcy 1992. fot. TheAHL/CC BY 2.0
Sean Burke, jeden z bohaterów meczu Kanada-Niemcy 1992. fot. TheAHL/CC BY 2.0

Ten format był na igrzyskach absolutnym novum i sam w sobie generował stres.

“Wszyscy przekroczyli własne możliwości. Nigdy nie zapomnimy tego meczu” – powie Helmut de Raaf, niemiecki bramkarz, który w tamtym momencie miał do odegrania rolę kluczową.

|Czytaj też: Hokejowa zemsta po czechosłowacku

Ani centymetra dalej…

Dwóch pierwszych strzelców z obu stron spudłowało. Jason Woolley przełamał impas i dał Kanadzie prowadzenie. Kapitan Truntschka chybił, po czym Wally Schreiber podwyższył na 2:0. Matematyka była bezlitosna: Niemcy muszą trafić dwa razy, a piąty Kanadyjczyk przestrzelić. Michael Rumrich trafił, de Raaf zatrzymał strzał Juneau, Andreas Brockmann wyrównał na 2:2 i trzeba było strzelać dalej.

Na lód wyjechał Eric Lindros, chłopak ledwie przed dziewiętnastymi urodzinami. Zachował nerwy na wodzy. Kanada znów na prowadzeniu.

“To był dobry przykład tego, ile może wydarzyć się w meczu. Niemcy zagrali świetny mecz. Każdy, kto tam był, o tym pamięta” – mówił Sean Burke, kanadyjski bramkarz.

To on w kolejnych sekundach będzie bohaterem.

Do kolejnego karnego podjechał Peter Draisaitl, 26-latek z Kölner EC. Miał plan, bo chciał uderzyć krążek między nogami bramkarza. Ruszył. Strzał… Burke złożył parkan, jakby zamykał książkę. Krążek na ułamek sekundy zniknął, po czym powoli, niepokojąco toczył się za plecy bramkarza. Publika zamarła. Nagle krążek przewrócił się i zatrzymał. Dokładnie na linii bramkowej, ani centymetra dalej! Gola nie było! Radość Kanady była natychmiastowa. Niedowierzanie Niemiec, obezwładniające.

“Ta gra nie zasługuje na przegranego” – powiedział Udo Kiessling. Trudno było nie przyznać mu racji. A Draisaitl, ten wielki pechowiec, długo jeszcze trawił niepowodzenie. Nawet po latach mówił, że od sławy wolałby półfinał tamtych igrzysk.

Tyle potu, tyle starań i na końcu o wszystkim decyduje centymetr, no, może dwa…

Kanada awansowała do półfinału. Potem dalej, do finału, gdzie przegrała z Wspólnotą Niepodległych Państw. A Niemcy? Zakończyli turniej na 6. pozycji. 

0 0 Głosy
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze