www.historiasportu.info

Historia sportu w internecie. Nie znajdziesz tutaj samych wyników, statystyk i liczb. Bo sport i jego historia to coś więcej.

Igrzyska olimpijskie Legendy Sporty walki

Milon z Krotonu – starożytny mocarz, gwiazda i…marketingowiec

Podziel się:

“Supergwiazda” sportu w starożytnej Grecji. Mocarz. Pierwowzór kulturysty. Bożyszcze tłumów,potrafiące swoją sławę wykorzystać. Ale i człowiek, którego zgubiła zbytnia pewność siebie. Milon z Krotonu.

Na sukces w profesjonalnym sporcie składa się szereg większych bądź mniejszych elementów. Spełnienie sportowe wiąże się z masą wyrzeczeń, setkami godzin spędzonych na treningu. W końcowym rozrachunku może to doprowadzić do  pieniędzy czy sławy. Odpowiednie prowadzenie kariery, z finansowego punktu widzenia, może się opłacać. Tyle, że ogromna kasa niekoniecznie wpływa na konta bankowe tylko i wyłącznie wybitnych atletów czy gwiazd sportu. W dzisiejszych czasach nawet ci słabsi potrafią skutecznie się realizować.  Ich sukces sprowadza się niekiedy tylko do jednego słowa: „wizerunek”. Umiejętnie kreowany, często zamykany w ciasne ramy kampanii marketingowych, w których każdy kolejny krok jest przemyślany, daje „niespełnionym” sportowcom możliwość udowodnienia swojego ja. I dobrze! Niech i oni mają! W dziejach sportu był jednak facet, który bez doradców, reklam, social media przyczepił sobie etykietkę najwybitniejszego sportowca antyku. Swój obraz budował sportowymi sukcesami oraz… nieco przerysowanymi, ale skutecznymi przekazami ustnymi.  Panie i Panowie: Milon – wybitny olimpijczyk, który poruszył starożytne tłumy.


Milon z Krotonu – garść faktów

Milon pochodził z Krotonu, miasta leżącego obecnie we Włoszech, nad Morzem Jońskim. Jego życie to zlepek anegdot, w które trochę ciężko uwierzyć i faktów, których tak naprawdę jest „jak na lekarstwo”. Co więc wiemy na pewno? Otóż antyczny bohater urodził się VI wieku p.n.e. i był wybitnym zapaśnikiem. Około 510 roku p.n.e. brał udział w wojnie Krotończyków z mieszkańcami Sybaris. Efektem tego konfliktu było całkowite zburzenie tego drugiego miasta. Wiadomo też, że od najmłodszych lat zwyciężał w zdecydowanej większości walk. Sześciokrotnie w latach 540-516 p.n.e. tryumfował w igrzyskach olimpijskich i pytyjskich, dziesięciokrotnie w istmijskich
i dziewięciokrotnie w nemejskich. Nie ulega wątpliwości, że takimi sukcesami stały ponadprzeciętna siła i regularny trening. Tyle faktów. Przyszedł czas na historie, które… z resztą przeczytajcie sami.


Wyczyny niezwykłe

Będąc jeszcze młodzieńcem Milon zaczął wdrażać w życie swój program treningowy. Według przekazów ludowych zakupił młodego byka, którego – codziennie podnosząc – wykorzystywał jako sztangę. Czas płynął, zwierzę rosło, zwiększało swoją masę, a przyszły olimpijczyk i tak nic sobie
z tego nie robił. Dźwigał i dźwigał! Prowadząc tak aktywny tryb życia Krotończyk musiał odpowiednio się odżywiać. I tu znów z pomocą przychodzi starożytny marketing szeptany. Ludzie mówili, że Milon potrafił zjeść dziennie około 8 kilogramów mięsa, tyle samo chleba, a wszystko to popijał 10 litrami wina! Pozostańmy jeszcze przy jedzeniu. Ponoć w czasie fetowania jednego ze swoich zwycięstw, uradowany atleta złapał młodego cielaka, wrzucił na swoje ramiona i ku uciesze zgromadzonej publiczności biegał wokół stadionu, by na końcu zabić go jednym, potężnym ciosem. Następnie zabrał go do domu i… zjadł w całości.

Swoją legendę Milon z Krotonu zbudował też na wspomnianej wcześniej wojnie z mieszkańcami Sybarisu. Będąc dowódcom trzykrotnie mniejszych oddziałów Krotończyków zmiażdżył wroga. Był bohaterem. Idolem. To nie ulega wątpliwości. Starożytni traktowali go jak uosobienie siły. A on potrafił to wykorzystywać. Lubił  udowadniać swoją moc. Pewnego razu kazał obwiązać sobie głowę, w okolicach skroni, grubą liną, a następnie napinał mięśnie i węzły pękały. Pycha i pogoń za sławą, uznaniem i dobrami materialnymi, które otrzymywał za swoje wyczyny musiały go jednak zgubić. W swoich rodzinnych stronach założył się, że gołymi rękami rozerwie pień drzewa. Gdy towarzyszący mu ludzie usunęli kliny Milon uświadomił sobie, że tym razem nie da rady. Drzewo zmiażdżyło mu ręce, a on sam nie mógł się uwolnić. Pozostawionego samemu sobie mocarza rozszarpały wilki. Tyle, że to nie zwierzęta go zabiły. Zginął przez pychę i pogoń za utrzymaniem swojego obrazu – niezwyciężonego siłacza z Koryntu. A kto wie? Może tamtego dnia nie miał przy sobie tajemniczego kamienia, który towarzyszył mu przy każdej kolejnej próbie siły…

 

Milon z Krotonu rozszarpywany przez wilki
Milon z Krotonu rozszarpywany przez wilki

Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Joanna
4 lat temu

Ciekawy temat. Starożytność jest bardzo fascynującym tematem!

Romuald
Romuald
11 miesięcy temu

Super artykuł, więcej takich!

Ciągle jeszcze młody, 32–letni twórca strony, na której jesteś. Mąż Aliny, ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.
0
Chciałbym poznać Twoje zdanie, proszę o komentarz.x
()
x