Denver 1976. Niechciane igrzyska

Denver 1976 - igrzyska, których nie chciano w USA fot. domena publiczna/https://history.denverlibrary.org/

W 1976 roku amerykańskie Denver miało zorganizować zimowe igrzyska olimpijskie. Jak to się stało, że miasto, które MKOl uznał za najlepsze miejsce do przeprowadzenia olimpijskiej rywalizacji, po prostu zrezygnowało?

Był 13 maja 1970 roku. Na pierwszej stronie „Przeglądu Sportowego” wielki nagłówek „Montreal i Denver miastami igrzysk 1976”. A pod nim mocny komentarz Andrzeja Jucewicza:

„Cisza panuje w centrum prasowym RAI. Rozjechali się kupcy z Montrealu i Denver. Zawarli dobry kontrakt z idealistami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Akcje koncernów amerykańskich i kanadyjskich, które zaangażowały się finansowo w akcję wyborczą – poszły w górę. Citius, Altius, Fortius. Kto skoczy wyżej, kto da więcej, kto będzie mocniejszy”.

Komentarz był mocny. W ówczesnej Polsce Ludowej żałowano, że miastem organizatorem nie została Moskwa, która wówczas kandydowała. Historia pokazała jednak, że co się odwlecze, to nie uciecze…

Wielka szansa z historią w tle

Decyzja zapadła 12 maja 1970 roku, w sali obrad Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Amsterdamie. Gdy ogłoszono wynik głosowania, delegacja Stanów Zjednoczonych odetchnęła z ulgą. Denver nie miało olimpijskiej historii. Ale miało ambicję i polityczne zaplecze. Po drodze pokonało szwajcarskie Sion, fińskie Tampere i kanadyjskie Whistler. W tamtym momencie nikt nie przypuszczał, że sześć lat później igrzyska odbędą się gdzie indziej, a Denver stanie się symbolem obywatelskiego buntu wobec olimpijskiej machiny.

Denver 1976 fot. domena publiczna
Denver 1976 fot. domena publiczna

W pierwszych reakcjach dominował entuzjazm. Amerykańska prasa pisała o „naturalnym wyborze”. Argumentów było bez liku: bliskość Gór Skalistych, szybko rozwijający się region, polityczne wsparcie Waszyngtonu. Pomysłodawcy mieli też pomysł, by wpleść je w historię. Igrzyska miały wpisać się w obchody dwusetnej rocznicy niepodległości USA. Władze Kolorado mówiły o wielkiej szansie. Lokalny biznes miał przeżyć wielki inwestycyjny boom. Dokumenty aplikacyjne zakładały, że Denver będzie centrum logistycznym, a konkurencje odbędą się w rozproszonych ośrodkach narciarskich w całym stanie.

|Czytaj też: Lake Placid 1932: igrzyska olimpijskie w cieniu Wielkiego Kryzysu

Denver 1976 – „ekonomiczne igrzyska”

Minęły trzy lata.

Mieszkańcy Kolorado dostali możliwość wyrażenia swojego poparcia dla organizacji igrzysk poprzez referendum. Większość powiedziało: „nie” igrzyskom olimpijskim w Denver.

Dla pomysłodawców i lokalnych polityków wynik był szokujący. Clifford Buck, prezes amerykańskiego komitetu organizacyjnego igrzysk, mówił tak:

„Nie ma sensu tego ukrywać – to dla mnie ogromne rozczarowanie. Uważam, że to tragedia dla stanu i tragedia dla kraju. Mieszkańcy Kolorado nie zdają sobie sprawy z wielkiego przywileju i zaszczytu, jakim byłoby goszczenie Zimowych Igrzysk Olimpijskich 1976 roku”.

A może wręcz przeciwnie? Może to obywatele zamiast wkraczać w świat patetycznych wizji i pięknych haseł, wybrali racjonalną ścieżkę?

Bo problem organizatorów z Denver polegał na tym, że plan mieli. Ale istniał on głównie na papierze i nie był do końca przemyślany.

Już kilka miesięcy po decyzji MKOl pojawiły się pierwsze pęknięcia. Wiadomym było, że poprzednia edycja z Sapporo kosztowała Japończyków ponad 1,3 miliarda dolarów. Cztery lata wcześniej w Grenoble wydano ćwierć miliarda dolarów. A Amerykanie chcieli udowodnić światu, że da się taniej. Nawet dużo, dużo taniej! Początkowo ich „ekonomiczne igrzyska” miały kosztować… 14 milionów dolarów. A gubernator John Love twierdził, że tylko 5 milionów dolarów z tej kwoty będzie pochodzić od podatników stanowych.

„Czy 5 milionów dolarów, to za dużo, by wydać je na doskonałość, dumę i międzynarodowe obchody setnej rocznicy uzyskania niepodległości przez Kolorado i dwusetnej rocznicy powstania naszego narodu?” – pytał retorycznie Love przed połączonymi izbami parlamentu.

Jakże się pomylił. Koszty przecież rosły…

|Czytaj też: „Wpadka” na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Włoskie przełomy

Bunt mieszkańców

Każdy kolejny raport przynosił nowe wydatki. Najpierw był wzrost do ponad 30 milionów. Następnie do ponad 63 milionów. W pewnym momencie pojawiła się nawet kwota 150 milionów dolarów. Wszystko przez konieczność budowy dróg na terenach górskich, infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, wiosek olimpijskich czy obiektów sportowych. To nie tak, że pomysłodawcy wcześniej o tym nie wiedzieli. Wiedzieli. Tylko nikt rzetelnie nie przeliczył potrzebnych pieniędzy.

Kolorado nie było już tym samym stanem, który dekadę wcześniej bez wahania przyjmował każdą inwestycję. Na przełomie lat 60. i 70. rosła świadomość ekologiczna, a Góry Skaliste zaczęto postrzegać nie jako dobro wspólne. Organizacje obywatelskie, lokalni farmerzy, naukowcy i mieszkańcy małych górskich miejscowości zaczęli zadawać trudne pytania. Wcześniej nie padały one publicznie. Ludzi interesowało, co stanie się z wodą? Jak bardzo budowlańcy zaingerują w dziką przyrodę? I w końcu, co stanie się z obiektami po zakończeniu igrzysk?

Denver w latach 70. fot. domena publiczna
Denver w latach 70. fot. domena publiczna

W 1971 roku zaczęły powstawać formalne komitety antyolimpijskie. Ich argumentacja była chłodna i konkretna: igrzyska są projektem krótkoterminowym. A koszty środowiskowe i finansowe staną się obciążeniem na lata. W jednym z listów do redakcji „Denver Post” anonimowy autor pisał:

„Nie sprzeciwiamy się sportowi. Sprzeciwiamy się temu, by Kolorado stało się placem budowy dla dwutygodniowego widowiska”.

John Parr, który stał na czele czteroosobowego zespołu, nie chciał igrzysk w Denver. Jego grupa oddolnie zebrała ponad 77 tysięcy podpisów od ludzi, którzy pogląd ten podzielali. To był gwóźdź do trumny, bo politycy – chcąc, nie chcąc – musieli formalnie zapytać o głos obywateli.

Ale było coś jeszcze…

Przeszacowanie na każdym polu

Plan logistyczny również wołał o pomstę do nieba. Sportowcy byliby rozrzuceni w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, bo areny zmagań chciano stworzyć daleko od centrum olimpijskiego. Wioska olimpijska miała znajdować się na terenie Uniwersytetu w Denver i to w trakcie roku akademickiego! Co więcej, nie podjęto jeszcze żadnych rozmów z uniwersytetem. Trasy, choćby biathlonowa, wstępnie miały być ulokowane pomiędzy… domami. Koszty budowy stadionu olimpijskiego, po dokładnym sprawdzeniu, miały wzrosnąć o 4 miliony dolarów. Nawet w sprawach promocji i transmisji telewizyjnej planujący mocno przeszacowali. Liczyli bowiem na zyski z transmisji przeprowadzanej przez NBC, ale nie wzięli pod uwagę, że wypuszczenie obrazu w świat najpierw generuje wydatki.

Przełom nastąpił, gdy okazało się, że bez pieniędzy publicznych igrzysk zwyczajnie nie da się zorganizować. Legislatura stanu przygotowała projekt emisji obligacji na setki milionów dolarów. W odpowiedzi przeciwnicy igrzysk doprowadzili do referendum. To był moment, w którym sprawa wyszła poza gabinety polityków i komitetów organizacyjnych.

Organizatorzy z Denver Olympic Organizing Committee próbowali jeszcze ocieplić ten olimpijski wizerunek. Do kampanii na rzecz promocji Denver 1976 zaproszono znanych sportowców, choćby Jesse Owensa. Na próżno…

Kampania i werdykt

W listopadzie 1972 roku przy wyborczych urnach miały rozstrzygnąć się losy zimowych igrzysk olimpijskich.

Kampania przed głosowaniem była brutalna, jak na standardy lokalnej polityki. Zwolennicy igrzysk straszyli kompromitacją USA na arenie międzynarodowej i utratą inwestycji. Przeciwnicy punktowali. Dawali konkretne liczby: rosnące zadłużenie, brak gwarancji zwrotu kosztów, niejasne plany zagospodarowania obiektów po igrzyskach.

7 listopada 1972 roku mieszkańcy Kolorado odpowiedzieli jednoznacznie. W referendum większość głosujących odrzuciła finansowanie igrzysk. Decyzja była prawnie wiążąca. Gubernator stanu, mimo osobistego poparcia dla projektu, ogłosił, że wola obywateli musi zostać uszanowana. W praktyce oznaczało to, że Denver rezygnuje z organizacji igrzysk.

Meg Lundstrom, 24-letnia dyrektorka organizacji Future CCF, która była przeciwniczką organizacji, mówiła później tak:

„Na końcu kampanii byliśmy naprawdę zmęczeni, ale wynik sprawił, że ta cała praca była tego warta. Staraliśmy się skupić uwagę wyborców na kluczowych kwestiach”.


Pokonani, czyli DOOC, twierdzili, że ta wizerunkowa klapa odbije się na Kolorado niekorzystnie. Że stan stracił wiarygodność. Do tego zarzucali przeciwnikom, że retorykę przedwyborczą oparli na kosztach…

Ale wobec tak nieudolnego planu finansowego, chyba mieli jednak rację.

Dla MKOl był to szok. Po raz pierwszy w nowożytnej historii igrzysk miasto, które wybrano, po prostu się wycofało. W Lozannie rozpoczęła się nerwowa operacja ratunkowa. Czasu było niewiele. Od listopada 1972 do 1976 roku pozostały niecałe cztery lata. Rozważano kilka lokalizacji, w tym powrót do amerykańskich ośrodków. Ale szybko stało się jasne, że tylko jedno miejsce ma realne szanse.

Z Denver do Innsbrucku

W lutym 1973 roku MKOl ogłosił, że gospodarzem igrzysk zostanie Innsbruck, który organizował już zimowe igrzyska w 1964 roku i dysponował już gotową infrastrukturą. Decyzja była pragmatyczna. Niemal techniczna. I igrzyska w 1976 roku odbyły się później bez większych problemów.

Ale cień Denver ciągnął się za nimi długo.

W Stanach Zjednoczonych reakcje były podzielone. Część komentatorów mówiła o „zmarnowanej szansie” i „prowincjonalnym strachu przed wielkością”. Inni – zwłaszcza z perspektywy kilku lat – zaczęli dostrzegać w decyzji Kolorado coś więcej niż lokalny egoizm. Denver stało się pierwszym przypadkiem skutecznego sprzeciwu obywatelskiego wobec organizacji igrzysk olimpijskich. Precedensem, na który dekady później powoływali się mieszkańcy Monachium, Krakowa, Hamburga czy Bostonu.

Z dzisiejszej perspektywy argumenty przeciwników igrzysk w Kolorado brzmią aktualnie. Przekroczone budżety, nieużywane obiekty, środowiskowe koszty, brak realnych korzyści dla lokalnych społeczności – to wszystko to stało się stałym elementem olimpijskiej debaty dopiero wiele lat później. W 1972 roku było nowością.

Czy mieszkańcy Kolorado swoim racjonalizmem ekonomicznym wyprzedzili epokę? Prawdopodobnie tak…

5 1 Głosuj
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze