www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Historie Imprezy Piłka nożna

#HistoriaZmundialu. Vicente Feola – sympatyczny trener, który doprowadził Brazylię do mistrzostwa

Podziel się:

Historia mistrzostw świata w piłce nożnej pełna jest opowieści niezwykłych. Z każdej edycji Mundialu, w cyklu #HistoriaZmundialu, wybrałem i opisałem jedną. Dziś czas na World Cup 1958. Jakim trenerem był Vicente Feola?


W 1958 r. mistrzostwa świata w piłce nożnej gościły w Szwecji. Dwanaście stadionów, szesnastu uczestników i wielka radość gospodarzy, którzy w meczu półfinałowym wyeliminowali RFN i zameldowali się w grze o tytuł. Zresztą, echo tego spotkania jeszcze długo po ostatnim gwizdku nosiło się a to w niemieckiej, a to w szwedzkiej prasie. Pomiędzy krajami wybuchła wojna medialna, w którą zaangażowali się nawet politycy. Mistrzowie z 1954 r. chyba nie do końca godzili się z porażką i otoczką półfinałowego starcia. Ale nie o tamtych wydarzeniach będzie ten wpis.

Mudnial 1958 zapamiętany został głównie dlatego, że pierwszy raz w historii Brazylia, wdrapała się na piłkarski szczyt, a kibice na całym świecie zobaczyli jej genialnego reprezentanta, nastolatka Edsona Arantesa do Nascimento, zwanego Pelé. Warte odnotowania są jeszcze dwa fakty. Pierwszy – Argentyna zdecydowała się na udział w World Cup po raz pierwszy od 1934 r i drugi – wzięły w nim udział wszystkie brytyjskie reprezentacje narodowe.

W szwedzkich mistrzostwach wzięły udział wszystkie brytyjskie reprezentacje narodowe
W szwedzkich mistrzostwach wzięły udział wszystkie brytyjskie reprezentacje narodowe fot. domena publiczna

Brazylijczycy po latach oczekiwań w końcu stanęli na wysokości zadania. W finałowym boju na Råsundastadion pokonali Szwedów 5:2. Radość w Kraju Kawy była doprawdy wielka. Tak, jak szukało się przyczyn i osób odpowiedzialnych za porażkę z 1950 r., tak teraz czczono bohaterów. Oczywistymi byli piłkarze: Bellini, Garrincha, Didí, Nílton Santos, Pelé, Vavá i spółka stworzyła młynek zdolny zmielić każdego spotkanego przeciwnika. Ale czy tylko oni przyczynili się do historycznego sukcesu?

Czytaj też: Blokada, polityka i dzieci. Pięć niezwykłych historii z piłkarskich mistrzostw Europy


Sympatyczny grubasek

Na ławce trenerskiej Canarinhos zasiadał wtenczas Vicente Feola. Chociaż z pewnością istnieją wystarczające powody, aby ubóstwiać jego osobę w Brazylii, to dla części tamtejszych kibiców był/jest on postacią kontrowersyjną. Jest pierwowzorem spokojnego, dobrodusznego menedżera – tak dobrodusznego, że ponoć pozwolił doświadczonym graczom przejąć drużynę, i tak spokojnego, że od czasu do czasu przysypiał na ławce rezerwowych. Argumentów krytykom trenera dostarczała też jego pulchna, niesportowa sylwetka i nieudany start na mistrzostwach w 1966 r. A jednak byli zawodnicy, którzy przebywali najbliżej Feoli i decyzje, które podejmował, bronią go.

Vicente Feola urodził się 1 listopada 1909 r. w São Paulo. W młodym wieku grał dla São Paulo da Floresta (które później stało się FC São Paulo) oraz SC Americano (SP). Nie udało mu się jednak zrobić profesjonalnej kariery i już w wieku 18 lat rozpoczął pracę trenerską. Odnosił sukcesy, choćby dwukrotnie zdobywając mistrzostwo stanu São Paulo (Campeonato Paulista). Potrafił rozmawiać z piłkarzami. To on przekonał Leônidasa da Silvę – tego samego, który w 1938 r. okazał się katem Polaków na mistrzostwach we Francji – by ten nie kończył piłkarskiej kariery i nadal strzelał bramki. Już po śmierci szkoleniowca piłkarz dziękował mu za tamtą propozycję.

Vicente Feola fot. domena publiczna

Kontynuując pracę trenera São Paulo FC, Vicente objął reprezentację Brazylii. Przed mundialem w Szwecji stworzył ciekawy zespół. I nie mówimy tu tylko o piłkarzach. Do współpracy zaprosił specjalistów. Jako pierwszy miał przy sobie trenera fitness, lekarza, administratora, dentystę i psychologa. Ludzie ci mieli pomóc mu „odblokować”, świetnie przecież grających w piłkę, Brazylijczyków.

A ci udanie rozpoczęli turniej, pokonując ZSRR i Austrię oraz remisując z Anglią w fazie grupowej. W ćwierćfinale, przeciwko silnym defensywnie Walijczykom, do awansu wystarczył gol młodziutkiego Pelé. W półfinale przeciwko Francji i w finale przeciwko Szwecji, drużyna z Ameryki Południowej zaimponowała ofensywnym usposobieniem, strzelając w sumie w obu meczach dziesięć bramek.

Jaki udział miał w tym wszystkim Vicente Feola? Spory. Niestety w Brazylii sukces na piłkarskich mistrzostwach świata jest wręcz obowiązkiem, a niespełnienie tych oczekiwań wiąże się z potężnym napiętnowaniem. I taka sytuacja miała miejsce osiem lat później.

Czytaj też: Dzień, w którym Boski Diego okazał się człowiekiem


Vicente Feola – kozioł ofiarny

W 1966 r., kiedy Canarinhos wrócili z angielskich boisk do domów, grono wyznawców szkoleniowca znacznie się skurczyło. Brazylia pod jego batutą nie przeszła fazy grupowej mistrzostw świata. W kraju ogarniętym „futbolową gorączką” taki wynik był klęską. Dodatkowo Feola pełnił wcześniej funkcję trenera kadry podczas Igrzysk Olimpijskich w 1960 i 1964 r. Oba olimpijskie turnieje reprezentacja Brazylii zakończyła na rundzie wstępnej…

Przygotowania przed World Cup 1966, które odbyły się w klimacie politycznych niepokojów i nadmiernej pewności siebie, okazały się katastrofalne. Wiązało się to z niezliczonymi wyjazdami i wezwaniem 47 zawodników, ze wszystkich zakątków kraju, na zgrupowanie. Było wiele powodów, dla których Brazylia nie odniosła sukcesu na tamtym mundialu, ale być może najprostszym było po prostu zrzucenie winy na pulchnego, dobrodusznego trenera, który nie odważył się podnieść głosu. Zrobienie z niego zakładnika własnego sukcesu.

Następstwem porażki z 1966 r. była dyskredytacja osiągnięć trenera. Brazylijczycy twierdzili, że tytuł z 1958 r. zdobyłby każdy, bo ówczesna drużyna była swego rodzaju „samograjem”. Feola, jak to Feola, starał przyjmować takie głosy z dystansem, ale przecież nie był pozbawioną uczuć tarczą, do której bezkarnie można było strzelać. W obronę wzięli szkoleniowca byli piłkarze. Ukochani przez naród, bo pierwsi, mistrzowie świata.

Kluczowe było też powołanie, szerzej wówczas nieznanego, Pelégo – „złotego chłopca” Vicete’a fot. domena publiczna

Przykładowo Mário Zagallo zwracał uwagę, że to Vicente zmienił dotychczasowy system gry i strategię.

Do tej pory Brazylia używała klasycznego systemu 4-2-4 i nie odnosiła żadnych sukcesów. W 1958 r. stałem się ważnym graczem w systemie Feoli. Miałem zadania ofensywne, a w obronie wspierałem lewego obrońcę Niltona Santosa. Wiele zawdzięczam Feoli i jego filozofii. To nie tak, że on podszedł do mnie i powiedział mi, jak mam grać. Widział mnie wcześniej w Botafogo. Oglądał co robię na boisku. To była pierwsza zmiana taktyki w brazylijskim futbolu – mówił w wywiadzie dla FIFA.

Po 1958 r. system 4-2-4 nazywano nawet „Brasilianą” Ryszard Koncewicz, polski piłkarz i trener, tak charakteryzował to ustawienie:

„Brazylijczycy atakowali bardzo często w szóstkę, zadając kłam tym wszystkim, którzy w systemie 4-2-4 widzieli kolejne wzmocnienie defensywy i nowy system-beton. (…) Dzięki doskonałej sprawności, dużej szybkości graczy, dobrej kondycji stać ich było na organizowanie akcji obronnych, zapewniających równowagę sił w obronie lub nawet przewyższającej liczbowo przeciwnika. Po prostu do akcji dołączali bardzo szybko pomocnicy i skrzydłowi, tworząc bardzo silny blok.”

Istotnymi decyzjami sympatycznego szkoleniowca były także te o charakterze personalnym. To Feola, w miejsce kontuzjowanego Pepego, zabrał do Szwecji wspomnianego Zagallo. A ten wystąpił we wszystkich sześciu meczach. Kluczowe było też powołanie, szerzej wówczas nieznanego, Pelégo – „złotego chłopca” Vicete’a. Po latach, gdy brazylijski wirtuoz przechodził na sportową emeryturę, na swój pożegnalny mecz zaprosił właśnie Feolę, któremu w dowód wdzięczności, na oczach tysięcy osób, wręczył swoją koszulkę.

Innym „wkładem” szkoleniowca w mistrzostwo z 1958 r. było rotowanie składem w trakcie turnieju. Vicente Feola robił to regularnie. Zagallo:

Nasz trening odbył się w noc przed meczem z ZSRR, który miał swój ośrodek treningowy tuż obok naszego. Cała prasa była zainteresowana tylko Pelé i Garrinchą, a Feola zmienił cały system gry: postawił wszystkich na innej pozycji, więc nikt nie wiedział, kto jest kim i jak zagra Brazylia.

Po niepowodzeniu na w Anglii Feola przeszedł na trenerską emeryturę. Mieszkał w rodzinnym São Paulo aż do śmierci w listopadzie 1975 r. I cokolwiek by o nim nie napisać, to on jako pierwszy trener zdobył z Brazylijczykami tytuł najlepszej reprezentacji globu.

Źródła:

1. Feola: Der Erste, der Brasilien auf den Gipfel führte [w:] fifa.com

2. J. Jeleń, A. Konieczny, S. Penar, W blasku Złotej Nike

3. Brasiliana [w:] M.Ołdakowski, Droga do Euro 2000. Historia mistrzostw Europy

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 33–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x