2 września 1972 roku. Monachium. Pochodzący z Ugandy John Akii-Bua jako pierwszy mija linę mety, poprawiając przy tym rekord globu. Tak kończy się olimpijski finał biegu na dystansie 400 metrów przez płotki. John staje się tym samym pierwszym mistrzem olimpijskim w historii Ugandy. Początkowo euforyczny sukces z czasem stanie się dla niego przekleństwem. Za wszystkim stanie dyktator Idi Amin.

Pierwsza ucieczka

Akii Bua miał ciekawe dzieciństwo. Jego ojciec był żonaty z ośmioma kobietami, z którymi doczekał się łącznie 43 dzieci! Liczna rodzina wymagała niezliczonych porcji jedzenia, toteż John dość szybko został zabrany na polowania. Tam – nieświadomie – ćwiczył wytrzymałość. Wszystko zmieniło się po śmierci ojca. Akii Bua wyjechał z rodzinnych stron do Kampali. Decyzja o wyjeździe stała się punktem zwrotnym w jego życiu.

John Akii-bua źródło: wikipedia.org

John Akii-bua źródło: wikipedia.org

Najpierw znalazł pracę. Będąc młodym i bardzo sprawnym fizycznie mężczyzną, nie miał problemów w czasie rekrutacji do policji. Następnie został zauważony przez brytyjskiego trenera lekkiej atletyki – Mancolma Arnolnda. Szkoleniowiec zaproponował mu treningi: początkowo chciał przygotować Johna do startów w biegu na 110 metrów przez płotki, ale z biegiem czasu zasugerował, by wykorzystać wrodzoną wydolność zawodnika i wydłużyć dystans do 400 metrów. To był strzał w dziesiątkę. Po trzech latach, w 1972 roku Akii Bua dostał się do reprezentacji olimpijskiej Ugandy na igrzyska w Monachium.

Złota ucieczka

Zaznaczmy od razu: John nie był faworytem w swojej konkurencji. Zdobyty przez niego złoty medal olimpijski był niespodzianką. Podobnie jak rekordowy czas 47,82 sekundy. Ale to z niedowierzań rodzą się bohaterowie, a John Akii Bua wrócił do Ugandy jako jeden z nich.
Już pierwszego dnia po powrocie zyskał „przyjaciela”. Idi Amin – dyktator odpowiedzialny za śmierć tysięcy jego rodaków – bardzo chciał pokazać się w jego towarzystwie. Koniecznie w obecności dziennikarzy. Najlepiej z całego świata. Nie od dziś wiadomo, że politycy żywią się sukcesem. Co gorsza, niekiedy potrafią go sobie przypisywać. I tak właśnie było z Idi Aminem. Chcąc ocieplić swój nadszarpnięty wizerunek, wykorzystywał biegacza. Doszło nawet do tego, że Akii Bua przez lwią część społeczeństwa traktowany był jak sprzymierzeniec krwawego przywódcy.

Idi Amin źródło: wikipedia.org

Idi Amin źródło: wikipedia.org

Sportowiec, który doskonale wiedział jak okrutnym człowiekiem jest Amin, powoli, ale skutecznie oddalał się od niego. Być może czara goryczy przelała się w Montrealu, w czasie igrzysk olimpijskich. John pojechał tam bronić tytułu, ale nawet nie wyszedł na stadion. Wszystko przez – a jakże – dyktatora, który zakazał sportowcom z Ugandy występów w Kanadzie. Bojkot miał podłoże polityczne, a jej źródłem było tournée rugbistów z Nowej Zelandii, które łamało międzynarodową izolację rasistowskiej Republiki Południowej Afryki.

Trzecia ucieczka

Załamany obrońca tytułu wrócił do ojczyzny, gdzie czekały kolejne kłopoty. Idi Amin nie darzył go już sympatią. Więcej, John zwyczajnie zaczął mu przeszkadzać. Tajemnicą poliszynela były ataki furii, które ogarniały dyktatora, gdy ktoś nazywał Ugandę „krajem Akii Bua”. W 1976 roku biegaczowi zakazano wyjazdów zagranicznych i poddano ścisłej kontroli, a prorządowi żołnierze zabili jego trzech braci. Trzy lata później, gdy nieprzewidywalny i wybuchowy Amin został pozbawiony władzy – John postanowił uciec z kraju. Choć sam był wykorzystany, a później prześladowany, bał się, że rodacy potraktują go jak sprzymierzeńca Amina.

Przez cztery lata próbował żyć normalnie. Najpierw trafił do obozu uchodźców w Kenii. Tam odnaleźli go przedstawiciele koncernu Puma i zabrali do Niemiec. W Europie pracował, starał się biegać i wychowywać swoje dzieci w afrykańskim duchu. Niestety, nie potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości. W 1983 roku wrócił do Ugandy.

I tu – w tym całym strachu – zdziwienie. Krąży ulicami pełnymi ludzi, a większość z nich pamięta go jako wybitnego sportowca. Niektórzy podchodzą, zagadują. John już do końca życia nie wyjedzie z Ugandy.

John Akii Bua – bohater tragiczny?


źródło tekstu: Wpis został oparty na podstawie filmu BBC: 
The John Akii-bua Story: An African Tragedy

Tomek Sowa

Tomek Sowa

autor

Ciągle jeszcze młody, 30–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny
i ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.

Podziel się: