Zimowe igrzyska olimpijskie w Calgary, rok 1988. Debiutanci z Jamajki pozują do zdjęcia z Howdy’m, oficjalną maskotką tamtej imprezy. Ten ktoś, kto przywdział strój tego sympatycznego niedźwiedzia polarnego, na pewno zdawał sobie sprawę, że właśnie otoczyły go gwiazdy. I to nieszablonowe.

 

 

Reggae na lodzie: jak to właściwie się zaczęło?

 

Jamajska reprezentacja olimpijska w Calgary składała się wyłącznie bobsleistów. Devon Harris, Dudley Stokes, Michael White, Freddy Powell i Chris Stokes oraz ich trener – Howard Siler – zapisali się w dziejach sportu nie dlatego, że bili rekordy lub zdobywali medale. Oni nadali olimpijskiej rywalizacji kolorytu, a kibicom przypomnieli, czym jest bezgraniczna, nienasycona komercją sportowa pasja. Kiepskie umiejętności i spora nieporadność przysparzały im wielu sympatyków. Nawet wśród konkurentów, którzy z czasem chętnie udzielali Harrisowi i spółce praktycznych rad. W tym miejscu możemy sobie zadać pytanie: jak to się stało, że kraj, który nigdy nie wystartował w zimowych igrzyskach olimpijskich, nagle decyduje się wystawić swoją reprezentację? I dlaczego akurat w konkurencji bobslejów? O wszystkim zadecydował przypadek i upór pewnego agenta handlowego ambasady amerykańskiej.

 

George Fitch

George Fitch

 

W Kingston, w latach 1985–1986,  ów agent – George Fitch – często grywał w tenisa z Kenem Barnesem. Sport zbliżył obu panów do tego stopnia, że w 1987 r. George został zaproszony na ślub kolegi. W czasie zabawy weselnej, po kilku głębszych, Barnes zaczął chwalić reprezentantów Jamajki przygotowujących się do letnich igrzysk olimpijskich w Seulu. Fitch z uwagą go wysłuchał, a następnie zapytał:

 

 

„Ken, a co z zimowymi igrzyskami? Masz świetnych sportowców, a świetni sportowcy zdolni są uprawiać każdy sport.”.

 

 

 

Tamtym pytaniem zaskoczył przyjaciela, a siebie samego zaintrygował. Przez kilka godzin myślał, która z konkurencji zimowych będzie dla Jamajczyków najlepsza oraz w której mogą się spełnić. Wiedział, że słyną z wybitnych i silnych sprinterów, a w bobslejach można było to wykorzystać. Do tego momentu wszystko było jasne i proste. Schody zaczęły się w momencie, gdy Fitch zaczął szukać zawodników do swojego eksperymentalnego zespołu. Skontaktował się ze sportowcami, którzy nie załapali się do kadry na letnie igrzyska. Sprinterzy, biegacze średnio- i długodystansowi – wszyscy, jak jeden mąż, odmawiali. Sanki poruszające się w lodowym torze i ogromna prędkość musiały ich odstraszać. Później udał się do klubów sportowych z Kingston, ale znów nic nie wskórał. Do tego sporo osób zwyczajnie wyśmiewało jego pomysł. Na szczęście upartemu jak osioł Georgowi z pomocą przyszedł Barnes. Skontaktował się z majorem Henrym z jamajskiej armii, a ten zamieścił w wojskowym tygodniku „Force Orders” ogłoszenie informujące o naborze, ciężkich treningach i możliwości startu w igrzyskach. Ku uciesze Fitcha zgłosili się ochotnicy. I to nie byle jacy! Wysportowani, silni i doświadczeni sportowcy w mundurach: Mike White, Devon Harris i Dudley Stokes. To był początek komponowania składu. Gdy zabiegi personalne dobiegły końca, a stanowisko szkoleniowca kadry przyjął brązowy medalista mistrzostw świata z 1969 r., Amerykanin Howard Siler, rozpoczęły się treningi – najpierw siłowe i wytrzymałościowe. Kilka dni przed olimpijskim startem Jamajczycy udali się do Austrii, gdzie pierwszy raz zetknęli się z charakterystycznymi saniami.

 

Reggae na lodzie: olimpijskie spełnienie

 

20 lutego 1988 r. spełniło się marzenie tych kilku zawodników. Dudley Stokes i Michael White wystartowali w konkurencji bobslejowych dwójek. Po czterech olimpijskich ślizgach zajęli 30 pozycję, tracąc do złotych medalistów – Jānisa Ķipursa i Władimira Kozłowa z ZSRR – ponad 10 sekund. Euforia, jaka towarzyszyła tropikalnym sportowcom, zaskoczyła wszystkich. Będący na fali Jamajczycy poprosili Fitcha o możliwość wystawienia swojej reprezentacji w konkurencji czwórek. Warto wiedzieć, że George planował tylko jeden start, a problemy, z jakimi musiał mierzyć się przed ewentualnym, drugim występem, były naprawdę spore. „Jego” bobsleiści nigdy wcześniej nie jeździli w czterech, jednak bardzo chcieli spróbować. Dużym kłopotem był również brak odpowiednich sanek. Ale i te udałoby się zdobyć… gdyby tylko Fitch miał pieniądze. Myślicie, że uparty George poddał się? Nic z tych rzeczy! Mając przy sobie jamajskie koszulki bobslejowe, zaprojektowane notabene przez jego małżonkę, udał się do kilku barów w Calgary i sprzedał je za łączną sumę 24 tys. dolarów. To wystarczyło na zakup sprzętu od Kanadyjczyków.

 

27 lutego 1988 r. Dudley Stokes, Devon Harris, Michael White i Chris Stokes rozpoczęli zmagania w wymarzonej konkurencji czwórek. Towarzyszyło im blisko 40 tys. fanów. Dwa pierwsze przejazdy, jak na zupełnych debiutantów, nie były złe. Dopiero trzeci ślizg ukazał wszystkim brak doświadczenia Jamajczyków. Na ósmym zakręcie odbili się od lodowej bandy, a kilka sekund później ich sanki przewróciły się. Ta sama publiczność – szczerze radosna i ciągle wspierająca – nagle zamilkła. Ich ulubieńcy sunęli bezwładnie w dół, uderzając co chwilę głowami o lód. Od tragedii dzielił ich włos. Na szczęście nic poważnego im się nie stało. Decyzją sztabu w czwartym ślizgu już nie uczestniczyli, kończąc tym samym swój olimpijski występ.

 

 

Jamajską drużynę bobslejową okrzyknięto po igrzyskach fenomenem popkultury. W 1993 r. powstał nawet film fabularny Reggae na lodzie, który został poświęcony wspomnianym wydarzeniom. Chociaż mija się on z faktami, warto go obejrzeć. Ot tak, choćby z czystej ciekawości.

 


 

Tekst powstał dzięki współpracy z:

 

 


 

 

Tomek Sowa

Tomek Sowa

autor

Ciągle jeszcze młody, 28–letni „wynalazca” strony, na której jesteś. Mąż Aliny i ojciec Antka i Franka, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.

Podziel się: