Stanisław Petkiewicz w Argentynie. Lekkoatletyka i tragiczna śmierć

Stanisław Petkiewicz fot. domena publiczna

Stanisław Petkiewicz, przedwojenny mistrz biegów, po zakończeniu II wojny światowej nie mieszkał już w Polsce. Osiadł w Argentynie, gdzie zmarł w tragicznych okolicznościach. Michał Hasik, autor książki „Wrogowie”, dotarł do córki lekkoatlety…

Moment śmierci

Był jeden z ostatnich dni 1960 roku. Stanisław Petkiewicz, jego żona oraz dwie córki – Diana i Alicia Cristina – spożywali przy stole kolację. Ciszę przerwał nieoczekiwany dzwonek do drzwi. Stanisław nie spodziewał się żadnych gości. Na jego twarzy pojawił się grymas zdziwienia. Po chwili podniósł się z krzesła i pomaszerował do głównego korytarza. Niezapowiedzianą wizytę złożył mu Jan Buhajczuk, były pracownik prowadzonego przez niego ośrodka sportowego. Buhajczuk nie był aniołkiem w pracy. Wielokrotnie straszył nożem innych zatrudnionych. Był również oskarżony o kradzież sprzętu i pieniędzy z ośrodka, co przelało czarę goryczy i poskutkowało zwolnieniem go w trybie natychmiastowym. Intruz nie pozwolił się spławić i nalegał na rozmowę z Petkiewiczem w odosobnionym miejscu.

Stanisław Petkiewicz w argentyńskich czasach fot. Michał Hasik
Stanisław Petkiewicz w argentyńskich czasach fot. Michał Hasik

Staszek zamknął się z nim w sąsiednim pokoju (kancelarii), skąd dobiegały stłumione fragmenty intensywnej wymiany zdań. W pewnym momencie po domu rozległy się odgłosy strzałów. Gdy żona wbiegła do pokoju, jej mąż leżał na ziemi, a z głowy i ciała sportowca sączyła się krew.  22-letni Buhajczuk przybył na rozmowę uzbrojony w pistolet (kaliber 22) oraz dwa pełne magazynki i z żądzą mordu w oczu. Oddał do Petkiewicza 14 celnych strzałów – 6 w głowę oraz 8 w pierś, po czym skierował pistolet do czoła i ranił się ciężko w skroń. Do szpitala dotarł w stanie agonii, a chwilę później zmarł. Jego ofiara zginęła na miejscu. Petkiewicz został pochowany na cmentarzu Recoleta w Buenos Aires. Jego pochówek poprzedziło nabożeństwo żałobne w Kościele Polskim przy ulicy Mansilla.

„Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że Buhajczuk miał problemy psychiczne, a skarg ze strony pracowników pod jego adresem było wiele. Mój ojciec podjął słuszną decyzję o pozbyciu się go z ośrodka. Pewnie powinien to zrobić dużo wcześniej” – mówi Diana Petkiewicz, córka Stanisława.

|Czytaj też: Jak Janusz Kusociński bił rekord świata?

Pamięć o Petkiewiczu

Dziś, 65 lat po jego śmierci, Petkiewicz jest dla większości polskich kibiców postacią anonimową. Również w Argentynie pamięć o nim się zatarła. W Buenos Aires wciąż mieszka jego córka Diana, która mocno angażuje się w życie tamtejszej Polonii skupionej m.in. wokół Biblioteki Polskiej im. Ignacego Domeyki.

Stanisław Petkiewicz (stoi w środku, w górnym rzędzie) nie zapomniał o sporcie fot. Michał Hasik
Stanisław Petkiewicz (stoi w środku, w górnym rzędzie) nie zapomniał o sporcie fot. Michał Hasik

Pracownicy placówki nie wiedzieli kim jest Stanisław Petkiewicz. Nie mieli również pojęcia o rodzinnych koneksjach Diany z wybitnym przedwojennym lekkoatletą. Sportowiec o trzech ojczyznach w żadnej z nich nie zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii. Argentyna dała mu dom i szacunek sportowego środowiska, ale jako emigrant nie miał szansy stać się tym dla tamtejszej lekkiej atletyki, kim Jan Mulak, twórca Wunderteamu, był dla polskiej „królowej sportu”.

Początki działalności w Argentynie

Początki drugiego pobytu Petkiewicza w Argentynie nie należały do najłatwiejszych. – Myślę, że pracował tam, gdzie mógł. Ale najważniejsze, że nauczył się języka i nostryfikował swój dyplom z wychowania fizycznego – informowała Diana Michała Hasika, autora książki „Wrogowie”, opowiadającej o relacji Stanisława z Januszem Kusocińskim.

Okładka książki "Wrogowie"
Okładka książki „Wrogowie”

Za sprawą uznania jego dyplomu zdołał uzyskać posadę nauczyciel wychowania fizycznego w szkole średniej. Później to samo stanowisko pełnił w szkole marynarki wojennej. Otoczenie dość szybko poznało się na jego pedagogicznym talencie, a kolejnym szczeblem na drabinie jego dydaktycznej kariery była praca profesora wychowania fizycznego oraz wicedyrektora Instytutu Wychowania Fizycznego w San Fernando, gdzie uczył gimnastyki szwedzkiej, kalisteniki i lekkoatletyki. Kolejny kroczek uczynił w 1941 roku – został dyrektorem ds. wychowania fizycznego w największym ówczesnym, argentyńskim, wielosekcyjnym klubie sportowym – „Club Gymnasia y Esgrima”. Jego początki sięgały 1880 roku, gdy powstał namaszczony aktem założycielskim przez młodych gimnastyków i szermierzy.

|Czytaj też: Złość, krew i spełnienie. 93. rocznica mistrzostwa olimpijskiego Janusza Kusocińskiego

Ośrodek sportowy i działalność sportowa Petkiewicza w Argentynie

Petkiewicz czuł się niespełnionym przedsiębiorcą. Gdy wojenna zawierucha opadła, pojawiły się pierwsze myśli o kolejnym, własnym biznesie. Po kilku latach udało mu się ziścić te marzenia. W Buenos Aires za pieniądze ze sprzedaży domu położonego za miastem oraz przy wsparciu finansowania bankowego (zaciągnięty kredyt) zbudował piękny, wielopiętrowy kompleks sportowy z salą gimnastyczną, basenem oraz tureckimi i fińskim (inaczej szwedzkimi) łaźniami. Rodzina Petkiewiczów mieszkała na ostatnim, 8-mym piętrze budynku. W początkowym okresie obiekt sportowy świetnie prosperował. Argentyna przeżywały w tamtym czasie okres gospodarczego rozkwitu, dlatego nie brakowało chętnych na opłacenie nauki pływania w formie 12-lekcyjnego kursu. Na kąpiele do jego ośrodka wpadały tysiące osób, w tym wielu zamożnych mieszkańców, a on sam został mianowany członkiem Argentyńskiego Związku Pływackiego.

Budynek ośrodka, który otworzył Stanisław Petkiewicz fot. Michał Hasik
Budynek ośrodka, który otworzył Stanisław Petkiewicz fot. Michał Hasik

Staszek nie stronił też od relacji z argentyńską Polonią, angażując się w działalność tamtejszych ośrodków. W 1954 roku Zarząd Polskiej Macierzy Szkolnej uruchomił Młodzieżowy Klub Sportowy, a kierownictwo nad nowo powstałym tworem objął, a jakże (!) on sam. Zajęcia lekkoatletyczne oraz pływackie odbywały się jego ośrodku i były dla wszystkich bezpłatne. Jedynym warunkiem udziału w treningach było posiadanie odpowiedniego stroju sportowego.

Petkiewicz był również częstym gościem Domu Polskiego w Buenos Aires, gdzie prowadził szereg wykładów i prelekcji. Jeden z nich miał tytuł „Rozwój sportu w świecie”. Z zapałem oddawał się również pracy szkoleniowej. Swój sportowy rozkwit zawdzięczają Staszkowi zrzeszeni w „Club Gymnasia y Esgrima” m.in.: Alberto Triulzi – czwarty zawodnik płotkarskiego sprintu podczas igrzysk w Londynie (1948), Enrique Alberto Kistenmacher, dziesięcioboista, który na tych samych zawodach również uplasował się tuż za podium czy oszczepnik Ricardo Matías Héber, podwójny olimpijczyk (1948 i 1952). Staszek żył sportem na okrągło, a jego plany obejmowały m.in. budowę prasowego imperium. Śnił o wydawaniu dziennika sportowego, wzorem paryskiego „L’equipe”, gdzie sporo miejsca poświęconego byłoby kwestiom motoryzacji.

0 0 Głosy
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze