#TegoDnia: 18 sierpnia 2004 roku Sylwia Gruchała zdobyła olimpijski brąz

Sylwia Gruchała (z prawej)

Sylwia Gruchała, jedna z najwybitniejszych polskich florecistek w historii, podczas igrzysk olimpijskich w Atenach w 2004 roku wywalczyła brązowy medal indywidualnie. Półfinałowe zmagania z Włoszką Valentiną Vezzali przegrała minimalnie, za to w pojedynku o podium pokazała klasę, pokonując Węgierkę Aidę Mohamed 15:9.

Ateny, 18 sierpnia 2004 r. Na olimpijskim podium stają szczęśliwe Włoszki: Valentina Vezzali (złoto) i Giovanna Trillini (srebro). Towarzyszy im Polka, Sylwia Gruchała (brąz). To najlepsza trójka indywidualnego olimpijskiego turnieju florecistek.

Kilka godzin później, w wywiadzie dla czasopisma „Gala”, reprezentantka Polski, ówczesna wicemistrzyni świata, powie:

Jeszcze wczoraj, zaraz po walce, czułam niedosyt. Weszłam do finału, więc oczywiście liczyłam na więcej. Popełniłam kilka błędów, byłam na siebie zła i bardzo psychicznie wyczerpana, bo to ogromny wysiłek, nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim emocjonalny. Dzisiaj jednak dociera do mnie, że brązowy medal indywidualny na najwyższej rangą sportowej imprezie na świecie to przecież też jest wielki sukces. Jestem już spokojna i wreszcie mogę się nim cieszyć.

|Czytaj też: Wanda Dubieńska-Jadwiga Jędrzejowska. Dwa światy, dwie rywalki

Droga do medalu

Olimpijskie zmagania florecistek Gruchała zaczęła od zwycięstwa. W 1/8 finału pokonała Niemkę Simone Bauer. Choć początek tamtego pojedynku był nerwowy, to od stanu 6:2 dla Polki wszystko zaczęło układać się po jej myśli. Tryumf 15:9 dał awans. Już po pojedynku trener Tadeusz Pagiński relacjonował:

Na początku Sylwia miała nieco kłopotów, była spięta, nie znała jeszcze hali, atmosfery panującej w niej, a rywalka stoczyła już jeden pojedynek i była lepiej rozgrzana. Wygrała dzięki uporowi i ambicji.

Sylwia Gruchała fot. Sławek/CC BY-SA 2.0
Sylwia Gruchała fot. Sławek/CC BY-SA 2.0

W ćwierćfinale Sylwia Gruchała łatwo rozprawiła się z Rumunką Laurą Gabrielą Carlescu-Badee, mistrzynią olimpijską z Atlanty, mistrzynią świata z 1995 roku. Zwyciężyła 15:7 i zameldowała się w strefie medalowej. Tam czekała już Włoszka, wspomniana na początku, Valentina Vezzali. Po latach w wywiadzie dla serwisu „Prosto z boku” Gruchała wspomni:

W walce o finał przegrałam z Valentiną Vezzali – najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii. Wiem, że to ja mogłam wystąpić w finale, bo już wcześniej udawało mi się z nią wygrywać.

|Czytaj też: Dziś Dzień Radia. Jakie były jego początki w sporcie?

Jak Sylwia Gruchała zapisała się w historii

Była naprawdę blisko. Najpierw przegrywała 0:3. Później zdołała odrobić straty. W pewnym momencie starcia, dokładniej w jego końcowym fragmencie, Sylwia Gruchała wyszła nawet na prowadzenie 12:11. Doświadczenie Vezzali – jest o siedem lat starsza od Polki – okazało się być bezcenne. Włoszka odwróciła losy pojedynku i wygrała 15:13. Na analizę i szukanie przyczyn porażki florecistka znad Wisły nie miała wiele czasu. Pojedynek o brąz odbył się chwilę później.

A w nim ostatecznie pokonała Węgierkę Aidę Mohamed 15:9. W tym starciu zaprezentowała się świetnie, prezentując niebywały kunszt. Zwyciężyła i została drugą po Barbarze Wysoczańskiej (brąz w Moskwie) polską florecistką, która stanęła na olimpijskim podium. Jednocześnie był to pierwszy indywidualny medal na igrzyskach od 16 lat, kiedy w Seulu w 1988 roku szablista Janusz Olech był drugi.

0 0 Głosy
Ocena artykułu

Zobacz podobne:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze