Mistrzostwa świata w Zakopanem 1962: Łaciak, piękny gest i radziecka dominacja

Mistrzostwa świata w Zakopanem 1962: Łaciak, piękny gest i radziecka dominacja

Baloniki, rakiety i śnieżna zawieja, taki był początek mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, które rozpoczęły się 18 lutego 1962 roku w Zakopanem. Organizatorzy musieli radzić sobie nie tylko z zabezpieczeniem imprezy. Prawdziwą bolączką stał się dlań śnieg. A raczej jego nadmiar.

 

Przebudowane specjalnie  na FIS-owskie zawody, Duża i Średnia „Krokiew” przez kilkanaście godzin były odkopywane. Milicjanci i działacze przez 36 godzin walczyli ze złośliwym białym puchem. Ich pracy przyglądało się ponad 500 dziennikarzy z całego świata, którzy nie mogli wyjść z podziwu, jak bardzo zdeterminowani są Polacy. Te mistrzostwa musiały się odbyć i kropka! Pomimo żywiołu i przeciwności prawie 2 tysiące osób ze sztabu organizacyjnego stanęło na wysokości zadania. Trochę gorzej poszło biało-czerwonym sportowcom…

Antoni Łaciak

Antoni Łaciak

Konkurs na dużej skoczni przyniósł ogromną radość kibicom z NRD. Ich pupil, czołowy skoczek tamtego okresu – Helmut Recknagel – zdobył złoty medal. Polacy również cieszyli się z sukcesu Niemca. Dziwne, prawda? Kilka lat po zakończeniu II wojny światowej nad Wisłą serwuje się życzliwy gest w stronę reprezentanta kraju, który niedawno był śmiertelnym wrogiem. Taka postawa naszych kibiców miała drugie dno. Otóż dwa lata przed zakopiańskimi mistrzostwami świata w amerykańskim Squaw Valley odbyły się igrzyska olimpijskie. Ten sam Recknagel zwyciężył w indywidualnym konkursie. Złotego krążka, który otrzymał nie zachował jednak dla siebie. Pośpiesznie wysłał go do kraju nad Wisłą, gdzie żył jego odwieczny rywal, sparaliżowany po upadku na wiślańskiej „Malince” – Zdzisław Hryniewiecki. Gest ten przysporzył mu rzeszę sympatię milionów kibiców na całym świecie.

Największym sukcesem gospodarzy mistrzostw był srebrny medal Antoniego Łaciaka. Skoczek ze Szczyrku w konkursie na średnim obiekcie przegrał tylko z fenomenalnym Norwegiem, późniejszym mistrzem olimpijskim Toralfem Enganem.

W kombinacji norweskiej zwyciężył Arne Larsen przed Dmitrijem Koczkinem. Biegi narciarskie panów zdominowali Szwedzi. Zwyciężyli na 15 km (Assar Rönnlund), 50 km (Sixten Jernberg) oraz w sztafecie. Tylko w biegu na 30 kilometrów ktoś wyrwał reprezentantom Trzech Koron zwycięstwo. Tym kimś był Fin Eero Mäntyranta, znany nie tylko z niesamowitej wydolności. Otóż Mäntyranta przeszedł do historii sportu jako pierwszy fiński sportowiec, któremu udowodniono stosowanie dopingu. W 1972 roku wykryto w jego organizmie amfetaminę. Nie odebrano mu jednak zdobytych wcześniej medali.

Kobiety również wylewały siódme poty na trasach biegowych. Wszystkie startujące chciały dopaść absolutną liderkę tamtych czasów Alewtinę Kołczinę z ZSRR. Bezskutecznie. Radziecka zawodniczka, nie stosując leków na astmę, wygrywała każdy zakopiański bieg. 5 km, 10 km nie było jej straszne. W sztafecie również nie miała sobie równych. Z resztą wszystkie reprezentantki ZSRR biegały wtedy wybornie. Niczym Norweżki dzisiaj.

27 lutego 1962 pod Tatrami oficjalnie zamknięto mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Na podobną imprezę w swoim kraju Polacy czekają już 54 lata.

 


Tomek Sowa – ciągle jeszcze młody, 27 – letni „wynalazca” strony, na której jesteś. Mąż Aliny i ojciec Antosia, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony na etacie w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.

 

 

Podziel się:
Sportowe ciekawostki (część 3)

Sportowe ciekawostki (część 3)

Dzisiejsze ciekawostki przeniosą nas na maratońskie trasy, na stoki narciarskie, a także do Chin, które od dawna uważane są za epicentrum światowego ping-ponga. Czy rzeczywiście, aż tak zdominowali tę dyscyplinę? Nie do końca. Był pewien Szwed, który strasznie zaszedł im za skórę…

 

Argentyński mistrz biegu

Juan Carlos Zabala

Juan Carlos Zabala

24 stycznia 1983 roku w Buenos Aires zmarł Juan Carlos Zabala. Przed wojną należał do światowej czołówki maratończyków. W 1931 roku wynikiem 1:42:30,4 ustanowił rekord świata w biegu na 30 kilometrów. Rok później wystartował na IO w Los Angeles. Przez większość biegu znajdował się w grupie prowadzącej, by 4 km przed metą zaatakować. Skutecznie. Uciekł rywalom i samotnie pokonał linię mety. Srebrnego medalistę – Brytyjczyka Samuela Ferrisa – wyprzedził o 19 sekund. 4 lata później ustanowił rekord w biegu na 20 kilometrów (1:04:00,2). Był to ostatni zryw tego wielkiego sportowca. Na berlińskiej olimpiadzie w 1936 roku potknął się na 28 kilometrze i nie ukończył biegu maratońskiego.

Jego życie stało się scenariuszem kilku filmów. Pierwszy w historii zdobywca złotego medalu olimpijskiego dla Argentyny został w dzieciństwie osierocony. Mimo przeciwności losu doszedł na sam szczyt. Zmarł w wieku 71 lat.


 

 

Złoty chłopiec z szarym życiem

Niedawno  dowiedzieliśmy się o śmierci Billa Johnsona. Mistrz olimpijski w zjeździe z 1984 roku to postać o

Bill Johnson mistrz olimpijski z Sarajewa (1984).

Bill Johnson mistrz olimpijski z Sarajewa (1984).

niespotykanym życiorysie. Niespotykanym i smutnym. Kilkukrotnie odbijał się od dna i próbował walczyć, ale jakieś dziwne „fatum” nie pozwalało mu zwyciężyć. Najpierw jego syn utopił się w wannie, później zostawiła go żona, a on sam zbankrutował. Gdy wszystkim wydawało się, że pozbierał się i wystartuje na Igrzyskach w 2002 roku, poszedł na trening i tam uległ ciężkiemu w skutkach wypadkowi. Ten wypadek był początkiem jego końca. Doznał jeszcze kilku udarów mózgu i wymagał stałej opieki. Tę początkowo zapewniła mu mama, ale jej wiek nie pozwalał na stałe przebywanie z synem. Bill trafił do domu opieki. Tam zmarł…


 

Chiński kompleks

Może to zbyt oklepane myślenie, ale gdy ktoś wśród znajomych rozpoczyna dyskusję o tenisie stołowym, to pierwsze co kojarzymy wiąże się z Azją. Nic dziwnego. Chiny, Tajlandia, Japonia, Malezja to kraje, w którym popularny ping-pong jest sportem narodowym. Szczególnie ta pierwsza nacja ma smykałkę do odbijania niewielkiej piłeczki. Nie jest to tylko czcze i tendencyjne gadanie. Liczby, historia i rankingi mówią same za siebie. Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego (ITTF), podobnie jak inne tego typu organizacje, klasyfikuje najlepszych zawodników i zawodniczki w rankingach. W pierwszej piątce najlepszych tenisistek stołowych znalazło się miejsce dla czterech Chinek i jednej Singapurki. U mężczyzn jest podobnie, tyle że rodzynkiem w tym zestawieniu jest Niemiec – Dimitrij Ovtcharov.

No to co? Poszukamy dalej? Może znajdziemy jakąś zadrę na azjatyckiej dominacji. Mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Sprawdzamy wyniki kobiet… od 1975 roku żadna zawodniczka spoza Azji nie dotarła do finału tego turnieju! Przez 41 lat! Więcej, od 1995 roku złoty lub srebrny medal wieszano tylko na chińskich szyjach. Hegemonia. I tyle.

Jan Ove Waldner

Jan Ove Waldner

A jak sprawy tytułu rozstrzygali panowie? Tu wygląda to nieco lepiej. Jeśli popatrzymy z europejskiego punktu widzenia. Chińscy pingpongiści dominują „tylko” od 2005 roku. Wcześniej, sporadycznie, ale jednak, mistrzami świata zostawali przedstawiciele Starego Kontynentu. Zwłaszcza jednego z nich Azjaci wspominają z przeogromnym respektem – Jana Ove Waldnera. Szwedzki tenisista jako jedyny postawił się Chińczykom. I to dwa razy. Pierwszy raz w 1989 roku w Dortmundzie. Warto przy tym dodać, że w półfinale zwyciężył z naszą legendą – Andrzejem Grubbą.  Drugie mistrzostwo zdobył w 1997 roku w Manchesterze, gdzie w finale, bez straty seta ograł Władimira Samsonowa z Białorusi. Styl gry i sukcesy przyniosły mu w Chinach ogromną popularność. W kraju, gdzie mieszka ponad miliard ludzi Waldner jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców. Ustępuje tylko Michaelowi Jordanowi. Warto wiedzieć, że niedawno, w wieku 51 lat zakończył swoją bogatą karierę.

 

Sportowe ciekawostki część I Kliknij i czytaj

Sportowe ciekawostki część II Kliknij i czytaj

Tomek Sowa – ciągle jeszcze młody, 27 – letni „wynalazca” strony, na której jesteś. Mąż Aliny i ojciec Antosia, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony na etacie w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.

 

 

 

 

Podziel się:
O historii rugby słów kilka

O historii rugby słów kilka

W Polsce jest dyscypliną niszową. Chociaż z roku na rok wychodzi z czeluści. Na świecie przyciąga masy. Szczególną popularnością cieszy się na Wyspach, we Francji i Italii. Właśnie reprezentacje tych sześciu państw corocznie ścierają się ze sobą w „Pucharze Sześciu Narodów”. O jakiej dyscyplinie mowa? Oczywiście o rugby. (więcej…)

Podziel się:
Rekord świata też należał do Polaka!

Rekord świata też należał do Polaka!

W skokach narciarskich największe owacje towarzyszą najdłuższym skokom. To chyba jasne. Ani  piękna sylwetka w trakcie lotu, ani wybitne lądowanie nigdy nie wzbudzą tylu emocji, co soczysty lot „na sam dół” zeskoku. W historii tego sportu wielokrotnie bito nieoficjalny rekord w długości skoku, trzeba przy tym wiedzieć, że trzykrotnie uczynili to Polacy.

(więcej…)

Podziel się:
Strona 2 z 512345