Leigh Richmond Roose – pierwowzór wszędobylskiego i nowoczesnego bramkarza. Był formą, na wzór której lepiono następnych. Człowiek, który wprowadził do futbolowego rzemiosła kilka elementów wykorzystywanych do dziś. Student medycyny, o którym nieco zapomniano.

Jedno jest pewne: urodzony w 1877 roku Walijczyk nie był byle jaki. Fani go ubóstwiali. Działacze FA wręcz przeciwnie. Ekscentryczna postawa Roose’a doprowadzała ich do furii. Konserwatywni, kulturalni panowie w garniturach nie mogli znieść, gdy Leigh wbiegał na murawę i machając ręką pozdrawiał publiczność. Ta zaś piała z zachwytu. Płeć piękna również żwawiej wkraczała na trybuny, wiedząc, że Roose zaraz pośle w jej stronę całusa.

Nienaturalne, jak na ówczesne czasy (a był to początek XX wieku) były jego wyczyny boiskowe. Wykorzystując zmiany w przepisach wprowadził zwyczaj wykopywania piłki. Jednym szybkim i trafnym zagraniem uruchamiał swoich ofensywnych kolegów. Potrafił też wspomagać obrońców. Wychodził z pola bramkowego, gdy tylko czuł, że jego interwencja jest nieunikniona, stając się na moment ostatnim obrońcą. Takim libero. Do tego jako jeden z nielicznych potrafił postawić się agresywnym napastnikom.
Początek XX wieku, to czas gdy bramkarza w żaden sposób nie chroniły przepisy. Nie ważne czy piłka była w jego posiadaniu, czy też nie. Zawodnicy z pola gry, wykorzystując tę prawną lukę, często umyślnie atakowali goalkeeperów. Ułatwiali sobie w ten sposób strzelenie bramki. Roose – wyznawca prawidła: kto mieczem wojuje, od miecza ginie – sam inicjował agresywne ataki, stając się tym samym postrachem napastników. Najbardziej jego styl zapamiętał pewien Irlandczyk, Harry O’Reilly, który został przez Walijczyka wypchnięty poza linię boiska, gdzie…stracił przytomność.

Leigh Richmond Roose wykraczał poza wszelkie schematy. Bronił jak mógł, czymkolwiek mógł i gdziekolwiek mógł – byleby tylko nie przepuścić piłki. Był pomysłowy i oryginalny. Prawdopodobnie to on jako pierwszy „tańczył” w trakcie bronienia rzutów karnych. Potrafił również przeprosić za swoje błędy, które jak każdy gracz, zwykł popełniać. Po jednym ze spotkań podchodził do każdego kibica, ściskał mu dłoń i tłumaczył swoją niefortunną interwencję, przez którą jego drużyna poniosła porażkę. Za to właśnie go kochano.
We wszystkich zespołach, w których przyszło mu grać (Aberystwyth, Stoke City, Everton, Sunderland, Celtic, Aston Villa i Arsenal Woolwich) zapamiętano go jako wybitnego fachowca. Ostatni raz pojawił się na boisku w 1913 roku.

 

Leigh Richmond Roose bohater Walii

Leigh Richmond Roose bohater Walii

 

Po zakończeniu kariery sportowej, rozpoczął krótką przygodę zawodową – został mówcą. Jednak gdy w 1914 roku wybuchła I wojna światowa, wstąpił do wojska. Uczestniczył m.in. w bitwie pod Sommą. Tam też, ostatni raz go widziano. Prawdopodobnie zginął w wyniku ostrzału z niemieckiego CKM-u. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.
Leigh Richmond Roose – zapomniany bohater.


źródło: 
  1. J. Wilson, Bramkarz czyli outsider, wyd. Bukowy Las, Warszawa 2014
  2. https://www.bbc.co.uk/

Podziel się: