Dzisiejsze ciekawostki przeniosą nas na maratońskie trasy, na stoki narciarskie, a także do Chin, które od dawna uważane są za epicentrum światowego ping-ponga. Czy rzeczywiście, aż tak zdominowali tę dyscyplinę? Nie do końca. Był pewien Szwed, który strasznie zaszedł im za skórę…

 

Argentyński mistrz biegu

Juan Carlos Zabala

Juan Carlos Zabala

24 stycznia 1983 roku w Buenos Aires zmarł Juan Carlos Zabala. Przed wojną należał do światowej czołówki maratończyków. W 1931 roku wynikiem 1:42:30,4 ustanowił rekord świata w biegu na 30 kilometrów. Rok później wystartował na IO w Los Angeles. Przez większość biegu znajdował się w grupie prowadzącej, by 4 km przed metą zaatakować. Skutecznie. Uciekł rywalom i samotnie pokonał linię mety. Srebrnego medalistę – Brytyjczyka Samuela Ferrisa – wyprzedził o 19 sekund. 4 lata później ustanowił rekord w biegu na 20 kilometrów (1:04:00,2). Był to ostatni zryw tego wielkiego sportowca. Na berlińskiej olimpiadzie w 1936 roku potknął się na 28 kilometrze i nie ukończył biegu maratońskiego.

Jego życie stało się scenariuszem kilku filmów. Pierwszy w historii zdobywca złotego medalu olimpijskiego dla Argentyny został w dzieciństwie osierocony. Mimo przeciwności losu doszedł na sam szczyt. Zmarł w wieku 71 lat.


 

 

Złoty chłopiec z szarym życiem

Niedawno  dowiedzieliśmy się o śmierci Billa Johnsona. Mistrz olimpijski w zjeździe z 1984 roku to postać o

Bill Johnson mistrz olimpijski z Sarajewa (1984).

Bill Johnson mistrz olimpijski z Sarajewa (1984).

niespotykanym życiorysie. Niespotykanym i smutnym. Kilkukrotnie odbijał się od dna i próbował walczyć, ale jakieś dziwne „fatum” nie pozwalało mu zwyciężyć. Najpierw jego syn utopił się w wannie, później zostawiła go żona, a on sam zbankrutował. Gdy wszystkim wydawało się, że pozbierał się i wystartuje na Igrzyskach w 2002 roku, poszedł na trening i tam uległ ciężkiemu w skutkach wypadkowi. Ten wypadek był początkiem jego końca. Doznał jeszcze kilku udarów mózgu i wymagał stałej opieki. Tę początkowo zapewniła mu mama, ale jej wiek nie pozwalał na stałe przebywanie z synem. Bill trafił do domu opieki. Tam zmarł…


 

Chiński kompleks

Może to zbyt oklepane myślenie, ale gdy ktoś wśród znajomych rozpoczyna dyskusję o tenisie stołowym, to pierwsze co kojarzymy wiąże się z Azją. Nic dziwnego. Chiny, Tajlandia, Japonia, Malezja to kraje, w którym popularny ping-pong jest sportem narodowym. Szczególnie ta pierwsza nacja ma smykałkę do odbijania niewielkiej piłeczki. Nie jest to tylko czcze i tendencyjne gadanie. Liczby, historia i rankingi mówią same za siebie. Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego (ITTF), podobnie jak inne tego typu organizacje, klasyfikuje najlepszych zawodników i zawodniczki w rankingach. W pierwszej piątce najlepszych tenisistek stołowych znalazło się miejsce dla czterech Chinek i jednej Singapurki. U mężczyzn jest podobnie, tyle że rodzynkiem w tym zestawieniu jest Niemiec – Dimitrij Ovtcharov.

No to co? Poszukamy dalej? Może znajdziemy jakąś zadrę na azjatyckiej dominacji. Mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Sprawdzamy wyniki kobiet… od 1975 roku żadna zawodniczka spoza Azji nie dotarła do finału tego turnieju! Przez 41 lat! Więcej, od 1995 roku złoty lub srebrny medal wieszano tylko na chińskich szyjach. Hegemonia. I tyle.

Jan Ove Waldner

Jan Ove Waldner

A jak sprawy tytułu rozstrzygali panowie? Tu wygląda to nieco lepiej. Jeśli popatrzymy z europejskiego punktu widzenia. Chińscy pingpongiści dominują „tylko” od 2005 roku. Wcześniej, sporadycznie, ale jednak, mistrzami świata zostawali przedstawiciele Starego Kontynentu. Zwłaszcza jednego z nich Azjaci wspominają z przeogromnym respektem – Jana Ove Waldnera. Szwedzki tenisista jako jedyny postawił się Chińczykom. I to dwa razy. Pierwszy raz w 1989 roku w Dortmundzie. Warto przy tym dodać, że w półfinale zwyciężył z naszą legendą – Andrzejem Grubbą.  Drugie mistrzostwo zdobył w 1997 roku w Manchesterze, gdzie w finale, bez straty seta ograł Władimira Samsonowa z Białorusi. Styl gry i sukcesy przyniosły mu w Chinach ogromną popularność. W kraju, gdzie mieszka ponad miliard ludzi Waldner jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców. Ustępuje tylko Michaelowi Jordanowi. Warto wiedzieć, że niedawno, w wieku 51 lat zakończył swoją bogatą karierę.

 

Sportowe ciekawostki część I Kliknij i czytaj

Sportowe ciekawostki część II Kliknij i czytaj

Tomek Sowa – ciągle jeszcze młody, 27 – letni „wynalazca” strony, na której jesteś. Mąż Aliny i ojciec Antosia, których zawsze stawia sobie na pierwszym miejscu. Fan sportu, historii, książek i filmu. Zatrudniony na etacie w jednym z bielskich przedsiębiorstw stara się połączyć pracę i pasje.

 

 

 

 

Podziel się: