www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Ayrton Senna i Michael Schumacher
Historie Legendy Sporty motorowe

Mistrz i uczeń? Senna kontra Schumacher

Podziel się:

Michael Schumacher to legenda Formuły 1. Niemiecki kierowca jest siedmiokrotnym mistrzem świata, zwycięzcą 91 wyścigów z cyklu Grand Prix. Kiedy pierwszy raz stanął na najwyższym stopniu podium, 30 sierpnia 1992 roku w Belgii, znawcy tematu wyczuwali wiatr zmian. Wielki mistrz – Ayrton Senna – czuł, że ma rywala. I prawdopodobnie godnego następcę.


Starcie dwóch charakterów, dwóch światów i absolutnych liderów było czymś, czego kibice Formuły 1 potrzebowali. Premierowy tryumf Michaela na torze Spa-Francorchamps unaocznił jego analityczne zdolności. Tamten sierpniowy dzień był nieprzewidywalny, przynajmniej jeśli mówimy o pogodzie. Kilka minut po starcie nad arenę zmagań nadciągnęły deszczowe chmury. Intuicja podpowiadała Sennie, że opady lada moment ustaną, dlatego gdy inni kierowcy zjeżdżali wymienić ogumienie, na to przystosowane do deszczu, Brazylijczyk pozostał na torze. Sądził, że tym manewrem zapewni sobie przewagę.

Ayrton Senna fot. Instituto Ayrton Senna/CC BY 2.0

Nic jednak z tego. Krople coraz mocniej odbijały się od jego bolidu. Na dziesiątym okrążeniu Ayrton poległ i zjawił się u mechaników, oddając i prowadzenie, i kilka miejsc w klasyfikacji. W tym samym czasie młody Niemiec zrobił to, co wszyscy – dostosował samochód do deszczowej aury. Później, gdy ta zadecydowała się zmienić, zachował zimną głowę i jako jeden z pierwszych zjechał do pit-stopu, gdzie na koła założono mu opony typu slick.


Gra pozorów

Rywalizujący z nim Nigel Mansell i Riccardo Patrese z Williams-Renault na podobne zachowanie zdecydowali się zbyt późno. Schumacher wyszedł na czoło. Parł do przodu i wygrał. Senna był piąty. Dwa tygodnie później, na legendarnym włoskim torze Monza, razem stanęli na podium: Senna wygrał, „Schumi” był trzeci. Widzom na całym świecie dane było obejrzeć grę pozorów. Panowie uśmiechali się serdecznie. Ale czy szczerze?

Michael Schumacher nie bał się bardziej utytułowanych kierowców, a takim bez wątpienia był Ayrton Senna fot. Fotopedia.com/CC BY 2.0

Rywalizacja w 1992 roku pomiędzy brazylijskim mistrzem a wschodzącą niemiecką gwiazdą zaczęła nabierać kształtu w Brazylii, już podczas pierwszego Grand Prix roku: Schumacher publicznie oskarżył Sennę o to, że przeszkadzał mu w ściganiu swoim niewłaściwym zachowaniem. Być może uznał, że Brazylijczyk działał celowo, tak by spowolnić jego jazdę, podczas gdy w rzeczywistości Ayrtona zawiodła elektronika w jego McLarenie. No, ale tym wyrzutem uruchomił lawinę.

Felipe Massa, inny świetny kierowca z Kraju Kawy, wspominał starcia obu z wypiekami na twarzy:

– Byłem dzieckiem. W Brazylii, w ostatnim roku Senny, był młody Niemiec, który obijał się Ayrtonowi o jaja…

Czytaj też: Szalone lata 80. w Formule 1: „era turbo”, wypadki i śmierć


Przerwana rywalizacja

W tym samym sezonie we Francji „Schumi” trącił Sennę na pierwszym okrążeniu a ten, po przerwie w wyścigu, zrzucił swój kombinezon i z ożywieniem napominał młodszego rywala, wyrzucając mu przy okazji jego zachowanie w Brazylii. Wszystko rejestrowały kamery, ale kiedy wnikliwy dziennikarz chciał przyłożyć mikrofon do ust kierowców, by dokładnie sprawdzić o czym mówią, Senna odepchnął jego dłoń. Objął Michaela i odszedł na „przyjacielską” pogawędkę.

Napięcie między nimi wzrosło jeszcze podczas sesji testowej na torze Hockenheimring, na którym obaj zetknęli się kilka razy na kołami, a później w boksach omal się nie pobili. Stary lew Senna wiedział, że w stadzie pojawiło się lwiątko, które może strącić go z piedestału. Widział jego bezczelną i pozbawioną szacunku – jak mu się wydawało – jazdę. Słyszał głosy, że Michael jeździ rozumem, a on, sercem. Że są z dwóch światów. Mistrz wyczuł mistrza

Kto wie, jak potoczyłaby się ta rywalizacja, gdyby nie śmiertelny wypadek Ayrtona w maju 1994 roku. Michael mówił o tamtych wydarzeniach:

– To był najgorszy moment w mojej karierze. Chciałem po prostu zamknąć się w boksach, aby nie kontynuować tego wyścigu. (…) Śmierć Ayrtona Senny w 1994 roku pozostawiła trwały ślad. Byłem zszokowany, że takie tragedie mogą mieć miejsce w naszym sporcie. Ten incydent mną wstrząsnął. Sporządziłem testament.

Po tamtym tragicznym weekendzie Niemiec nosił się nawet z zamiarem zakończenia kariery. Jakkolwiek mocno zaangażował się w rywalizację z Brazylijczykiem, tak samo nigdy nie pogodził się z jego śmiercią.

Czytaj też: “Czarny weekend” w Grand Prix San Marino 1994


Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ciągle jeszcze młody, 33–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x